Numer 6(10) Czerwiec 2006
Żywienie
9. Kocie pożywienie
Zdrowie
10. Dlaczego mój kot się drapie?
12. Choroby kociąt
Zagrożenia
14. Woliera sezonowa dla kotów, część I
Rasy - KOT SYJAMSKI
24. Syjam - kot królów, król kotów
28. Niezwykły charakter i temperament
31. Standard SIA
32. Kot syjamski u doktora
33. Mój Walenty
33. SIA w oczach sędziego
co kot to kot
36. Gdy nadchodzi lato
37. Kot w wielkim mieście
38. Po pierwsze - pomagać
39. Fundacja "Azylu pod Psim Aniołem"
40. Kot medialny
41. Pomnik
Opowiadanie
44. Menel
46. Po co nam kot?
Nauka
54. Genetyka kociego koloru cz. V. Dominująca biel
Dzikie koty
56. Tygrys - groźny olbrzym, część I
Poza tym
3. Od redakcji
4. Spis treści
5. Wydarzenia
13. Ankieta
16. Stereotypy, część V
18. Koty z Zatoki Syjamskiej
19. Księżniczka Sissi
22. Kot w obiektywie, część V
42. "Bo koty są dla starych ludzi"
50. ABC kocich wystaw, część V. Protest
52. Uśmiech pupila
53. Czyżby koniec żwirkowych testów?
62. Superwet
62. Listy od czytelników
63. Ogłoszenia
66. W poprzednich numerach
Konkursy
58. Konkurs fotograficzny
59. Zagadka
59. Konkurs literacki
60. Kot i dziecko
KOT in English
64. The Purr-fect Shows
64. Kitten illnesses
65. Siamese Cats - Character and Temperament
Witam.
Czerwiec pachnie kwiatami i dźwięczy śpiewem ptaków. Koty leniwie wygrzewają się w promieniach słońca. Już czuć wakacje. Gdy zaczynamy myśleć o wakacyjnych podróżach, pamiętajmy o naszych kotach. Dziś kota można zabrać ze sobą prawie wszędzie. Większość hoteli oferuje noclegi dla kotów, podobnie jak większość dobrych przewoźników pozwala przewozić ze sobą zwierzęta. Jeśli będziemy musieli zostawić naszego kota na czas urlopu, już dziś znajdźmy kogoś, kto będzie doglądał naszego zwierzaka lub zarezerwujmy miejsce w kocim hotelu.
Pamiętajmy, by nasze wakacje nie były najbardziej przykrym wydarzeniem w roku dla naszych kotów.
Urodziny KOTA wypadły fantastycznie! Dziękuję za wszystkie miłe słowa, a Państwu i Kotom życzymy, byście byli z nas coraz bardziej zadowoleni.
Wiem, że publikowane w KOCIE zdjęcia bardzo się Państwu podobają, są one naszym wielkim atutem. W imieniu wszystkich współpracujących z nami fotografów dziękuję za komplementy. a ja sam szczególnie serdecznie dziękuję naszemu redakcyjnemu fotografowi, który publikuje swe fotki pod znanym już pseudonimem "fish". Marcin tworzy nie tylko coraz lepsze zdjęcia, ale także coraz lepiej czuje się wśród kociaków.
Nasza Kocilla w Dzień Dziecka będzie bardzo zapracowana. Została zaproszona na wiele imprez organizowanych dla dzieci, a ja, w doborowym towarzystwie, będę czytał najmłodszym w ramach akcji "Cała Polska czyta dzieciom" w Szkole Podstawowej nr 160 w Łodzi. Z okazji Dnia Dziecka przygotowaliśmy dla dzieciaków kocie zgadywanki w rozbudowanym dziale "Kot i dziecko".
Dziś więcej uwagi poświęciliśmy kotom syjamskim. Te niezwykle eleganckie stworzenia przed laty zawładnęły moim sercem i są ze mną do dziś. Koty syjamskie są nie tylko rasą najstarszą, ale także wyjątkowo mocno przywiązują się do ludzi. Mimo iż wiele osób doskonale wie, jak one wyglądają, syjamy nie należą do ras popularnych. Będzie mi bardzo miło gdy po przeczytaniu artykułów im poświęconych przybędzie choćby kilku miłośników tej niezwykłej rasy.
Poniżej przeźroczysta nalepka z naszym logo. Mam nadzieję, że ten drobiazg ozdobi notesy, kocie transportery i auta osób lubiących koty i KOTA.
Miłej lektury. Miłego czerwca.
Wojciech - Albert Kurkowski,
redaktor naczelny.
powrót
Urodziny

Urodziny KOTA były huczne. Podczas XXXIV Międzynarodowej Wystawy Kotów Rasowych w Łodzi, 13 maja br., redakcja KOTA przedstawiła się na scenie. Na uroczystości poza zespołem redakcyjnym i Kocillą pojawił się także "Kociarz Roku 2005" Krzysztof Cwynar i prezes wydawnictwa Galaktyka Andrzej Niewiarowski. Wielki tort z nowym logo KOTA został pokrojony!
Wszystkim serdecznie dziękujemy za urodzinowe życzenia, kartki, prezenty. Jesteśmy pewni, że przy Państwa wsparciu i życzliwości będziemy obchodzić razem jeszcze niejedne urodziny.
AQ
powrót
Pomruczeć było warto...
13 i 14 maja odbyła się w Łodzi XXXIV i XXXV Międzynarodowa Wystawa Kotów Rasowych. Na wystawę zjechały najpiękniejsze koty z wielu krajów Europy, w tym z Holandii, Danii, Czech, Słowacji, Litwy, Rosji i Łotwy, a także Finlandii i dalekiej Hiszpanii. W sumie w wystawie uczestniczyło ponad 330 kotów. Koty oceniało grono wybitnych sędziów FIFe. Wystawa jak zwykle przyciągnęła tłumy zwiedzających, a zwycięzcy otrzymali wspaniałe nagrody. Dla najpiękniejszego dachowca oraz najpiękniejszego persa Polskie Linie Lotnicze LOT, członek aliansu "Star" ufundował wyjątkową nagrodę - dwa bilety lotnicze do Amsterdamu, dokąd koty te, wraz ze swymi opiekunami, będą mogły polecieć jesienią na Światową Wystawę Kotów.
W tym roku na Wystawach Specjalistycznych świętowały najstarsze rasy, czyli koty kategorii I - persy i egzotyki oraz koty kategorii IV - syjamy, orienty i balijczyki. Tytuł najpiękniejszego kota kategorii I zdobył kocur perski KARAT TELBASTA*PL - PER d 02, którego właścicielką jest Dorota Skiba-Pach ze Zbrosławic. Natomiast tytuł najpiękniejszego kota kategorii IV powędrował do kocura syjamskiego z tytułem Inter Championa ANAKIN SHIVAREE*PL - SIA n, należącego do Anny Rosiak z Łodzi.
Po raz pierwszy w Polsce zorganizowana została również Wystawa Specjalistyczna Kotów Domowych, potocznie zwanych dachowcami - kotów fascynujących i tajemniczych. Najpiękniejszym dachowcem okazał się MIGDAŁ należący do Elżbiety Strelau z Warszawy. Najpiękniejszym kotem obu dni wystawy Best of the Best został znakomity kocur bengalski wystawiany w klasie młodzieży - KOPPIEKATZ CUSTOM JAHA OF WILD AFRICA - BEN n 24, którego właścicielem jest Viktor Gerlinsh z Łotwy. Gratulujemy wygranej i życzymy dalszych sukcesów! Łódzka wystawa zgromadziła też wielu wystawców, zarówno z Polski jak
i zagranicy, którzy zaprezentowali bogatą ofertę akcesoriów dla zwierząt.
W sobotę swoje pierwsze urodziny obchodził KOT, sprawujący patronat medialny nad wystawą. Redakcja zaprosiła wystawców i zwiedzających na ogromny KOCI tort. Każdy zwiedzający wystawę otrzymywał wraz
z biletem wstępu jeden z kilku archiwalnych numerów miesięcznika. Nie zabrakło też okazji do pamiątkowych zdjęć w objęciach redakcyjnej maskotki, Kocilli. W niedzielę podczas wystawy nastąpiło oficjalne i uroczyste otwarcie pierwszego w Polsce Klubu Rasy Cornish Rex - KORNELION, zarejestrowanego przy Cat Club Łódź.
Dodatkową atrakcją była możliwość wykonania profesjonalnego kociego makijażu, który sprawił ogromną radość nie tylko najmłodszym uczestnikom imprezy.
Cat Club Łódź współpracuje
z fundacjami i instytucjami niosącymi pomoc kotom bezdomnym. Na wystawę zaproszono przedstawicieli łódzkiego odddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, które podczas dwóch dni kwestowania zebrało aż 1803 zł. TOZ dziękuje wszystkim kociarzom za ich wyjątkową hojność i życzliwość.
Tuż po zakończeniu imprezy pojawiły się opinie, że była to jedna z najlepszych wystaw kotów w Europie w ostatnich latach. Brawo dla Cat Club Łódź!
ana
powrót
Rocznica
Polska Federacja Felinologiczna "Felis Polonia" obchodziła podczas XXXV Międzynarodowej Wystawy Kotów Rasowych w Łodzi swoją pierwszą rocznicę powstania.
Dokładnie rok wcześniej 14 maja 2005 roku federacja ta powstała na skutek zawieszenia,
a następnie wykluczenia SHKRP z FIFe. Obecnie po roku istnienia FPL jest największą federacją felinologiczną w Polsce, zrzesza 15 niezależnych Stowarzyszeń
i Klubów, w których zarejestrowanych jest ponad 1500 indywidualnych członków. FPL znajduje się już od kilku miesięcy pod patronatem Międzynarodowej Federacji Felinologicznej FIFe. Podczas obchodów pierwszej rocznicy wystrzeliły szampany
i wzniesiono toasty. Miejmy nadzieję, że ludzie tworzący tę federację zawsze będą stawiać na pierwszym miejscu dobro kotów i z myślą o nich życzymy FPL wszystkiego najlepszego!
fido
powrót
Kolorowy miot

W hodowli kotów abisyńskich Figuletta*PL przyszedł na świat przepiękny miot kolorowych kociąt. Ten, kto w marcowym numerze KOTA czytał artykuł Stephe Bruin (Koty Abisyńskie - Charakter i Temperament) gotów pomyśleć, że któraś z kotek hodowlanych wypuściła się w poszukiwaniu jakiegoś przystojnego, osiedlowego buraska. Nie tym razem! To piękna, czarno-biała, dziko żyjąca kotka wybrała sobie ogródek hodowców, aby pod tujami i cyprysami urodzić swoje kocięta. Jest to tym bardziej zaskakujące, że ogródek otoczony jest najwyższym płotem w okolicy (2 m), a na jego szczycie bezpieczeństwa kotów strzeże dodatkowo polaryzator elektryczny - który akurat wtedy się zepsuł.
Ludzie, których kotka obdarzyła takim zaufaniem, na pewno jej nie zawiodą. Dla kociąt i ich mamy powstał specjalny namiot, a część wózka dla lalek służy im za łóżeczko. Mama kociąt zaakceptowała nowe schronienie. Od 3 maja w hodowli Figuletta*PL mieszka więc 5 słodkich kociąt, dla których ich obecni opiekunowie już teraz szukają nowych, wspaniałych domów.
Choć mama kociąt pozwoliła sobie pomóc w trakcie porodu i codziennie zjada przygotowane dla niej na tarasie jedzenie, to jednak jej dzika natura zmusza ją do zachowywania dystansu wobec człowieka. Co noc jest ze swoimi dziećmi, a gdy w ciągu dnia gdzieś znika, załatwiając swoje kocie interesy, pozostawia swoje dzieci pod opieką hodowców - swoich nowych przyjaciół.
A&T
powrót
Aukcyjne koty
Dzięki internetowi wiele kotów zyskuje nowe domy. Koty można znaleźć na internetowych aukcjach, choćby takich jak "Allegro", za przysłowiową złotówkę. Większość poważnych federacji felinologicznych, w tym
FIFe, wprowadziła zakaz sprzedaży kotów z rodowodami sygnowanymi przez te federacje na aukcjach internetowych oraz w sklepach zoologicznych. Niestety ciągle można natknąć się na informacje, że ktoś gdzieś sprzedaje pozornie rasowe kociaki, przeważnie po bardzo rasowych rodzicach, ale nie posiadające rodowodów. Nie ma rasowych kociąt bez rodowodów! Nawet jeśli eksterierowo zwierzęta te odpowiadają wszelkim standardom rasy, a nie posiadają rodowodu stwierdzającego ich genetyczną tożsamość, są wedle felinologicznego prawa kotami nierasowymi. Klasa nowicjatu otwarta dla nielicznych ras pozwala np. kotom europejskim na wpis do ksiąg rodowodowych, ale na pełen rodowód koty takie muszą poczekać minimum pięć pokoleń. Nie istnieją tzw. siódme z miotu. czy też nielicencyjne kocięta. Każdy kociak po rasowych, spełniających warunki hodowlane rodzicach może mieć rodowód. Koszt rodowodu dla kociąt to zaledwie kilkadziesiąt złotych.
W internecie trafić można na "przezabawne" strony, najczęściej związane bezpośrednio
z aukcjami, o niezwykłych, pięknych i mądrych rasowych kotach, acz bez rodowodów. Zazwyczaj są to jednak strony zwykłych naciągaczy, a nie prawdziwych hodowców. Znaleźć tam można informacje o niezwykłej inteligencji danej rasy, wyjątkowych cechach eksterieru, doskonałym zdrowiu. a brak rodowodu tłumaczony jest zazwyczaj kosztami druku dokumentu lub wysokością składek członkowskich
w klubie felinologicznym.
Pamiętajmy, że koty rasowe to koty z rodowodami. Nie kupujmy od handlarzy pseudorasowych kociąt za rzekomo niższe ceny, bo czyż nie byłoby lepiej i rozsądniej przygarnąć kota z ulicy lub schroniska niż płacić za zwierzę, które i tak rasowym wedle prawa nigdy nie będzie? Nie nabijajmy kabzy handlarzom kotami. Jest wiele kotów czekających na adopcję! I nie musisz płacić za nie ani grosza.
Jeśli naprawdę chcesz kota rasowego, odwiedź hodowcę, zobacz, w jakich warunkach żyją kocięta i ich rodzice.
Nie kupujcie pseudorasowych kotów na aukcjach i w sklepach zoologicznych! Tyle innych wspaniałych kotów szuka przecież domów. Możesz wybrać, czy chcesz mieć pięknego dachowca gratis, czy rasowego kota z rodowodem, na którego gotów jesteś wydać znaczną czasami sumę.
fido
powrót
Koci ślub
24 czerwca 2006 roku o godzinie 16.00 w Kościele Św. Andrzeja przy ulicy Rakowieckiej
w Warszawie na ślubnym kobiercu staną znana felinolog i hodowczyni kotów rosyjskich Joanna Bisiak i jej oblubieniec, cyklista Marek Bieniek. To, jak się poznali, owiane jest mgiełką tajemnicy, wiemy jednak, że Marek zdążył już koty pokochać na dobre. Młoda para na ślubnych zaproszeniach prosi gości, aby zamiast kwiatów przynosili karmę dla kotów, która trafi potem do schroniska dla bezdomnych kotów. Ten doskonały pomysł coraz częściej przyjmuje się wśród młodych "kocich" par w Polsce. Już dziś Joannie i Markowi życzymy stu lat szczęścia i dziękujemy, że przy okazji tak szczególnego święta nie zapominają o bezdomnych kotach.
AQ
powrót
Noga w łapę
Fundacja Azylu pod Psim Aniołem (piszemy o niej szerzej na str. 39) oraz warszawski Teatr Lalka ogłosiły konkurs rysunkowy dla dzieci i młodzieży. Konkurs "Noga w łapę - razem idziemy przez świat" proponował cztery tematy: 1. Zwierzę nie jest rzeczą; 2. Mój przyjaciel; 3. Jakiś pies czeka, byś po niego przyszedł; 4. Zwierzęta ratują, leczą, bronią, towarzyszą.
Ilość nadesłanych ze wszystkich zakątków Polski prac przerosła wszelkie oczekiwania - było ich ok. 10 tys. Jury miało trudne zadanie. W końcu przyznało 12 nagród i 42 wyróżnienia. Wystawione prace można było oglądać już od 29 kwietnia
w holu Teatru Lalka, a 7 maja odbył się uroczysty wernisaż połączony z wręczeniem nagród laureatom. Młodzi artyści wykazali się ogromną wrażliwością i empatią - podczas oglądania rysunków wzruszenie ściskało gardło lub oczy same się śmiały. Psy, koty, ludzie, sytuacje dramatyczne na przemian z ciepłymi i zabawnymi. Nie było prac, obok których dałoby się przejść obojętnie, co budzi nadzieję, że może wkrótce los zwierząt w Polsce ulegnie poprawie.
19 maja miała miejsce aukcja wystawionych rysunków, a cały dochód ze sprzedaży przeznaczono na pomoc krzywdzonym
i bezdomnym zwierzakom. Na zakończenie zacytuję fragment tekstu z katalogu: "Niech ta szczególna wystawa przypomina nam, że możemy się w pełni rozwijać i być szczęśliwi jedynie w harmonijnym współżyciu
z przyrodą.
mary
powrót
Triangle show

29 kwietnia w polskim Cieszynie, 30 kwietnia w słowackiej Żylinie i 1 maja w czeskim Hawirowie odbyły się trzy Międzynarodowe Wystawy Kotów Rasowych pod patronatem FIFe
(3 certyfikaty). Organizatorem polskiej wystawy był warszawski klub felinologiczny PFA, członek FPL.
Zorganizowanie aż trzech wystaw w jeden długi weekend pozwoliło wielu wystawcom zamknąć ze swymi kotami tytuły
w wyższych klasach wystawowych i bez wątpienia podniosło rangę tych wystaw. Tego typu "border show" mogłyby być organizowane także z innymi naszymi zagranicznymi sąsiadami.
Cieszyńska wystawa zorganizowana była doskonale i zgromadziła ponad 200 kotów. Bardzo miłym akcentem były puchary ufundowane przez władze miasta Cieszyna i zainteresowanie, z jakim wystawa ta spotkała się w tamtejszym magistracie.
Zwycięzcą wszystkich trzech wystaw "Best of the Best Triangle Show" została zdobiąca okładkę czerwcowego KOTA półroczna liliowa kotka syjamska (SIA c) DEUS DEMON ADALBERTUS *PL.
AQ
powrót
Kocie pożywienie
- Z powodu zawartości chloru w wodzie z kranu należy ją odstawić na dwadzieścia cztery godziny przed podaniem kotu, gdyż chlor drażni jego czuły nos.
- Koty uwielbiają słodycze, chociaż nie czują słodkiego smaku. Czekolada jest dla kotów trująca. Dawka około 450 g może okazać się śmiertelna. Szczególnie niebezpieczna jest gorzka czekolada.
- Koty to stworzenia z przyzwyczajeniami - lubią jadać w tym samym miejscu, o tej samej porze. Miejsce musi być spokojne, czysta miska jest obowiązkowa!
- Surowe i niedogotowane mięso i jajka są tak samo niebezpieczne dla kotów, jak i dla ludzi
- Przeciętny kot, gdyby miał sposobność, mógłby skonsumować dziesięć myszy w ciągu dnia. To równa się w przybliżeniu 280 g suchej lub puszkowanej karmy.
- Organizm kota ma większe zapotrzebowanie na białko niż organizm psa i dlatego nie należy mu podawać karmy dla psów.
- Choć w ustroju kota nie wytwarza się witamina A z betakarotenu, to kocia dieta powinna zawierać tę substancję. Karma wytwarzana przez producentów cieszących się dobrą reputacją zawiera niezbędne dla kota składniki; domowe jedzenie również musi je zawierać. Dieta zbyt bogata w witaminy i makroelementy jest tak samo niebezpieczna, jak dieta zbyt uboga, dlatego też należy poradzić się lekarza weterynarii, jaki rodzaj pożywienia podawać zwierzęciu.
- Kot musi mieć stały dostęp do świeżej wody. Ubytek nawet 15% płynów może być dla niego śmiertelny.
- W pobudzaniu kociego apetytu bardzo ważną rolę odgrywa zapach. Jeżeli kot jest chory, odchodzi od miski. To zdarza się wtedy, gdy nie może oddychać lub wąchać przez zablokowany nos. U zdrowego kota zainteresowania nie wzbudza obeschnięta i zwietrzała karma puszkowana.
- Koty preferują kwaśne, gorzkie lub słone smaki.
- Zwyczajowo uważa się, że koty jedzą ryby, tymczasem w naturze wcale na nie nie polują, nawet wtedy, gdy mają je w swoim zasięgu.
- Inaczej niż psy i ludzie, koty, aby być zdrowe, muszą jeść mięso. Jest to konsekwencja ich ewolucyjnego rozwoju jako drapieżników. W naturze kot zjada dziesięć lub więcej niewielkich posiłków dziennie, ponieważ ma nieograniczone możliwości zdobycia świeżego pokarmu. Dostępność zdobyczy zaspokajającej wszelkie wymogi żywieniowe doprowadziła do tego, że koty nie zatrzymują w swoich organizmach pewnych substancji, które muszą być dostarczane bezpośrednio z pożywienia, włączając w to tłuszcz.
Fragment książki Lesley O'Mary "Koci świat",
Wydawnictwo Galaktyka
powrót
STEREOTYPY cz. V
"Koty przywiązują się do miejsca, a nie do człowieka" - to jedna z najczęściej wypowiadanych opinii o tych zwierzętach. Obok przekonania o ich fałszywości, stereotyp ten jest tak bardzo rozpowszechniony, że chyba powinienem od niego zacząć ten cykl. Dziś nadrabiam więc zaległości.
"Kot przywiązuje się do miejsca, a nie do człowieka"
Jestem przekonany, że opinię taką mogą wygłaszać tylko wrogowie kotów, ci, którym są one obojętne, lub ludzie, którzy nie potrafią uważnie patrzeć na zwierzęta. Wszyscy inni, a szczególnie prawdziwi miłośnicy kotów, nigdy by czegoś takiego o nich nie powiedzieli.
Dlaczego tak uparcie twierdzimy, że kot nie przywiązuje się do człowieka, przeciwstawiając go zwykle "wierności i posłuszeństwu" psa? Tak na marginesie, spór dotyczący tego, który z tych ssaków - kot czy pies - jest lepszym przyjacielem człowieka, przypomina mi trochę dyskusje nad wyższością Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy. Obydwa bowiem gatunki są po prostu inne. Żaden nie jest ani lepszy, ani gorszy.
Jak sądzę, przyczyny owej negatywnej opinii o kotach są dwie. Pierwsza z nich sięga zapewne jeszcze bardzo zamierzchłych czasów, kiedy to mało kto myślał o nawiązywaniu z kotami bliższych stosunków. Wymagano od tych zwierząt jedynie tego, by trzymały się obejścia i polowały na myszy. Oczywiście myślę w tym momencie o naszym kręgu kulturowym, bowiem tam, gdzie koty obdarzane były czcią i szacunkiem, ludzie zapewne bardziej cenili sobie ich towarzystwo. W odróżnieniu od kotów, związki człowieka
z psem miały dłuższą tradycję. Psy strzegły gospodarstw przed złodziejami, pilnowały stad owiec i bydła ale przede wszystkim - od czego niewątpliwie zaczęła się nasza współpraca z tym gatunkiem - towarzyszyły myśliwym na polowaniach, gdzie to pełne porozumienie było gwarancją sukcesu.
Kolejna przyczyna tkwi niewątpliwie w samej naturze kotów, czy raczej powinienem powiedzieć - w naszym niezrozumieniu owej kociej natury. Nasze czworonogi, choć udomowione zachowały wiele obyczajów swoich dzikich przodków. Protoplaści psów żyją w sforach. Sforę tworzy kilka lub kilkanaście osobników, wśród których panuje ścisła hierarchia. Mamy tu zwierzęta dominujące i podległe, a na szczycie tej drabiny społecznej stoi najsilniejszy osobnik - przywódca sfory. To on decyduje, gdzie zatrzymać się na nocleg, kiedy wyruszyć na polowanie, a po udanych łowach to jemu przypadają w udziale najsmaczniejsze kąski. Ponieważ domowe zwierzęta zachowują się wobec ludzi podobnie jak wobec pobratymców, pies widzi
w swoim ludzkim opiekunie przywódcę sfory, któremu należy się podporządkować. Wykonuje zatem jego polecenia i radośnie biegnie z nim na spacer będący namiastką wspólnego polowania.
Dla kotów rozkazy "zostań" lub "siad" nic nie znaczą, bowiem w kociej społeczności nie ma przywódcy, mimo że istnieje tu hierarchia. Spacer z opiekunem nie stanowi dla kotów żadnej atrakcji, ponieważ zwierzęta te polują samotnie - kiedy nadchodzi wieczór, ruszają (oczywiście, jeśli mają taką możliwość) na wędrówkę po sobie tylko znanych szlakach.
Samodzielność czy niechęć do podporządkowywania się rozkazom opiekuna nie oznacza jeszcze, że koty nie przywiązują się do człowieka. Może nie okazują swoich uczuć w tak wylewny sposób jak psy, ale jednak... Szkopuł w tym, że człowiek tak mało zazwyczaj stara się, aby zrozumieć swoich zwierzęcych przyjaciół i ocenia ich zachowanie podług własnych kryteriów. Nie mówiąc już
o tym, że w swojej ludzkiej megalomanii uważamy, iż wszystkie żywe istoty powinny być nam posłuszne i każdym gestem wyrażać uwielbienie dla nas. No więc, przypięliśmy kotom łatkę samotników niezainteresowanych nawiązywaniem z nami głębszych stosunków.
Rzekłbym, że kot domowy wykazuje równie silne przywiązanie do swojego opiekuna co pies. Z tą wszakże różnicą, iż nie podporządkowuje się całkowicie i bezkrytycznie woli swojego właściciela. Przynajmniej
w większości przypadków.
A co z przywiązaniem do miejsca zamieszkania? Owszem, istnieje, a skłonności te koty odziedziczyły po swoich przodkach. Określenie "miejsce zamieszkania" tożsame jest tu
z terytorium mieszkalnym i łowieckim. Wszystkie terytorialne gatunki wykazują bardzo silne przywiązanie do własnego rewiru, które daje zwierzęciu poczucie bezpieczeństwa, zapewnia pożywienie, a nawet umożliwia poznanie partnera i stwarza warunki do odchowu potomstwa. Psy również przywiązują się do terytorium, choć w ich przypadku należy ono nie do pojedynczego osobnika, lecz do całej sfory. Zresztą, koty także potrafią dzielić się rewirem z pobratymcami. Gdyby było inaczej, nigdy nie dałyby się udomowić.
Przywiązanie do miejsca zamieszkania nie wyklucza przywiązania do człowieka. Większość ludzi uważa, że to pierwsze uczucie jest w przypadku kotów silniejsze, czego dowodem mają być opowieści o kotach, które po przeprowadzce z właścicielem do nowego domu uciekały by powrócić na "stare śmieci". Nie chcę kwestionować prawdziwości tych historii, chociaż osobiście nigdy nie spotkałem się z takim zachowaniem naszych mruczących przyjaciół. Znam za to wiele kotów, którym ani przez myśl nie przeszło opuszczać swoich opiekunów niezależnie od tego, gdzie z nimi aktualnie przebywali. Nawet na wakacjach, pod namiotami lub na łodzi podczas rejsu po mazurskich jeziorach.
Jestem skłonny uznać przypadki kotów powracających do poprzedniego miejsca zamieszkania raczej za wyjątki niż regułę, wynikające być może z przedmiotowego traktowania zwierzęcia przez człowieka. A tak prawdę mówiąc nie tylko koty uciekają czasami od swoich właścicieli. Niektóre psy również tak robią.
Jacek P. Narożniak
powrót
Fundacja "Azylu pod Psim Aniołem"
Fundacja została założona w Warszawie w lutym 2002 r. przez osoby wspomagające przytulisko od wielu lat prowadzone przez Agnieszkę Brzezińską. Poza prowadzeniem Azylu pod Psim Aniołem w Warszawie-Falenicy do zadań statutowych należy: udzielanie doraźnej pomocy zwierzętom skrzywdzonym i porzuconym (leczenie bezdomnych, pomoc kotom miejskim, sterylizacja), zbieranie i publikowanie informacji o problemie bezdomnych zwierząt (Biuro Ochrony Zwierząt), prowadzenie działań edukacyjnych (imprezy, konkursy dla dzieci i młodzieży, "dni otwarte") oraz wdrażanie nowych pomysłów na pomoc psom i kotom. Najnowsze inicjatywy to program "Partnerzy Psiego Anioła", wspomagający rozproszoną opiekę nad kotami miejskimi i uruchomienie serwisu "Znajda" (ogłoszenia o zwierzętach zaginionych i znalezionych). Dotacje wpłacane na rachunek bankowy Fundacji są jedyną podstawą jej działania.
Fundacja jest organizacją pożytku publicznego, w ramach autorskiego programu pomocy zakładom opieki charytatywnej nad zwierzętami umożliwia wspieranie jednym procentem podatku także tych podmiotów, które same nie mają statusu OPP. Za przygotowanie kampanii informacyjnej i efektywność zbiórki została wyróżniona w ubiegłym roku w konkursie zorganizowanym przez Akademię Rozwoju Filantropii w Polsce.
Azyl pod Psim Aniołem mieści się w prywatnym domu jego założycielki. Został przewidziany dla ok. 50 psów, ale w praktyce pensjonariuszy jest prawie zawsze więcej.
W ostatnich latach udało się wyremontować strych i piwnice, doprowadzić bieżącą wodę i wybudować nowe boksy. Wszystkie trafiające tu zwierzęta są przeznaczone do adopcji - Azyl pełni tylko rolę domu tymczasowego. Psy i koty są oddawane nowym opiekunom z reguły po wysterylizowaniu, zaszczepieniu i z książeczkami zdrowia. Adopcje są bezpłatne.
Biuro Ochrony Zwierząt powstało w czerwcu 2004 r w celu stworzenia raportu o tym, jak gminy rozwiązują problem bezdomności zwierząt w Polsce. Prace nad raportem sfinansowała Fundacja Batorego. Tadeusz Wypych, kierownik biura i autor wstrząsającego dokumentu "Hycel 2004", obnażającego niedoskonałości polskich przepisów, które przyczyniają się do eksterminacji bezdomnych psów, został nominowany w konkursie "Serce dla zwierząt", organizowanym (już po raz trzeci) przez redakcję "Mojego psa".
Więcej informacji o działalności i potrzebach Fundacji na:
www.psianiol.org.pl
Fundacja Azylu pod Psim Aniołem
ul. Baletowa 30, 02-867 Warszawa
rachunek bankowy nr 03 1020 1042 0000 8802 0109 6528
Magdalena Mrozowska
powrót
Po co nam kot?
Leon i Anna od kilku lat mieszkali sami. Ich jedyny syn wyjechał na studia i znalazł pracę za granicą. Odzywał się rzadko, zajęty swoimi sprawami. Ich dni upływały wśród codziennych zajęć, w oczekiwaniu na jego telefon. Od wyjazdu syna stali się bardziej nerwowi, niespokojni o los jedynaka. Ich prośby, aby odzywał się częściej, zbywał uwagami w rodzaju: "Zajmijcie się bardziej sobą, żyjcie swoim życiem - nie moim; lepiej opowiedzcie, co u was". Lecz
u nich nic ciekawego się nie działo. Rozmowy się więc nie kleiły, a ich syn ciągle nie miał dla nich czasu.
Pewnego dnia Leon zadzwonił, że wróci później, bo miał stłuczkę.
- Jakiś głupi kot wskoczył mi pod samochód - powiedział. - Nie chciałem go przejechać i otarłem się o stojącą na poboczu ciężarówkę. Mam uszkodzony lakier. Kot jest mocno pokiereszowany, bo zanim wpadł pod mój samochód, potrącił go na moich oczach inny kierowca. Drań nawet się nie zatrzymał ! Teraz jestem u weterynarza, czekam, aby zapłacić, jak skończą robić przy tym kocie.
- To co z nim będzie? Wyjdzie z tego? - Anna była bardzo poruszona.
- Powiedzieli, że jeżeli ktoś się nim zajmie, to chyba wyzdrowieje. Ale to wymaga czasu. Dzwoniłem do Maryli - wiesz, tej, co ma kilkanaście kotów. Niestety jest chora, leży
w łóżku i nie da rady się nim zaopiekować. Pomyślę jeszcze, może znajdę kogoś.
Wieczorem Leon wrócił późno do domu, dźwigając ofiarę wypadku. Duży czarny kot, który próbował przebiec mu drogę, miał jedną łapę w gipsie, zabandażowany, wyglądał jak siedem nieszczęść.
- Chyba nie chcesz go zatrzymać? - zapytała niepewnie Anna. - Co my z nim zrobimy? I właściwie po co nam kot?
Nowy lokator był ledwo żywy. Lekko pojękiwał. Trzeba było często zmieniać mu posłanie, bo siusiał pod siebie. W ciągu pierwszych dwóch dni Leon wykonał kilka telefonów w poszukiwaniu domu dla chorego. Potem, z nieznanych dla siebie powodów, przestał dzwonić. Teraz, na zmianę z Anną, spędzali sporo czasu przy Dżinie. Dali mu tak na imię, bo było coś magicznego w tym kocie. Za jego sprawą dom ożył. Częściej dzwonili znajomi, pytając o pacjenta, niektórzy wpadali, aby go zobaczyć. Syn też dzwonił częściej
i jakoś łatwiej im było rozmawiać.
Widoczna oznaka powrotu do zdrowia - pierwsza kupa, była dużą radością dla jego opiekunów. Po kilku tygodniach Dżin wyzdrowiał. Któregoś ranka niespodziewanie pojawił się w łóżku Ani i Leona i śmiało wbił pazury w stopę, która wysunęła się spod kołdry. Po krótkiej chwili bezruchu rozległ się przerażający wrzask Leona. Kot uciekł, a jego pan usiadł definitywnie rozbudzony.
Tak zaczął się nowy etap w życiu Leona, Anny i Dżina. Nuda znikła, odpędzona pełnym zadowolenia mruczeniem, przerywanym czasami psotami i odkrywaniem nowych kocich pomysłów.
Ostatnio obruszona Anna opowiadała mi, że ktoś ją pytał, czy nie odsprzedałaby mu swojego kota, bo taki uroczy i dobrze ułożony. Dopytywał się, czy z jakiejś hodowli, bo widać że z dobrego domu. Pewnie, że z dobrego domu, powiedziałam. - mówiła Anna - Przecież nikt nie uwierzy, że tyle szczęścia można znaleźć na ulicy.
and
powrót