Nawet najmarniejszy kot jest
arcydziełem natury.

                 Leonardo da Vinci

Wydawca:




PTASIA GRYPA

             więcej...


KOTA kupić można
w kioskach i salonach prasowych na terenie całej Polski.

Numery archiwalne i bieżące dostępne są także
w sprzedaży wysyłkowej, realizujemy również sprzedaż
i prenumeratę zagraniczną.

W prenumeracie otrzymasz KOTA bezpośrednio do domu, oszczędzając czas i pieniądze!

Twórz KOTA razem z nami!
Masz ciekawy pomysł?
Chciałbyś podzielić się swoimi wiadomościami o kotach?
Zrobiłeś świetne zdjęcie...
a może napisałeś ciekawy
tekst o kocie?
Zapraszamy do współpracy!
Czekamy na listy, maile, telefony.

Copyright KOT 2005. Wszystkie prawa zastrzeżone
Nr 4(20) Kwiecień

  
Nr 5(21) Maj

  
Nr 6(22) Czerwiec

  

Numer 4(20) Kwiecień 2007

Zdrowie
14. Cukrzyca. Czy zagraża twojemu kotu
15. Mit toksoplazmozy

Anatomia
16. Narząd Jacobsona, czyli zagadka kocich feromonów

Rasy
24. Korat - zdziwiony Azjata
32. Standard KOR

Co KOT to KOT
36. Spoko
37. Fundacja Nasza Szkapa
38. Przyjaciele spadają z nieba
39. Pozory mylą
40. Saga o Rosołku
41. Kot, który mówi

Opowiadanie
42. Całkiem źle nie jest
43. Sen
44. Deseczka i Koksik
45. Śniadanie z Foxie
46. Jak z brzydkich kaczątek wyrastają piękne łabędzie. Suffka - łysa persiczka

Kot w kulturze
50. Dobre istoty z Dalekiego Wschodu

Nauka
54. Genetyka kociego eksterieru. Włosy - długość

Dzikie koty
56. Lew azjatycki

Poza tym
3. Od redakcji
4. Spis treści
5. Wydarzenia
10. Koty żywcem zamurowane - historia prawdziwa
13. Jestem kotem
18. Dom tymczasowy
20. Na ratunek fokom
22. Wesołego Alleluja, czyli. ruch to zdrowie
52. Do czego kotu potrzebny jest język?
58. Listy od czytelników
62. Koci zodiak
63. Ogłoszenia
66. W poprzednich numerach

Konkursy
58. Zagadka
60. Konkurs literacki
62. Konkurs fotograficzny
64. Kot i dziecko


Witam.
Wiosna, koty na płoty! Nareszcie słońce, kwiaty, zieleń. Rozleniwione koty i kolorowy nastrój wiosennych świąt wywołują zadowolenie i uśmiech. pięknie jest wiosną. Pięknie pobawić się z kociakami w promieniach słońca. Moje koty niedawno dostały w prezencie od mego ojca wspaniałą wolierę, teraz mogą obserwować spacerujące po ogrodzie czubate kurki i łapać wpadające do ich woliery motylki, a co najważniejsze, są przy tym bezpieczne. Pamiętajmy, że otwarte na wiosnę, niezabezpieczone okna i balkony stanowić mogą poważne zagrożenie dla naszych kotów.
Kwietniowy KOT jest także wielobarwny, nawet w niebiesko-szarych koratach doszukać się można wielu odcieni srebra. Przedstawiamy dziś rasę niezwykle rzadką, niehodowaną w Polsce. Tajskie koraty skradły serce mojej przyjaciółce Donatelli Mastrangelo z Włoch, która specjalnie dla Czytelników KOTA napisała bardzo ciekawą i wyjątkową monografię tej rasy. Muszę dodać, że jest to jedyna tak obszerna publikacja dotycząca koratów, jaka ukazała się na świecie. Mam nadzieję, że Was zainteresuje.
Kolejny już raz próbujemy na łamach naszego miesięcznika obalać mit toksoplazmozy. może znowu uda się przekazać choć kilku osobom, jak w prosty sposób unikać zarażenia się tą chorobą.
Jana Zamięcka bardzo obrazowo opowie Państwu, czym jest tymczasowy dom dla kotów. Może po przeczytaniu tego artykułu więcej kotów znajdzie swe domy? Przypominam, że ogłoszenia o adopcjach kotów domowych drukujemy w KOCIE bezpłatnie.
Nasza Maryla Weiss jak zwykle w swym dziale wzrusza, skłania do refleksji i bawi wysublimowanym dowcipem felietonów. ale tej autorki nie muszę Państwu specjalnie polecać i jestem pewien, że dla Państwa jest ona równie Wasza, jak dla nas w redakcji Nasza.
Wzruszające losy Deseczki i Koksika opowiadają znani już nie tylko z forum Miau Zosia i Ziemowit. Mam nadzieję, że dzięki Wam wspaniała kotka Deseczka mimo swej ułomności znajdzie nowy dom i kochających ludzi.
Czy wiedzieliście Państwo, że na terenie Europy żyły lwy? Niestety dziś lwy azjatyckie zamieszkują tylko wybrane ogrody zoologiczne, o nich i ich historii opowie nasz ekspert od dzikich kotów, Włodzimierz Stanisławski.
Wszystkim Państwu serdecznie dziękuję za setki listów i maili, jakie spływają do naszej redakcji, cieszę się, że dzielicie się z nami zarówno swymi kłopotami, jak i radościami. Cieszę się, że KOT jest Waszym przyjacielem.
Miłej lektury.

Wojciech - Albert Kurkowski,
redaktor naczelny.

powrót


Wystawa w Opolu

W dniach 3-4 marca 2007 roku w hali widowiskowo-sportowej "Okrąglak" w Opolu po raz drugi odbyła się zorganizowana przez Cat Club Wrocław, członka FPL i FIFe, Międzynarodowa Wystawa Kotów Rasowych. Na wystawie pokazano blisko 400 kotów z Polski i kilku innych krajów europejskich. Dodatkowymi atrakcjami były specjalistyczne wystawy kotów rasy maine coon oraz kotów kategorii czwartej (koty balijskie, seszelskie, syjamskie i orientalne). Wystawy w Opolu cieszą się dużą popularnością wśród wystawców oraz zwiedzających. W tym roku wystawę odwiedziło prawie cztery tysiące osób.



powrót


Bursztynowy kot

Zakończył się I Ogólnopolski Przegląd Amatorskich Filmów o Kotach "Bursztynowy Kot" Sopot-Gdańsk 2007 zorganizowany przez Cat Club Sopot. W przeglądzie wzięli udział miłośnicy kotów i sztuki filmowej z Cat Club Sopot, Cat Club Baltic i Felis Posnania. Nadesłali oni 31 interesujących i wzruszających filmów, w których pokazali nie tylko urodę i zwyczaje swoich pupili, ale także opowiedzieli o swojej miłości do zwierząt. Nadesłane filmy zostały zaprezentowane publiczności w dniu 18 lutego br. w Centrum Handlowym "Manhattan" w Gdańsku podczas obchodów Światowego Dnia Kota. W dniu 25 lutego pokazano tylko filmy nagrodzone na uroczystym ogłoszeniu wyników Przeglądu w Dworku Sierakowskich w Sopocie.
I nagrodę przyznano ex aequo: Annie i Witosławowi Wiśniewskim z Jerzmanowej (FP) za film "Jak Narcyś świat poznawał"i Mirosławie Zwolińskiej-Kowalińskiej z Gdańska (CCS) za film "Gdzie te chłopy?" Zdobywcami II nagrody zostali: Monika Dykało-Pyć z Sopotu (CCS) - film "Zapasy"; Irena Gierszewska z Gdyni (CCB) - film "Mruczando"; Izolda Staszak z Sopotu (CCS) - film "Rozmowa".
Wręczenie nagród odbyło się w dniu Gali Amerykańskiej Akademii Filmowej w Hollywood, co traktujemy jako dobrą wróżbę.
Zapraszamy do udziału w kolejnej edycji przeglądu, planowanej na 2008 rok. Można już pisać scenariusze, organizować castingi i kręcić nowe filmowe opowieści. Lub przejrzeć bogate rodzinne zbiory - w przeglądzie panuje dowolność technik i pomysłów, z wyjątkiem czasu nagrania, ograniczonego do 5 minut. Wszelkich informacji udziela Cat Club Sopot, 81-824 Sopot, ul. Armii Krajowej 94, www. catclub-sopot.pl, tel. 510 256 732.

Mariusz Kowaliński
Cat Club Sopot

powrót


Warszawa pełna kotów

Po raz pierwszy na łamach KOTA zamieszczamy relację z wystawy organizowanej przez klub PZF, będący członkiem WCF. Jak wiemy, wystawy te chętnie odwiedzane są przez wystawców i publiczność. Miła atmosfera i szansa spotkania innych kotów i innych ras rekompensują wystawcom klubów FIFe brak możliwości uznania tytułów i zwycięstw zdobytych na wystawach tej federacji. Cieszymy się, że KOT, obejmując patronat medialny nad wystawą PZF, promuje tym samym partnerską współpracę między kocimi klubami.

Redakcja

W dniach 3-4 marca odbyły się w Warszawie XXII i XXIII Międzynarodowa Wystawa Kotów Rasowych zorganizowane przez Polski Związek Felinologiczny, członka World Cat Federation.
Na wystawę zjechały koty z Polski, Litwy, Łotwy i Białorusi. Sobota zdecydowanie należała do kotów syberyjskich, i to nie tylko ze względu na zorganizowane w tym dniu ich specjalistyczne show. Najlepszym kotem syberyjskim został GIC. CEZAR ZWYCIĘZCA *PL - potężnie zbudowany kocur czarny tygrysi tabby. Uzyskał on również tytuł Best of Best Total XXII MWKR. Cieszy fakt, że polskie syberyjczyki znajdują uznanie w oczach sędziów.
W niedzielę, główna nagroda - gigantyczny drapak wraz z pucharem Best of Best Total, powędrowały w ręce gościa z Łotwy, kotki rasy highland fold, ITO-HIME OF MARMORENSY (czarny szylkretowy arlekin).
Drugiego dnia wystawy, po raz pierwszy w historii PZF, zorganizowany został WCF Kitten Ring - dodatkowy konkurs dla kociąt wszystkich ras w wieku 3-10 miesięcy. Ring poprowadziła niemiecka sędzina Eveline Preiss, a zwycięskim kociakiem została koteczka cornish rex ROSE OF BLUE BELVOIRE *PL.
Po raz kolejny mogliśmy się przekonać, że elektroniczne tablice przy stanowisku każdego z sędziów, służące do wywoływania kotów, to strzał w dziesiątkę. Spokój i kameralna atmosfera panujące na wystawie to atuty, których nie da się przecenić.
Kolejne międzynarodowe wystawy organizowane przez PZF odbędą się 2-3 czerwca w Toruniu i 3-4 października w Warszawie. Serdecznie zapraszamy!

Anna Kubień

powrót


KOT w bibliotece

15 lutego KOT zaproszony został na bardzo nietypowe spotkanie do Miejskiej Biblioteki Publicznej Łódź-Bałuty (Filia nr 10). Nasz redaktor naczelny podczas spotkania z dziećmi z Przedszkola Miejskiego nr 16 w Łodzi opowiadał, jak pomagać kotom bezdomnym, jak je dokarmiać, jak przekonywać rodziców i bliskich, że koty są potrzebne w miastach i na wsiach, by nie pojawiły się w nich hordy przenoszących choroby gryzoni. Dzieciaki rozwiązywały kocie krzyżówki, bawiły się w "kocie zabawy" i opowiadały o swych znajomych kotach. Z wielkim zainteresowaniem wysłuchały informacji o pracy w redakcji miesięcznika i różnych ciekawostkach z kociego świata.
Tego typu edukacyjne spotkania z najmłodszymi Czytelnikami KOTA pozwalają mieć nadzieję, że uwrażliwianie naszego społeczeństwa na los bezdomnych zwierząt zmierza we właściwym kierunku. Szacunek dla zwierząt powinno się zaszczepiać już w najmłodszym wieku. Wiadomo - "Czym skorupka za młodu."

Fido

powrót


Nowy gatunek pantery

Jak podała międzynarodowa organizacja ekologiczna WWF, pantera mglista, która żyje na Borneo i Sumatrze, to odrębny gatunek, o łacińskiej nazwie Neofelis diardi. Pantery mgliste były znane 1821 r., ale dopiero teraz naukowcy przebadali ich umaszczenie i materiał genetyczny. Okazało się, że różnica między panterami mglistymi ze stałego lądu a tymi z Borneo i Sumatry jest taka jak, na przykład, między lwem a tygrysem. Według testów DNA obydwa gatunki pantery dzieli aż 40 różnic genetycznych. Szacuje się, że na Borneo i Sumatrze żyje około 18 tysięcy panter mglistych.

Źródło: WWF

powrót


Koty na wyspie gejzerów

W dniach 10 i 11 marca br. odbyły się w Reykjaviku, stolicy Islandii 45. i 46. Międzynarodowa Wystawa Kotów Rasowych. Tradycje hodowli i wystawiennictwa kotów na tej wyspie nie są długie. Zaledwie dwadzieścia lat temu pojawiły się tam pierwsze persy i syjamy. Dziś w Islandii hodowane są prawie wszystkie uznane przez FIFe rasy (nie ma jeszcze ragdolli), ale ze względu na obowiązującą kwarantannę bardzo utrudniony jest import nowych kotów (miesięczna kwarantanna na przyległej wyspie kosztuje ok. 1000 euro), i praktycznie niemożliwy jest wyjazd z islandzkimi kotami poza wyspę.
Większość wystawianych kotów stanowią persy, ale coraz popularniejsze są tam także maine coony, syjamy, koty seszelskie abisyńskie, norweskie leśne i brytyjskie. Jednym z pierwszych MCO na wyspie była importowana z polskiej hodowli SILVI-COLA *PL kotka, która bardzo przyczyniła się do rozwoju rasy na tej wyspie.
Podczas wystaw, BIC otrzymała między innymi piękna, doskonale zapowiadająca się MCO f 22 - IS* EAGEL-STORM FEDORA, uwagę przykuł także BIC - BRI d 24, IC. IS* SINDRA TEASER THE FIRECAT. Na wyróżnienie zasłużyła też niezwykłej urody kotka domowa w kolorze szylkret bikolor ticked - MAJORKA PERLA, która urodziła się z zupełnie przypadkowego mariażu kotki CRX z kocurem ABY. Swą majestatyczną urodą zachwycał BIC drugiego dnia wystawy NFO d 09 23, IS* RAUDHOLA ASKUR. Podziwiano też elegancję kota seszelskiego, SYS n 03, CH. IS* REYKHOLTS SKÁLMAR.
Ze względu na absurdalne przepisy weterynaryjne właściwie niemożliwe jest wystawienie na islandzkich wystawach kotów spoza wyspy, ale tym, którzy przy okazji wakacyjnych wypraw na wyspę gejzerów i gorących jezior zechcą zobaczyć, jak wyglądają egzotyczne wystawy, serdecznie polecam odwiedzenie wystaw organizowanych przez klub KYNJAKATTA.

Wojciech-Albert Kurkowski

powrót


Bezpieczne okno

Wiosenna pogoda sprawia, że trudno oprzeć się pokusie otworzenia na oścież okna czy drzwi balkonu. Ciesząc się świeżym powietrzem i wpadającymi promieniami słońca, nie zapominajmy jednak o bezpieczeństwie naszych kotów.
Upadek z dużej wysokości może skończyć się bowiem dla naszego ulubieńca śmiercią lub trwałym kalectwem. Tylko w przysłowiu kot zawsze spada na cztery łapy.
Co zrobić, aby uniknąć tragedii? Okna i drzwi balkonowe najlepiej zabezpieczyć siatką. Drewnianą ramę z kantówek obciągniętą stalową lub plastikową siatką wmontowujemy w zewnętrzną część ościeżnicy okna lub drzwi. Jeśli decydujemy się na stalową siatkę, to powinna być ona nierdzewna i ocynkowana. Siatka plastikowa musi być sztywna i z małymi rozmiarami oczek (o zabezpieczaniu okien pisaliśmy szczegółowo w KOCIE nr 3/2005).
Oczywiście w ciepłe dni nasz kot nie musi siedzieć ciągle w mieszkaniu. Jeśli na balkonie lub tarasie zbudujemy mu wolierę, to będzie mógł bez przeszkód korzystać ze słonecznej pogody. Pomysłów na wykonanie woliery jest wiele - najważniejsze by w takiej konstrukcji nie pozostawić zbyt dużych otworów, przez które kot mógłby się przecisnąć (informacje dotyczące projektowania i budowy woliery balkonowej znaleźć można w KOCIE nr 8/2006).
Pamiętajmy, że tylko od naszej przezorności i wyobraźni zależy, czy otwarte okna i balkony nie staną się śmiertelnym zagrożeniem dla naszego kota.

mau

powrót


Mit toksoplazmozy

Ponad rok temu Monika, Darek i dwuletnia Klara zamieszkali w nowym mieszkaniu. Niedługo po przeprowadzce Monika, zaganiając Psotkę do domu, spotkała na korytarzu sąsiadów z naprzeciwka - była to pani w wieku "babcinym" z dziewczynką troszkę starszą od Klary. Dziewczynka aż rwała się do Psotki, żeby ją pogłaskać. - "Nie wolno" - skarciła babcia. - "Koty gryzą, drapią, są brudne!" - "Ale moja Psocia nie drapie" - oponowała Klara. Pani obrzuciła badawczym wzrokiem najpierw Klarę, a następnie Monikę, której brzuszek z drugiej połowy ciąży już był dobrze widoczny. - "Pani ma dziecko? I kota? I jest pani w ciąży?" - zapytała przerażona babcia. - "Przecież koty, pani wie" - dodała scenicznym szeptem - "koty roznoszą tę straszną chorobę". Monika nic nie odpowiedziała, bo czy miała się przyznać, że w mieszkaniu jest jeszcze 5 kotów? Zezłościła się tylko, bo wiedziała, jaką to straszną chorobę pani ma na myśli.
Toksoplazmoza - rzeczywiście choroba straszna, zwłaszcza jeśli zarazi się nią kobieta w pierwszym trymestrze ciąży. Płód może zarazić się, jeśli matka przed ciążą nie zetknęła się z pierwotniakiem wywołującym chorobę, a zetknie się z nim w ciąży, kiedy odporność jest mniejsza. Dlatego warto zrobić sobie przed planowaną ciążą testy na obecność przeciwciał. Jeśli mamy przeciwciała, my i nasze dziecko jesteśmy bezpieczne. Dorosły człowiek czy dziecko często przechodzą toksoplazmozę bezobjawowo, czasami może wystąpić biegunka lub powiększenie węzłów chłonnych, jednak zarażenie płodu może skutkować wadami rozwojowymi, upośledzeniem umysłowym, wadami wzroku. Dlatego warto przebadać się przed ciążą, by w przypadku, kiedy nie mamy przeciwciał, zastosować środki zapobiegawcze.
Środkiem zapobiegawczym nie jest pozbycie się kota! Żeby zarazić się pierwotniakiem toksoplazmozy od kota, należałoby zjeść jego zarażone odchody. Ewentualnie nie umyć rąk po sprzątaniu kuwety i je wylizać. Zdecydowanie większym zagrożeniem jest ziemia - w niej pierwotniaki toksoplazmozy czują się, jak w domu - dlatego wszelkie prace w ogródku i przesadzanie kwiatków należy zlecić komuś innemu lub wykonywać je w rękawiczkach, a potem dokładnie umyć ręce. Należy także dokładnie obierać, a najlepiej jeszcze polać wrzątkiem warzywa, które rosną w ziemi, a które spożywamy na surowo, np. marchewkę. Drugim źródłem zarażenia jest surowe mięso, jednak należy pamiętać, że już parominutowe obgotowanie w temperaturze 60oC lub jednodniowe przemrożenie zabija pierwotniaka. Więc może na czas ciąży zrezygnować z tatara? Kot także może się zarazić, jedząc surowe mięso, a zwłaszcza myszy. Warto jednak zaznaczyć, że w całym życiu zarażonego kota produkcja i wydalanie jaj pasożyta rozpoczyna się od 3 do 10 dni po zjedzeniu zakażonego mięsa i trwa zaledwie 10-14 dni. Dzieje się tak tylko raz i im starszy kot, tym większa pewność, że nasze zwierzę ma ten okres już za sobą.
Czy łatwo zarazić się toksoplazmozą? Wcale nie. Monika mówi, że w jej rodzinnym domu zawsze były koty, a ona należała do dzieci spędzających mnóstwo czasu w piaskownicy i nieraz próbowała, czy aby na pewno piaskowe babki są pyszne. Testy na toksoplazmozę wykonane przed pierwszą ciążą wyszły jej ujemne. W jej "dorosłym" domu też są koty - urodziła dwójkę zdrowych dzieci. Ewelina, od lat zajmująca się bezdomnymi kotami, prowadząca przytulisko, karmiąca, kastrująca podrzucane jej "bezdomniaki", nie mogła zrozumieć, w jaki sposób uchroniła się przed zarażeniem - testy na przeciwciała wyszły jej ujemne.
Zaprzyjaźniony ginekolog-położnik mówi: "Kochane panie, najpierw w waszym domu powinien znaleźć się kot, zobaczycie, że nie taki diabeł straszny, jak go pewien kiepski malarz namalował. A dopiero w drugiej kolejności dziecko. I nie słuchajcie rozhisteryzowanych babć, zachowajcie odrobinę zdrowego rozsądku i ostrożności. A przede wszystkim przed planowaną ciążą zróbcie testy. A podczas ciąży zachowujcie podstawowe zasady higieny".

Agnieszka Łodzińska

powrót


Spoko

Jest takie powiedzenie, ostatnimi czasy nawet nadużywane, które brzmi: "Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni". Bardzo mi ono pasuje, a niekiedy ma moc wręcz czarodziejską. Choćby w tej chwili, gdy próbuję pisać, siedząc na brzeżku krzesła, bo na całym siedzisku za moimi plecami rozwala się jakiś koci osobnik, a Frunia właśnie zamierza odgryźć górną część długopisu śmigającego po kartce papieru. No ale przecież, zgodnie z owym mądrym i na czasie sloganem, z pewnością szlag mnie nie trafi ze złości i niewygody. Mówię sobie: "spoko", spycham okupanta krzesła trochę do tyłu, więc się obraża i zeskakuje, a Fruni sypię garstkę chrupek. Teraz mam chwilę spokoju, gdyż chrupki znęciły resztę towarzystwa, mogę więc kontynuować pisanie.

Jestem osobą punktualną i cenię sobie tę cechę u innych. Sprostowanie: byłam osobą punktualną i staram się nią być w dalszym ciągu, lecz przychodzi mi to z trudem. A im więcej mam kotów, tym częstsze problemy ze zdążaniem na czas.
Dawno temu, w odległej i niemal już zapomnianej epoce dwóch kotów, pracowałam w galerii sztuki. Kot nr 2, o imieniu Józka, za żadne skarby nie chciał mnie przez wiele miesięcy uszczęśliwić położeniem się na moich kolanach. Jakiekolwiek zanęcanie ani też próby siłowe nie przynosiły oczekiwanych rezultatów. Aż tu nagle, kiedy tuż przed wyjściem do pracy kończyłam śniadanie, Józia zległa niespodziewanie i całkiem nieproszona na moich nogach, mrucząc przy tym rozkosznie.
I cóż miałam zrobić? Zdjąć ją i zniweczyć ten przełom? Odsiedziałyśmy razem sporą chwilę, do pracy dotarłam z półgodzinnym opóźnieniem, a w drodze naprędce wymyślałam jakieś wiarygodne dla normalnych ludzi usprawiedliwienie.
Obecnie kotów jest szesnaście. Poniżej przedstawię skrótowo najczęstsze przyczyny mojego spóźnialstwa, gdyż aby wymienić wszystkie, musiałabym poprosić redaktora naczelnego o udostępnienie mi całkowitej objętości pisma, łącznie z okładką.
1. Będąc już jedną nogą za drzwiami, słyszę charakterystyczne, wzmożone chrobotanie w kuwecie. Absolutnie wskazany powrót i sprzątnięcie, gdyż to Dzidzia Lala lub Grubsza - obie posiadły nietuzinkową zdolność wdeptywania w to, co wyprodukują, a następnie stemplowania całej okolicy.
2. Brzdęk! Wracam od drzwi. Góralka, która pija tylko bezpośrednio z kranu, lub z wysokich szklanek, właśnie czyniła to drugie. Moja wina - nie wolno zostawiać na stole kuchennym szklanki z niedopitą wodą. Robię to nagminnie - za karę ścieram rozlewisko z blatu i podłogi (zawsze mnie zadziwia, jak z tak niewielkiej ilości płynu może powstać ogromna kałuża?), sporadycznie uprzątam skorupy i, rzecz jasna, spóźniam się.
3. Tu muszę zdradzić wstydliwą tajemnicę - spódnicę zakładam na samym końcu, tuż przed wyjściem z domu, w pobliżu drzwi wyjściowych. Jeden krok i już jestem za nimi, w miarę możliwości nieokłaczona kocim futrem. Ale Duduś uwielbia w ostatniej chwili podbiec i czule przywrzeć do moich nóg, przed sekundą szybko i sprawnie przyobleczonych w garderobę mającą wyglądać schludnie. Ekspresowa eksmisja Dudusia do sypialni, w ruch idzie rolka z przylepcem, spóźnienie mam jak w banku.
4a. W windzie przypominam sobie, że nie zamknęłam okien pozostawionych w pozycji uchylnej - zagrożone młodociane łobuzy Frunia, Jejku i PoLolek.
4b. W windzie dociera do mnie, że nie sprzątnęłam ze stołu znaczących dokumentów/listów/tekstów/rysunków. Jejku w pięć minut przerobi je na szarpie - to najlepsza na świecie niszczarka papierów, mogłabym ją wypożyczać firmom za opłatą.
4c. W windzie łapię się za głowę - nie zamknęłam w sypialni Nówki, która żyje z wyrokiem śmierci, wydanym przez znane już Państwu krwiożercze siostry, Grubszą i Dzidzię Lalę.
4d. W windzie nerwowo zastanawiam się, co przeoczyłam przed wyjściem i na wszelki wypadek wracam, by skorygować swoje roztrzepanie lub westchnąć z ulgą, że wszystko ok i... spóźnić się.
Na szczęście żyjemy w fantastycznej epoce telefonii komórkowej więc z przystanku, z tramwaju czy autobusu mam możliwość zawiadomić czekającą na mnie osobę, że już jestem w drodze, lecę, pędzę, strasznie przepraszam.
Bardzo rzadko, jedynie ludziom jak ja zakoconym, mam odwagę przyznać się, co było powodem niepunktualności. Jadąc na spotkanie z gatunku "poważnych", mówię sobie, jak zwykle: "spoko, co ma być, to będzie; co cię nie zabije...".
Zamierzam zasugerować operatorom sieci komórkowej, z której usług korzystam, aby jakoś uhonorowali moje koty. W końcu, w dużej mierze, właśnie dzięki kotom przysparzam im dochodów (osobiście kiwając się na krawędzi bankructwa!). Sprawcy telefonowania może zadowolą się podziękowaniem na piśmie, natomiast ja, ofiara, chciałabym otrzymać specjalną "komórkę", taką, która wytwarzałaby pole izolujące mnie od wszelkich dźwięków, sygnałów i przypuszczeń na obszarze przedpokój - winda.
Przewiduję obopólne korzyści. Ja przestałabym się spóźniać, a telefonia nic by nie straciła. Mogę zagwarantować, że z autobusu dzwoniłabym do sąsiadów, mających nieszczęście posiadania moich zapasowych kluczy, z prośbą, aby sprawdzili, czy zamknęłam okna, czy zamknęłam szuflady, czy zamknęłam Nówkę... Spoko.

Maryla Weiss

powrót


Fundacja Nasza Szkapa

Fundacja Nasza Szkapa jest jedną z najmłodszych w Polsce - powstała pod koniec ubiegłego roku. Założyła ją, wraz z przyjaciółmi, Agnieszka Zera, 23-letnia studentka polonistyki, wielka miłośniczka koni, uprawiająca niegdyś jeździectwo. Jak sugeruje nazwa, głównym celem Fundacji jest niesienie pomocy koniom, starym, schorowanym, nie mogącym już pracować, niepotrzebnym w dzisiejszym skomercjalizowanym świecie.
Pierwszego konia Agnieszka wykupiła prawie dwa lata temu, za własne oszczędności i pieniądze otrzymane od sponsora. Tak powstało prywatne przytulisko, w którym, oprócz koni, dom znalazły koty, psy, króliki i kaczki. Obecnie mieści się ono już we własnym domu, malowniczo położonym na wzgórzu, wśród pól, kilkadziesiąt kilometrów od Krakowa. Trafiające do niego zwierzęta są przeważnie w bardzo złym stanie i wymagają fachowej pomocy weterynaryjnej. Aby zarobić na karmę i leczenie, Agnieszka pracuje, robiąc strony internetowe. Pracuje głównie nocami, bo w ciągu dnia sprząta i karmi swój zwierzyniec. W tej chwili pod opieką Fundacji przebywa kilkanaście koni, cztery psy i dziewięć kotów. Te ostatnie trafiły tu z miejskich podwórek, zostały podrzucone, lub przygarnięte w różnych dramatycznych okolicznościach. Wielu zwierzętom (nawet koniom) udało się znaleźć nowych, kochających ludzi. Tym, które pozostały, trzeba zapewnić godne życie.
Nasza Szkapa bardzo potrzebuje pomocy, przyda się dosłownie wszystko, od karmy i środków weterynaryjnych aż po materiały budowlane, potrzebne do modernizacji domu i rozbudowy stajni. Bardzo pożądani są wirtualni opiekunowie zwierząt. Koszt miesięcznego utrzymania konia to wydatek 200-250 zł, ale dla kota wystarczy kwota 30 zł. Swoich honorowych opiekunów mają dwa psy i kilka koni, koty nadal czekają. Szczególnie gorąco prosimy o opiekę nad kotką, którą Agnieszka wzięła do siebie kilka tygodni temu. Pisaliśmy o niej rok temu, przy okazji adopcji siedmiu kotów, które po śmierci ks. Twardowskiego musiały opuścić klasztor. Jedna z tych adopcji okazała się nieudana. Kotka jest przewlekle chora i wymaga szczególnej troski. Można wesprzeć jej leczenie, dokonując wpłaty na konto Fundacji z dopiskiem "dla Pięknej".
Poza działalnością charytatywną na rzecz zwierząt Nasza Szkapa kładzie duży nacisk na edukację dzieci i młodzieży szkolnej. Więcej informacji można znaleźć na znakomicie prowadzonej stronie internetowej www.nasza-szkapa.idl.pl

Fundacja Nasza Szkapa
ul. Morcinka 1/3
44-330 Jastrzębie Zdrój
konto nr 52 1020 2472 0000 6602 0184 8472

Magdalena Mrozowska

powrót