Numer 10(14) Październik 2006
Zdrowie
10. Zdrowie kotów a właściwe odżywianie
Żywienie
12. Kot z nadwagą
Zagrożenia
16. Nasz kot się starzeje
Zaduszki zwierzęce
18. Śmierć zwierzęcia - żałoba i dziecko
20. Drugie życie
21. Cmentarz dla zwierząt
Rasy - turecki van
22. Turecki van - pływający kot
27. Miniwywiad z hodowcą
28. Pod jednym dachem z tureckim vanem
30. Tureckie vany w Polsce
31. Van na żaglówce
31. Turecki van u doktora
32. Standard TUV
33. TUV w oczach sędziego
Co KOT to KOT
36. Zbytek łaski
37. Jak pomagać kotom w mieście
38. Zenek
39. Schronisko w Mielcu
39. Zachęcamy do dyskusji
39. Rozmowa z poetą Franciszkiem Klimkiem
41. On wróci
Opowiadanie
42. Bezdomny
43. Nie bójmy się pomagać kotom
44. Trzy płomyki plus jeden
Nauka
45. Genetyka kociego koloru. Kolory oczu
Kot w kulturze
50. Bóstwa kraju faraonów
Dzikie koty
54. Lew - władca zwierząt
Forum
56. "Stary" kot w hodowli
Poza tym
3. Od redakcji
4. Spis treści
5. Wydarzenia
14. Koci zodiak
14. Kocie feng shui
48. Norweski miejski
52. Do czego kotu potrzebne są zęby?
53. Parada zwycięzców
58. Listy od czytelników
62. Recenzja
63. Ogłoszenia
66. W poprzednich numerach
Konkursy
57. Konkurs literacki
58. Zagadka
60. Kot i dziecko
62. Konkurs fotograficzny
KOT in English
64. Turkish Van - Swimming Cats
65. Short Stories about Life with Turkish Van
Witam.
Jesień. Prawdziwa polska złota jesień, może trochę pachnie melancholią, ale czyż nie piękny to zapach w październiku?
Czytelnikom KOTA Franciszka Klimka zapewne przedstawiać nie trzeba, tym bardziej polecam nie tylko jego kolejny wiersz publikowany na naszych łamach, ale także ekskluzywny wywiad, jaki przeprowadziła z nim Maryla Weiss.
"Kot w religiach" to nowy cykl artykułów pisanych ciekawie przez Annę Zielińską, oczywiście zaczynamy od Egiptu, by
w kolejnych numerach opowiedzieć o losach kotów w różnych religiach świata.
Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem tureckiego vana, moją uwagę przykuł niezwykły, płomiennorudy ogon u śnieżnobiałego kota. Te bardzo efektowne koty poznałem bliżej wiele lat później w Szwecji, gdzie działa prężny klub hodowców tej rasy. Vany cenione są nie tylko za swój oryginalny wygląd, ale przede wszystkim za wyjątkową odwagę i niezwykłe zamiłowanie do. wody. Na naszej scenie dziś - turecki van. Mam nadzieję, że monografia ta przyczyni się do zwiększenia liczby miłośników tej rzadkiej rasy.
Październikowy numer KOTA nie jest smutny, mimo że mowa w nim i o śmierci, i o starości kotów.
W tym numerze prezentujemy Państwu bardzo interesujący wywiad z psychologiem i psychiatrą Agnieszką Szewczyk, w którym opowiada ona o tym, jak przygotować dziecko do chwili rozstania z odchodzącym na zawsze pupilem.
Zupełnie niedawno z mego życia bezpowrotnie zniknęła wesoła i pełna fantazji, wielobarwna kotka. Odeszła zbyt szybko, nie zdążyła nawet zostawić po sobie wystarczającej liczby zdjęć, przy których mógłbym ją wspominać. Cóż, za oknami spadają liście, pachnie chryzantemami. ale w moim domu znów grasuje całe stadko kolorowych, rozbrykanych i ciekawskich kociaków. Są dosłownie wszędzie, w łóżku, na biurku, w zamykanym laptopie, podróżnej torbie. a jest ich tylko (a może aż) pięć. Mimo iż okropnie chuliganią, trudno odmówić im wdzięku, gdy z przekrzywionymi łebkami ufnie patrzą na mnie, nadstawiając do drapania swe ogromne uszy. Chociaż wiem, iż za czas jakiś będę musiał się z nimi rozstać, cieszę się, że wnoszą do mego domu tyle radosnych miauknięć, że wnoszą w me życie tyle pięknych, choć jakże ulotnych chwil.
Umiejętność docenienia pięknych chwil jest wspaniałą ludzką cechą. Pamięć o tym, co było, pamięć
o tych, co odeszli.
Październik w polskiej tradycji jest miesiącem wielce refleksyjnym, to właśnie u schyłku października nad cmentarzami unosi się płonąca, świetlna łuna. Dla zwierząt, które odeszły, od wielu już lat właśnie
w październiku organizuje się "zwierzęce zaduszki" - święto refleksyjne, acz radosne. Zwierzęta odchodzą za szybko, a my mamy bardzo mało czasu, by je kochać - nie traćmy go więc. Pozwólmy rosnąć naszym uczuciom. Pozwólmy sobie na miłość.
Wojciech - Albert Kurkowski,
redaktor naczelny.
powrót
Festiwal Kotów
Uwaga kociarze, nie przegapcie wielkiego kociego święta! KOT oraz Cat Club Łódź serdecznie zapraszają 12 listopada do centrum handlowego Galeria Łódzka (ul. Piłsudskiego 15/23, Łódź) na niezwykły Festiwal Kotów. W ramach imprezy odbędzie się pokaz kotów oraz prezentacje multimedialne wszystkich ras. Nie zabraknie spotkań z ciekawymi ludźmi, między innymi z Krzysztofem Cwynarem - Kociarzem Roku 2005. Odbędą się wybory kota publiczności, tytuł najlepszego kota przyzna też redakcja miesięcznika KOT. Swoje specjalne stoisko będzie miało znane wielu kociarzom Forum MIAU. Zainteresowani będą mogli skorzystać z konsultacji weterynaryjnych i odwiedzić stoiska z akcesoriami dla zwierząt.
Przygotowaliśmy również wiele atrakcji dla najmłodszych: instalacje plastyczne, kocie makijaże, konkursy i zabawy. Poza tym w programie wiele innych niespodzianek.
Niech Festiwal Kotów opanuje Łódź
i stanie się okazją do podziwiania najpiękniejszych kotów, tych rasowych, i tych nierasowych!
Więcej informacji na stronie:
www.catclub-lodz.pl
powrót
Panorama kocia we Wrocławiu
W dniach 2 i 3 września odbyła się we Wrocławiu V i VI Międzynarodowa Wystawa Kotów Rasowych zorganizowana przez Stowarzyszenie Miłośników Kotów Cat Club Wrocław należącego do FPL, pod patronatem FIFe. Przyjechały na nią koty
z Polski, Danii, Czech i Słowacji.
W sumie w wystawie uczestniczyło 290 kotów 20 różnych ras.
Best in Show z wielkim rozmachem poprowadził Sebastian Pruchniak, międzynarodowy sędzia felinologiczny I kategorii.
W tym roku na wystawach specjalistycznych królowały koty krótkowłose, w sobotę koty brytyjskie, a w niedzielę koty bengalskie.
W sobotę tytuł Best in Category kotów długowłosych zdobyła niebieska srebrzysta kotka perska KAIRA REILA *CZ
z Czech PER as 23 62, której właścicielką jest Dagmara Soukenkova. Best in Category kotów półdługowłosych zdobył czarny cętkowany kocur syberyjski HARLEY, SIB n 24 należący do Sylwii Hajduk z Krakowa. Kremowy sfinks ANAWA'S BIG BITU, SPH e Anny Argalskiej-Pazdro uzyskał tytuł Best in Category kotów krótkowłosych, a Best in Category kotów orientalnych oraz tytuł Best of Best, wygrywając tym samym całą sobotnią wystawę, zdobył biały kocurek syjamski w klasie kociąt SNOW WHITE BLETOUCH RUBELIT *CZ, SIA w 67 z Czech, którego właścicielką jest Jana Babicka.
W niedzielę tytuł Best in Category kotów długowłosych otrzymała szylkretowa kotka perska KISS ME BO-WI *PL, PER g, należąca do Aleksandry Kociuby i Łucji Góralskiej. Best in Category kotów orientalnych został ponownie SNOW WHITE BLETOUCH RUBELIT *CZ, SIA
w 67 z Czech, pani Jany Babickiej. Kocur rasy bengalskiej KORSHKI LEOPARD OF LYNX LAND, BEN n 24 Ivy Bartosovej zdobył tytuł Best in Category kotów krótkowłosych, a Best in Category kotów półdługowłosych oraz Best of Best, wygrywając tym samym całą niedzielną wystawę, zdobył ragdoll w klasie młodzieży DOLLHOUSE GUCIO OF KOC-POL, RAG a 03 Moniki i Patryka Koc.
Niestety jeden incydent sprawił, że na wystawie zawrzało. Wiele osób zbulwersował fakt przyjęcia na wystawę miotu kotów domowych i wystawienia ich w klasie przeznaczonej dla kotów rasowych. Tu nasuwa się pytanie, czy wszystkie kluby zrzeszone
w FPL, a tym samym w FIFe, rozumieją ideę pomocy i kontroli populacji kotów nierasowych
i dziko żyjących poprzez sterylizację i kastrację. Koty domowe są przecież mile widziane na Międzynarodowych Wystawach Kotów Rasowych, dla nich nawet utworzono specjalną klasę wystawową. W Łodzi w tym roku odbyła się Specjalistyczna Wystawa Kotów Domowych, na której wszystkie cudowne mruczki zostały nagrodzone. Przypadek
z Wrocławia został odebrany jako zaprzeczenie wszystkim ideom, pod którymi podpisuje się zdecydowana większość hodowców na świecie i w Polsce.
ana
powrót
Targi Zoomarket 2006
W dniach 8, 9 i 10 września
w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie odbyły się V Międzynarodowe Targi Zoologiczne ZOOMARKET 2006. To połączenie targów z wystawami, pokazami i spotkaniami tematycznymi było jednym z największych tego typu wydarzeń w kraju. Jednym z patronów medialnych imprezy był miesięcznik KOT.
Targi skupiły najbardziej liczących się producentów i wystawców z kraju i zagranicy. Bogata oferta dawała szansę zapoznania się z nowościami i możliwość wypróbowania niektórych. Asortyment dla naszych ulubieńców, zaczynając od karm i żwirków, a kończąc na piórkach
i wstążeczkach, zaspokajał nawet najbardziej wyszukane potrzeby. Ogromne zainteresowanie wzbudzało stoisko forum MIAU, na którym goście mogli obejrzeć galerię zdjęć uratowanych przez forumowiczów kotów.
Mnogość atrakcji przyciągnęła tłumy zwiedzających. Tak długich kolejek przed kasami nie wiedziano tutaj od lat. Cieszy fakt, że dużą część gości stanowiły dzieci i młodzież.
W sobotę i niedzielę odbywała się III Międzynarodowa Wystawa Kotów Rasowych, zorganizowana przez Stowarzyszenie Miłośników Kotów "Jedynka" pod patronatem Polskiej Federacji Felinologicznej "Felis Polonia" (FIFe).
W szranki o tytuł najpiękniejszego stanęło wiele bardzo już utytułowanych, jak i młodych, świetnie zapowiadających się kotów. Można było podziwiać "puchate" ragdolle, dostojne maine coony czy szlachetne orienty. Byli oczywiście także przedstawiciele najpopularniejszej "rasy"- kotów domowych. Zwycięzcą wystawy i laureatem tytułu Best of Best został kremowy maine coon MCO e 22 - IC DIAMAND CARMELLA, należący do Agnieszki Mróz. Miejsce drugie zajął cornish rex CRX h 09 - IC APOLONIA NIGHT&DAY *PL należący do Ewy i Rafała Brzezickich, trzecie - kot orientalny krótkowłosy czekoladowy tickt tabby OSH b 25 - INJOI GIZMO, JW., należący do Katarzyny Popowskiej, a czwarte - czarny pers PER n - DARLING STAN-BOR *PL, którego właścicielem jest Stanisław Borkowski.
W ramach targów odbyła się też wystawa ptaków egzotycznych, kaczek ozdobnych i kur czubatych, rasowych świnek morskich, rasowych myszy, wystawa terrarystyczna, pokazy dogoterapii i wychowania psa oraz Wszechświatowy Zjazd Retrieverów. Można było również skorzystać z bezpłatnych porad lekarza weterynarii, szkoleniowca, kynologa i hodowców.
Wiele atrakcji przygotował dla swoich czytelników KOT. Na stoisku miesięcznika można było spotkać się z członkami zespołu redakcyjnego, z naszą niesamowitą Marylą Weiss na czele, poetą Franciszkiem Klimkiem oraz doktor Dorotą Sumińską, która podczas prezentowała swoją nową książkę Do serca przytul psa wydaną przez Galaktykę. Setki rozdanych autografów i wspólnych zdjęć to dowód ogromnego uznania naszych gości.
Liczba zwiedzających momentami była tak wielka, że wprowadzała lekkie zamieszanie. Możliwość wejścia z własnym podopiecznym była oczywista w wypadku targów zoologicznych ale w sąsiedztwie wystawy kotów mogła prowadzić do niepotrzebnych napięć na linii kot - pies. Tłumy były momentami na tyle duże, że wąskie korytarze PKiN wydawały się nie wytrzymywać naporu ludzi. Impreza była jednak bardzo udana. Skoro tak wiele osób wybrało się tu w wolnym czasie, to chyba los zwierząt nie jest nam obojętny.
sierściuch
powrót
Super Kot - 2005
Podczas Międzynarodowej Wystawy Kotów Rasowych
w Warszawie 9 i 10 września br. odbył się finał konkursu "Super Kot" organizowanego przez zarząd Federacji "Felis Polonia". W rankingu najlepszych wystawowych kotów za rok 2005 znalazły się nie tylko wspaniałe koty rasowe, ale także ich domowi kuzyni. FPL uhonorowało finalistów okolicznościowymi dyplomami, a zwycięzców pucharami.
Już w przyszłym roku konkurs "Super Kot" połączony będzie
z konkursem "Super Steward".
Zwycięzcy Konkursu
"Super Kot - 2005"
Koty domowe:
kotka: TERESKA - wł. Marzena Mroczkowska-Filipowicz
kocur: STEFAN - wł. Rafał Lewandowski
Weterani:
kotka: NFO - IC. ANAKE AB-CAT *PL - wł. Ewa Kosycarz
Kastraty:
kocur: NFO - EP. DONAR KOT FREYI *PL - wł. Barbara Fig
Kocięta i młodzież:
kocur: NFO - EC. AFRO MELADINO *PL - wł. Danuta Kortus
kotka: NFO - IC. TASSEMARKENS PALOMA PICASSO - wł. Anna Grabowska
Dorosłe:
kocur: PER - EC. AGAT STAN BOR *PL - wł. Stanisław Borkowski
kocur: NFO - EC. BOND EL RETIRO *PL - wł. Barbara Szcześniewska
(obydwa kocury uzyskały tę samą liczbę punktów i ex aequo pierwsze miejsce)
kotki: BRI - GIC. AVENSIS LEŚNE RANCZO *PL - Sylwia Wielgosz
Wszystkim zwycięzcom serdecznie gratulujemy!
AQ
powrót
Kiedy zwierzak odchodzi.
Na polskim rynku pojawiła się dość nietypowa oferta. Firma SUR Polska z Człuchowa proponuje klientom trumienki do pochówku małych zwierząt. Na Zachodzie taki asortyment to nic nowego, ale w Polsce jest to pionierskie przedsięwzięcie. Trumienki są tekturowe, ekologiczne, różnej wielkości
i w różne wzory. Najtańsze kosztują 2-4 zł, za te wyściełane trzeba zapłacić nawet 100 zł. Na razie można je nabyć tylko u producenta, ale SUR Polska planuje wejść ze swoim produktem do sklepów.
Przedstawiciele firmy mówią, że dzięki swojej ofercie chcą pomóc tym, dla których sposób pożegnania ukochanego zwierzaka, członka rodziny, nie jest bez znaczenia. Zastanawiają się też na pomysłem utworzenia parku pamięci zwierząt w Warszawie, gdzie ludzie mogliby wspominać swoich podopiecznych.
SUR Polska zaprezentował swoją ofertę na wrześniowych targach ZOOMARKET w Warszawie.
Reakcje zwiedzających były różne. Jedni na widok trumienek zatrzymywali się i zadawali pytania, inni nie kryli zdziwienia
i nieufności.
mau
powrót
Kot z nadwagą
Otyłość bywa przyczyną wielu problemów zdrowotnych nie tylko u ludzi, ale również u kotów. Pokłady zbędnego tłuszczu na kocim brzuchu to przede wszystkim skutki niewłaściwej diety naszych podopiecznych.
W sklepie zoologicznym natknąłem się ostatnio na pewną panią, która gorączkowo przeglądała karmy dla kotów. Na uprzejme pytanie sprzedawcy, czego potrzebuje, odparła, iż szuka oczywiście "jedzonka", ale musi być to coś szczególnego, bo jej koteczka zupełnie nic nie chce jeść. "Ale wie pan, tylko żeby była to taka karma odchudzająca, bo moja kicia jest bardzo gruba". Myślę sobie - jakim cudem kotka tej pani jest gruba, skoro nic nie chce jeść? Coś tu zatem jest nie tak, albo owa pani trochę przesadza, albo natura wyposażyła jej zwierzątko w jakiś dziwny metabolizm - im mniej je, tym więcej mu przybywa sadełka. Mówiąc jednak poważnie, myślę, że owa tajemnicza sprawa ma bardzo proste wytłumaczenie.
Koty bywają kapryśne jeśli chodzi o jedzenie i mają swoje upodobania kulinarne. Troskliwi opiekunowie, starając się dogodzić pupilom, podsuwają różne smakołyki. Pół biedy, jeśli przysmaki te są odpowiednie dla zwierzaka, gorzej, gdy są niezdrowe i tuczące.
A już bardzo źle, gdy karmione takimi rarytasami nie chcą przyjmować żadnego innego pokarmu - a to często się zdarza. Kotka owej pani z pewnością należy do takich rozpieszczonych czworonogów i nie chce jeść niczego poza smakołykami, do których przywykła, a że koty bywają łakome, jadła w nadmiarze
i po prostu utyła.
Otyłość jest problemem, który dotyczy nie tylko mieszkańców krajów rozwiniętych, ale również ich domowych zwierząt. Sprzyja jej zarówno brak ruchu, jak i niewłaściwa czy monotonna dieta składająca się wyłącznie z ulubionych potraw naszego zwierzaka. A najsmaczniejsze dania zwykle nie należą do szczególnie dietetycznych. Bardzo kaloryczne mogą być nawet gotowe karmy, kupowane
w sklepie zoologicznym, zwłaszcza jeśli nie są najlepszej jakości.
W poprzednim numerze pisałem, jak przekonać naszego zwierzaka do zdrowej, urozmaiconej diety. Pozostaje jeszcze kwestia ilości podawanego pokarmu i liczby posiłków
w ciągu dnia.
Koty, w przeciwieństwie do psów, jedzą często, ale w małych ilościach. Wynika to
z rodzaju ich naturalnej zdobyczy, jaką są zazwyczaj niewielkie ssaki i ptaki, a nawet owady. Ofiarami polujących w sforach przodków naszych domowych psów mogły być nawet sporej wielkości zwierzęta, więc psy pożerały ogromne ilości mięsa za jednym zamachem, by resztę czasu spędzić na odpoczynku. Samotny myśliwy, jakim jest kot, musi zadowalać się małą zdobyczą, a więc by zapewnić ciału odpowiednią ilość energii, poluje częściej. Zatem nasz Mruczek powinien mieć stały dostęp do pokarmu. Umożliwimy mu to, stawiając w dogodnym miejscu miseczkę zawsze wypełnioną suchą karmą. Dodatkowo raz czy dwa razy dziennie podajemy "mokry" pokarm w postaci kocich puszek, saszetek lub "domowego" jedzenia.
Chwileczkę, w jaki sposób zwierzę, które ma stały dostęp do jedzenia, ma zrzucić nadmiar kilogramów lub nie utyć? Wbrew pozorom jest to możliwe. Przede wszystkim dania, które serwujemy kotom, powinny być dostosowane do ich potrzeb. Jeśli zwierzak ma nadwagę lub za mało ruchu, sucha i "mokra" karma powinna być niskokaloryczna. Kot, któremu wydziela się jedzenie, pochłania je zbyt łapczywie i najada się niejako na zapas - zjada więcej, niż powinien, ponieważ wie, że przez dłuższy czas nic nie dostanie. Taka już jest kocia natura. Mając natomiast zawsze pełną miskę, zwierzę nie obawia się, że będzie głodne,
i zwykle zjada tylko tyle, ile potrzebuje.
Wspomniałem wcześniej, że koty, tak jak ludzie, mogą być łakome. Normalne więc, że będą zjadały więcej pokarmu, który im szczególnie smakuje. Opiekunowie zwykle zacierają ręce z radości, widząc tak wielki apetyt u swojego zwierzaka, zapominając niestety
o konsekwencjach owego apetytu. W urozmaiconej diecie znajdą się z pewnością składniki, które zwierzę zjada mniej chętnie, ale dzięki temu mniej narażone jest na tycie.
Na koniec jeszcze jedna sprawa: koty, podobnie jak my, jedzą czasami po prostu z nudów. Co ma robić w pustym domu samotny kot, którego jedyną rozrywką jest jedzenie? Zadbajmy więc nie tylko o pełną miskę naszego zwierzaka.
Jacek Narożniak
powrót
Zaduszki
zwierzęce
Od ponad dziesięciu lat w Polsce jest obchodzone święto "zwierzęcych zaduszek". W pierwszą niedzielę października miłośnicy zwierząt, którzy pochowali swych przyjaciół na podwarszawskim cmentarzu dla zwierząt w Koniku Nowym, tłumnie przyjeżdżają, by w niecodziennej rodzinnej atmosferze spędzić kilka chwil przy grobach swych pupili.
Jolanta Pruchniak z Warszawy często odwiedza groby swych dziesięciu kotów pochowanych na podwarszawskim "Koniku". Urzeka ją zawsze nie tylko niezwykła życzliwość panująca wśród ludzi, którzy piknikują pomiędzy barwnie przyozdobionymi mogiłkami, ale także przyjeżdżające tu wraz z opiekunami radosne, bawiące się między grobami zwierząt psy. Na cmentarzu spoczywają najczęściej psy i koty, ale swój grób ma tu również koń, żółw, świnka morska, a nawet szczurek.
Pierwsza niedziela października to czas, w którym wspominając nasze zwierzęta, zastanawiamy się, dlaczego odchodzą one tak szybko. ale jednocześnie dziękujemy im za to, iż swym życiem tak bardzo wzbogaciły nasz ludzki byt
w czasie wędrówki ku wieczności.
AQ
powrót
Drugie
życie
Temat, który chcę poruszyć, jest bardzo delikatny i kontrowersyjny. Dlatego z góry pragnę zastrzec, że nikogo nie zamierzam tu obrazić lub zranić, ani też do niczego namawiać. Przedstawię tylko swoje zdanie, i z pewnością wiele osób uzna, że nie mam racji, ale
może będą też tacy, którzy czują podobnie.
Zakładam, że wszyscy kochamy nasze koty, dbamy o ich zdrowie i jakość życia, lecz nic nie trwa wiecznie - w końcu odchodzą, zostawiając nas pogrążonych w rozpaczy. I tu wyłania się problem - dla wielu kocich opiekunów ogromny, wręcz dramatyczny. Szczęśliwi posiadacze ogrodów bądź działek grzebią swoich przyjaciół pod jakimś pięknym krzewem lub drzewkiem. Ale co mają zrobić ci, którzy nie dysponują najmniejszym nawet ogródkiem? Można poprosić znajomych, aby pozwolili pochować kota na swej ziemi, lecz nie ma gwarancji, że się zgodzą.
Na obrzeżach kilku miast w Polsce są już prywatne cmentarze dla zwierząt. Niestety trzeba tam zapłacić za miejsce kwotę często przekraczającą możliwości finansowe kociarza. Jednak wiele osób tak bardzo pragnie odwiedzać mogiłkę swego podopiecznego, że wysupłują ostatni grosz i wykupują kwaterę na takim cmentarzu.
Trzecia możliwość, budząca najwięcej negatywnych emocji, to oddanie nieżyjącego kota do lecznicy weterynaryjnej, skąd zabierany jest do kremacji, zwanej utylizacją. Już samo słowo "utylizacja" budzi w nas wstręt
i niechęć. Usługa ta jest również odpłatna, ale nie jest droga. Na takim rodzaju "pochówku" zdaje się ciążyć odium lekceważenia zwierzaka, bo jakże tak - zostawić swojego ulubieńca, aby spalono go wraz z rzeszą innych czworonogów, przypadkowych towarzyszy niedoli, jakichś ulicznych kotów, zabitych przez samochody czy koci katar. Lecz proszę spojrzeć na to z innej strony. Skoro kochamy nasze koty, darzymy przecież uczuciem również całą kocią społeczność - wszystkie te istoty niechciane, porzucone, radzące sobie jakoś dzięki ludzkiej pomocy lub przez ludzi nękane. Jestem pewna, że nasze domowe pieszczoszki nie miałyby nam wcale za złe, że po śmierci będą unosić się ku niebu w towarzystwie tych biedaków. To jest wyłącznie nasz problem, czy potrafimy się z takim faktem pogodzić.
Teraz napiszę coś osobistego. W ciągu ostatnich dwudziestu lat przyszło mi opłakiwać dziewięć ukochanych, domowych kotów oraz co najmniej kilkanaście dokarmianych przeze mnie "piwniczniaków". Nie wspomnę tu o masie znalezionych i podrzuconych kociąt, które próbowałam ratować, ale walkę przegrałam.
Kilka kotów pochowałam na działce pracowniczej moich rodziców, lecz jest ona tak maleńka, że szybko cała zamieniła się w cmentarzyk. I muszę się przyznać, że im więcej na działce przybywało grobów, tym mniej chętnie na nią jeździłam. Strasznie przygnębiała mnie świadomość, że pod jednym krzaczkiem leży Misiunio, dalej Józia, obok Koperek - gdzie nie spojrzysz, łzy się w oczach kręcą. Zresztą działki będą wkrótce likwidować i po grobach nawet ślad nie zostanie.
Potem przyszedł moment, że masowo chorowały koty podwórkowe, często musiałam skracać ich cierpienia i - siłą rzeczy - zostawiałam je w lecznicy, bo cóż mogłam zrobić innego? Gdy przyszła kolej na następnych kocich domowników, zdecydowałam, że również zostawię ich ciałka w lecznicy i nie była to decyzja łatwa.
Lecz, jak napisałam wcześniej, uświadomiłam sobie, iż moim kotom jest chyba wszystko jedno, co stanie się z nimi po śmierci. Ważne, że miały dobre życie - pełną miskę, opiekę lekarską i moją wielką miłość. Wcale nie muszę iść na ich grób (choć rozumiem taką potrzebę i jej nie neguję), żeby wspominać wspaniałe chwile, które było nam dane razem przeżyć. Oglądam albumy ze zdjęciami albo patrzę na stado ich następców buszujących po mieszkaniu. W innych kotach odnajduję pewne cechy tych, które odeszły. Mam wrażenie, że w ten sposób ofiarowuję im niejako drugie życie!
Maryla Weiss
powrót
Schronisko
w Mielcu
Pomysł założenia schroniska dla bezdomnych zwierząt zrodził się w 1989 r., kiedy to ówczesne władze Mielca zdecydowały rozwiązać problem bezpańskich psów przy pomocy rakarzy. Brutalny proceder przerwano po protestach grupy mieszkańców, którzy postanowili powołać organizację mającą zająć się utworzeniem schroniska. Na początku brakowało dosłownie wszystkiego, z wyjątkiem porzuconych
i niechcianych zwierząt, których przybywało w zastraszającym tempie. Z okolicznych wsi przywożono psy i szczenięta, koty, a nawet bociany. Po kilku latach udało się podłączyć prąd i wodę, wybudowano boksy. Powstało Mieleckie Towarzystwo Ochrony Zwierząt posiadające własny statut, osobowość prawną, a obecnie także status OPP. Pozyskano do współpracy grupę wolontariuszy. To oni organizują aukcje i zbiórki na rzecz schroniska, zajmują się szukaniem nowych domów, pozyskiwaniem sponsorów.
Schronisko posiada własną stronę internetową www.mielec.bezdomne.com
Można na niej znaleźć bieżące informacje i ogłoszenia, galerię zwierząt do adopcji, a także dowiedzieć się, dlaczego warto przygarnąć kota czy psa ze schroniska i co dobrego dla zwierząt robią najmłodsi. Od kilku miesięcy działa forum dyskusyjne.
Obecnie w schronisku przebywa ok. 500 psów i 200 kotów. Sytuacja tych pierwszych nie jest najgorsza; mimo że co miesiąc przybywa średnio 30 zwierząt, to dla większości udaje się znaleźć nowe domy. Głównie w innych miastach lub za granicą. Dużo gorzej przedstawia się sprawa kotów - prawie w ogóle nie ma adopcji, a wirtualni opiekunowie należą do rzadkości. Najbardziej potrzebne są pieniądze na sterylizację, kastrację i szczepienia (z braku funduszy zwierzęta są szczepione tylko przeciwko wściekliźnie).
Mieleckie schronisko, pomimo że biedne (jego roczny budżet wynosi tyle, ile budżet miesięczny przeciętnego schroniska
w wielkim mieście), jest przyjazne zwierzętom, a wszyscy pracujący w nim ludzie są całkowicie oddani swoim podopiecznym.
Placówka nie ma osobowości prawnej, wszelkie wpłaty (w tym także 1% podatku) można przekazywać na konto Mieleckiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt:
Mieleckie Towarzystwo Ochrony Zwierząt
39-300 Mielec, ul. Targowa 11
Bank Przemysłowo-Handlowy
68 1060 0076 0000 4021 8000 5219
Magdalena Mrozowska
powrót