Numer 6(22) Czerwiec 2007
Zdrowie
12. Amyloidoza (skrobiawica)
Rasy
22. Święte koty
29. Skazana na birmę
30. Duende i Orlando
32. Standard SBI
33. W oczach sędziego
Co kot to kot
36. Witamy w XXI wieku
37. Aniołeczka
38. Niestety z życia wzięte
39. Kocia ciocia
40. Niedobra miłość
41. Czarny kot
Opowiadanie
42. Krótka przyjaźń
43. Twardziel
44. Cichy
45. Mon Ami
46. Jak z brzydkich kaczątek wyrastają piękne łabędzie. Pikasia, od której się zaczęło
Kot w kulturze
50. Bogowie Nowego Świata
Nauka
54. Genetyka kociego eksterieru. Munchkin - kot o skarlałych nogach
Dzikie koty
55. Co słychać u łódzkich żbików?
56. Gwiazdy Buenos Aires
Poza tym
3. Od redakcji
4. Spis treści
5. Wydarzenia
14. Jak zastąpić kocią mamę?
16. Po co nam rasy?
19. W imieniu tych, co nie mają głosu
52. Do czego kotu potrzebne są łapy?
58. Listy od czytelników
59. Poznajmy się w KOCIE
59. Recenzja
62. Koci zodiak
63. Ogłoszenia
66. Numery archiwalne
Konkursy
58. Zagadka
60. Konkurs literacki
62. Konkurs fotograficzny
64. Kot i dziecko
Witam.
Maj był dla mnie miesiącem pełnym wydarzeń. Pierwszy jego weekend spędziłem, prowadząc wielką Międzynarodową Wystawę Psów w Łodzi. Ponad trzy tysiące szczekających czworonogów konkurowało o tytuł najpiękniejszego. Psy i koty mieszkały ze mną od dawna i nie wyobrażam sobie domu bez tych tak wspaniale uzupełniających się i przyjaznych sobie zwierząt. Nie chwaliłem się jeszcze, że zupełnie niedawno Związek Kynologiczny uhonorował moje wieloletnie w nim działania przyznaniem mi brązowej odznaki. a ja zostałem redaktorem naczelnym wydawanego przez "Galaktykę" półrocznika kynologicznego "Psy Rasowe - Katalog Hodowli". Mam nadzieję, że dzięki temu zacieśni się współpraca między klubami felinologicznymi i kynologicznymi, czego efektem będą wspólne działania dotyczące sprecyzowania złych zapisów prawnych w stosunku do hodowców kotów i psów, jak i pomoc bezdomnym zwierzętom. Mam wiele ciekawych pomysłów.
Wystawa kotów zorganizowana w Zgierzu przez "Cat Club
- Łódź" pozwoliła nam świętować drugie urodziny KOTA w kolorowej, folklorystycznej atmosferze. Razem z KOTEM swe drugie urodziny obchodziła Polska Federacja Felinologiczna "Felis Polonia". Były pyszne torty, gromkie, chóralne "Sto lat" i wspaniałe życzenia od Czytelników i instytucji. Za wszystko bardzo Wam dziękujemy!
Końcówka maja to Generalne Zebranie FIFe. Południe Portugalii, tydzień w kurorcie nad morzem. i dziesięć godzin dziennie w klimatyzowanej, zaciemnionej sali konferencyjnej na zebraniach komisji, spotkaniach, seminariach. Mam nadzieję, że wrócę z tego zebrania z pomyślnymi wiadomościami dla polskich felinologów.
W dzisiejszym numerze przedstawiamy święte koty birmańskie. Piękne zwierzęta, których pochodzenie związane jest z barwną legendą. Na wystawach w Skandynawii liczba pokazywanych birm dochodzi do kilkuset, niestety u nas są to tylko pojedyncze osobniki. Mam nadzieję, że ta rzadka w Polsce rasa zyskiwać będzie coraz więcej wielbicieli.
Czy mamy moralne prawo hodować zwierzęta obarczone wadami? Nawet takimi jak skarlenie kończyn? Moje stanowisko w tej kwestii jest jednoznaczne: jeśli hodujemy lub tylko rozmnażamy koty, to ponosimy za nie pełną odpowiedzialność, a stwarzanie ras narażonych na jakiekolwiek wady jest brakiem odpowiedzialności. Powtórzę raz jeszcze, szacunek dla zwierząt jest czytelną miarą ludzkości. W dziale genetycznym dziś artykuł o kotach posiadających skarlałe kończyny. Czy chcemy śladami kynologów tworzyć rasy narażone na ból i niewygodę?
Wspaniałe zdjęcia maleńkich żbików urodzonych w łódzkim ZOO i białych tygrysów z Buenos Aires pozwalają uwierzyć, że to słodkie maskotki. ale nie dajmy się zwieść pozorom - to prawdziwe drapieżniki.
Czerwiec, niebawem lecimy na wakacje, nie zapomnijmy jednak zadbać o to, aby i nasze koty mogły bezpiecznie cieszyć się latem. Już teraz warto zastanowić się, czy nie zabrać ich w podróż ze sobą.
Dzieciom, które tak lubią nasz miesięcznik, z okazji ich święta życzę. własnego kota! Dorosłym. jak co miesiąc - miłej lektury.
Wojciech - Albert Kurkowski,
redaktor naczelny.
powrót
Zjednoczone kocie światy, czyli World Cat Congress 2007
W dniach 30 marca-2 kwietnia w Dortmundzie (Niemcy) odbył się World Cat Congress, którego gospodarzem była tym razem federacja WCF, wspierana przez firmę Royal Canin. W kongresie wzięli udział przedstawiciele wszystkich największych federacji felinologicznych na świecie: FIFe, WCF, CFA, ACF i TICA. Kongres ten organizowany jest corocznie od 1994 r., kiedy to
w Wenecji po raz pierwszy w historii światowej felinologii zebrali się prezydenci największych federacji. Ówczesna prezydent
FIFe, Alva Uddin zaproponowała wtedy, by takie spotkania powtarzać co roku. Celem WCC jest między innymi promowanie i omawianie zagadnień dotyczących zdrowia i opieki nad kotami oraz umacnianie współpracy między różnymi federacjami felinologicznymi.
Uroczystego otwarcia imprezy dokonał Eric Reijers, sekretarz generalny FIFe, pełniący jednocześnie funkcję wiceprezydenta WCC. W programie WCC znalazły się liczne seminaria, wykłady, dyskusje i dwudniowa wystawa kotów, na której pokazano ponad 600 kotów trzydziestu kilku ras.
W Dortmundzie można było wysłuchać wykładów poświęconych hipertroficznej kardiomiopatii (HCM), alergii pokarmowej i pediatrii kotów. Olga Mironova, sędzia WCF, opowiadała
o uralskich reksach - rasie uznanej niedawno przez WCF. Bohaterami dyskusji były również tureckie vany. Federacja TICA zamierza bowiem uznać odmianę tej rasy o jednolicie białym futrze.
World Cat Congress to znakomita okazja, aby felinolodzy
z różnych stron świata mogli podzielić się swoją wiedzą, doświadczeniami, a także wypracować kompromis w sprawach, na które być może mają odmienne opinie.
mau
powrót
POLSKIE KOTY W OSTRAWIE I ŻYLINIE
Od kilku lat dużą popularnością wśród polskich wystawców cieszą się wystawy organizowane przez naszych południowych sąsiadów - Czechy i Słowację.
Również w tym roku na wystawy organizowane 21 i 22 kwietnia przez Czeski Klub Hodowców Kotów - ZO Ostrava
i Słowacki Klub Hodowców Kotów z Żyliny przyjechało ponad pięćdziesięciu wystawców z Polski. Niewątpliwą zaletą obu wystaw jest ich niewielka odległość od granicy naszego kraju, a także możliwość uzyskania przez wystawiane koty certyfikatów z dwóch różnych państw w ciągu jednego weekendu. Obie wystawy zorganizowano w dużych, przestronnych halach, co zapewniło odpowiedni komfort zarówno wystawcom, jak i zwiedzającym. Jedynym problemem
w drugim dniu wystawy była stosunkowo niska temperatura na hali w Żylinie, która na szczęście podniosła się w godzinach południowych.
Gospodarze obu wystaw zadbali także o dogodne warunki pracy dla sędziów, wśród których znalazł się Johan Lamprecht - sędzia Southern Africa Cat Council (SACC) z Republiki Południowej Afryki, uprawniony do oceny wszystkich ras, po raz pierwszy sędziujący w tej części Europy.
Wielki sukces na wystawie
w Ostrawie odniosły dwa polskie koty. Tytuł Best of the Best I uzyskał kocur cornish rex GIC. KEVIN Z PÓŁWYSPU *PL, którego właścicielami są Anita
i Krzysztof Czechowscy z Gdyni. Kocur norweski leśny IC. NIEMEN DUSZEK LASU *PL, należący do Leszka Szpinetera
z Żytnej zdobył tytuł Best od the Best III.
W Żylinie Best in Show ponownie wygrał CRX - IC. NIEMEN DUSZEK LASU *PL.
Krzysztof Czechowski
Cat Club Sopot
powrót
Zakaz importu futer z psów i kotów
W piątek, 20 kwietnia odbyła się konferencja prasowa europosła Janusza Wojciechowskiego dotycząca zakazu importu futer
z kotów i psów opracowywanego przez Parlament Europejski.
Ekolodzy od kilku lat walczą o dyrektywę zakazującą handlu skórami zwierząt, które ludziom są tak bliskie. Według raportu Parlamentu Europejskiego, rocznie dla skór zabijanych jest około dwóch milionów psów i kotów. Co piąta futrzana zabawka
z Chin, sprzedawana chociażby w Polsce, zawiera ich futro.
Na szczęście Unia Europejska wprowadzi wkrótce całkowity zakaz importu futer wykonanych ze skór psów i kotów. Odpowiednie rozporządzenie w tej sprawie zostało już pozytywnie zaopiniowane przez kilka komisji Parlamentu Europejskiego
i wkrótce zostanie uchwalone. Zakaz ma formalnie obowiązywać od 1 stycznia 2008 roku.
W europejskiej cywilizacji psy i koty są traktowane jako zwierzęta w szczególny sposób związane z człowiekiem, dlatego nie mogą być zabijane dla mięsa czy dla futer. Zakaz importu futer jest więc koniecznym uzupełnieniem europejskiego systemu prawnego.
oprac.: mau
powrót
Kościan pełen kotów
Międzynarodowe Wystawy Kotów Rasowych organizowane są zwykle w dużych miastach. Tym razem organizatorzy i hodowcy postanowili zmienić tę niepisaną regułę. W dniach 28 i 29 kwietnia miłośnicy kotów mogli się spotkać w Kościanie koło Poznania.
Inicjatorem XXIX i XXX Międzynarodowej Wystawy Kotów Rasowych w Kościanie był Klub Miłośników Kotów Rasowych "Felis Posnania" (FIFe), członek "Felis Polonia". Jednym z patronów medialnych był oczywiście KOT. Patronat honorowy sprawował Burmistrz Miasta Kościana.
W ramach wystawy odbyły się Mistrzostwa Polski Kotów Norweskich Leśnych. Można rzec, że w tych dniach dominowała skandynawska krew, gdyż z okazji mistrzostw norwegi były rasą reprezentowaną najliczniej. Odwiedzający mogli podziwiać też między innymi maine coony, koty rosyjskie, brytyjskie, syberyjskie, persy, rexy, a nawet jednego uroczego przedstawiciela rasy american curl. Przybyły również koty domowe, ostatnio coraz częściej goszczące na wystawach.
W ciągu dwóch dni wystawy podziwiać było można ok. 200 kotów. Zwyciężczynią obydwu dni wystawy była kotka orientalna krótkowłosa GIC. BIRREGIN DIVINE FIRE (OSH d 24) należąca do Sylwii Stuchlik.
Godną odnotowania inicjatywą towarzyszącą wystawie był konkurs plastyczny dla dzieci pod hasłem "Mój przyjaciel kot". Najlepszymi z licznie nadesłanych prac udekorowano ściany hali. Jak mówią organizatorzy, konkurs miał na celu propagowanie wśród dzieci postaw prozwierzęcych i pozytywnego wizerunku kota oraz zachęcenie do obalania krzywdzących stereotypów dotyczących kotów.
Zainteresowaniem zwiedzających cieszyły się wybory Kota Publiczności czy stoisko z kocimi pamiątkami. Organizatorzy wystawy postarali się o jej odpowiednie rozreklamowanie nie tylko za pomocą mediów, ale również wywieszając transparenty nad ulicą.
Wydarzenie to wzbudziło zazaciekawienie mieszkańców Kościana, choć gości było mniej niż na imprezach organizowanych
w największych miastach Polski. Ma to swoje zalety, szczególnie dla zwierząt, które wolą chyba bardziej kameralne i mniej tłoczne wystawy. Co prawda w sobotę wysoka temperatura okazała się dla wielu kotów dokuczliwa - niektórzy hodowcy uznali nawet, że warto wyjść ze swymi pupilami na świeże powietrze i przysiąść w zacienionym miejscu.
Anna Zielińska
powrót
O pchle, która jest dowodem w sprawie
Tytuł skłania do uśmiechu, ale nie będzie to wesoła impresja
z sali sądowej, bowiem na ławie oskarżonych zasiadła szlachetna osoba - miłośniczka kotów, Teresa Tworek. Jej historia poruszyła łódzkie środowisko przyjaciół
i opiekunów bezdomnych mruczków. Pani Teresa, która wraz ze swym przyjacielem Sławomirem Kowalewskim, (muzykiem z zespołu Trubadurzy) karmi i leczy koty wolno żyjące, stanęła przed sądem pod zarzutem nieutrzymywania porządku w swoim miejscu zamieszkania. Ośmieliła się bowiem wpuszczać bezdomne koty do kamienicy, wbrew woli sąsiadów. Wśród osób, które wystąpiły przeciwko pani Teresie był między innymi Maciej Frykowski (wujek znanej "Frytki"). Na sali sądowej zjawił się w towarzystwie swego pełnomocnika. U państwa Frykowskich i Zielińskich widać było wielką wolę zwycięstwa, a wynajęty prawnik miał im w tym pomóc, przygważdżając panią Teresę podchwytliwymi i jakże błyskotliwymi pytaniami, aby udowodnić jej ciężką przewinę. Jednak pani sędzia nie pozwoliła na uczestnictwo
w rozprawie pełnomocnika, stwierdzając, iż w tym trybie nie przewiduje się obecności adwokata dla świadków oskarżenia. Pani Teresa pełnomocnika nie wynajęła, powiedziała, iż bronić się będzie sama.
Siedziałam smutna na sali sądowej i patrzyłam na panią Teresę, która z godnością, ale i wielkim zdenerwowaniem tłumaczyła sądowi, dlaczego karmi, dlaczego otwiera drzwi do kamienicy bezdomnym kociakom, jak często sprząta kuwety, jak rano wstaje, aby tylko któryś z lokatorów nie zastał nieporządku. Mówiła, że podczas swej nieobecności opłaca osobę do sprzątania. Te bezdomne koty, które nie mają gdzie się podziać, same przychodzą pod kamienicę, często są głodne, chore. I co ona ma począć? Odpędzić, nie dać jeść? Ona tak nie potrafi...
I patrzyłam potem na czerwone ze złości twarze zeznających przeciw niej sąsiadów, którzy
w sposób agresywny zarzucali jej, że hoduje koty, a oni nie życzą sobie kotów w pobliżu. Nagle jedna z zeznających pań (nawiasem mówiąc, nauczycielka, która wychowuje młodzież) wykrzyknęła: Proszę Sądu, my mamy nawet ekspertyzę jako dowód! "Jaką ekspertyzę?"- zapytał Wysoki Sąd. "PCHŁĘ złapaliśmy!!!".
Do jakiego absurdu może posunąć się człowiek w swym pragnieniu odwetu i chęci postawienia na swoim? Śmialiśmy się wszyscy i był to śmiech oczyszczający, bo w jednej chwili pokazał charakter tych ludzi. Nawet pani Teresa się uśmiechnęła.
Na drugiej rozprawie przedstawiciel Łódzkiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami złoży zeznania i pokaże zdjęcia
z kontroli u pani Teresy, która wypadała za każdym razem tak samo: koty mają czyściutkie posłania, poduszeczki, są zdrowe i zadbane. Martwię się jednak o wyrok. Może rzeczona pchła, choć trudno będzie udowodnić, iż pochodzi z kota z ul. Tuwima 89, zaważy na sentencji... Zawsze to dowód w sprawie, a sądy dowody traktują bardzo poważnie. Zobaczymy.
Ewa Nawalny, wiceprezes
Łódzkiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami
powrót
Wybieramy Kociarza Roku 2007
Ogłaszamy trzecią edycję plebiscytu na Kociarza Roku! Na prośby Czytelników w tym roku wybierać go będziemy aż
w trzech kategoriach.
1. Kociarz Roku 2007 - kategoria: OSOBA (która zasłużyła się w pomocy i promocji kotów).
2. Kociarz Roku 2007 - kategoria: FIRMA (np. lecznice, producenci karm i akcesoriów dla zwierząt, sklepy i hurtownie oraz inne firmy, które poświęcają swój czas i środki na pomoc kotom).
3. Kociarz Roku 2007 - kategoria: MEDIA (prasa, programy radiowe i telewizyjne, portale i fora internetowe propagujące szacunek dla kotów).
Zachęcamy do głosowania na tych, którzy w różny sposób niosą pomoc kotom i uwrażliwiają innych na potrzeby zwierząt. Na Państwa propozycje (nazwiska, nazwy firmy i mediów wraz z krótkim uzasadnieniem) czekamy do 10 października 2007. Głosować można jednocześnie we wszystkich trzech kategoriach. W listopadowym numerze opublikujemy listę osób, firm i mediów, które zbiorą najwięcej głosów i spośród tych finalistów wyłonią Państwo zwycięzcę
w każdej z kategorii. Wręczenie tytułów i statuetek odbędzie się w lutym 2008 r. na uroczystej Gali Światowego Dnia Kota organizowanego corocznie przez KOTA.
Czekamy na listy i maile z dopiskiem "Kociarz Roku 2007".
Redakcja
powrót
Folklorystyczna wystawa
Czy wystawy kotów zawsze muszą być do siebie podobne? Oczywiście, że nie. Udowodnił to pomysłowy Cat Club - Łódź (członek "Felis Polonia"), organizując w stylu folk XXVI
i XXVII Międzynarodową Wystawę Kotów Rasowych w Zgierzu. Zwiedzający już od progu oglądali się za ubranymi w ludowe stroje organizatorami i hodowcami. Każdy wystawca miał okazję zaprezentować elementy folkloru regionu, z którego pochodzi. Ogromne zainteresowanie wzbudził na przykład ludowy strój holenderski. Strzałem w dziesiątkę było zaprezentowanie na imprezie. rasowych kur. Najwyraźniej świetnie czuły się w towarzystwie kotów i ze stoickim spokojem znosiły ciekawskie spojrzenia ludzi, zaglądających do ich "wiejskiej zagrody".
Ale na wystawie najważniejsze były oczywiście koty. Zjechało ich do Zgierza ponad czterysta. Jak zwykle najwięcej było maine coonów, lecz wielbiciele rzadszych ras mogli też pogłaskać świętego kota birmańskiego, tureckiego vana, ocicata czy sfinksa. W sobotę odbyła się specjalistyczna wystawa kotów rosyjskich, a w niedzielę królowały koty burmskie i domowe.
Najpiękniejszym kotem sobotniej wystawy i zdobywcą tytułu Best of the Best okazał się kruczoczarny pers EC. GUGU J.J. OF KENFTHIS *I, JW., DSM (PER n) należący do Tatiany Cudovskiej z Czech. W niedzielę wygrał natomiast syjam S *SANDVRETENS FRIZZLE SIZZLE (SIA b 21), którego właścicielami są Annemarie Huijbrechts
i Ron Houtepen z Holandii. BiS kotów domowych wygrał ANDRUT - w nagrodę otrzymał bilet lotniczy do Aten i z wdzięczności za uratowanie mu życia zabiera swoją opiekunkę Sylwię Stuchlik na wycieczkę.
Sobota upłynęła bardzo urodzinowo. Dwa lata skończył bowiem KOT, a także Polska Federacja Felinologiczna "Felis Polonia". Były dwa duże torty, huczne "Sto lat" i mnóstwo życzeń. Łódzkie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami sprawiło miłą niespodziankę Albertowi Kurkowskiemu, redaktorowi naczelnemu KOTA (i jednocześnie prezesowi "Felis Polonia".), wręczając mu dyplom w podziękowaniu "za współpracę i działanie na rzecz polepszenia losu braci mniejszych".
Goście i wystawcy pytani o to, co im się najbardziej podobało na wystawie, opowiadali zgodnie: atmosfera! I trudno im było nie wierzyć, patrząc na uśmiechnięte twarze przechadzających się po zgierskiej hali ludzi.
mau
powrót
Jak zastąpić kocią mamę?
Po burzliwych marcowych amorach rozpoczął się ogromny "wysyp" kocich noworodków. Możliwe, że znajdziemy się
w sytuacji, kiedy przez przypadek (bądź nie) staniemy się opiekunem takiego kociego niemowlaka. Zdarza się, że kocica porzuca swoje dzieci, gubi je przenosząc
w bezpieczniejsze miejsce lub ginie. Jeśli znajdziemy takiego kociaka lub kocięta, możemy zastąpić im mamę i sprawić, by przeżyły.
Wiele osób pyta, jak zająć się takim maleństwem, by wyrosło na prawdziwego domowego tygrysa.
Mieliśmy wiele doświadczeń w odchowaniu kociaków "na butelce" zarówno takich kilkugodzinnych, jak i starszych już berbeciów.
Podstawową sprawą jest ogrzanie malutkiej znajdki, gdyż najczęściej - pozbawiona opieki i futerka kociej mamy - jest przechłodzona. Powinniśmy umieścić ją na owiniętym ręcznikiem termoforze z gorącą wodą, ewentualnie przy butelce z gorącą wodą również owiniętej, tak by nie poparzyć kociaków, i jak najszybciej zabrać je do lecznicy. Nadmierne wychłodzenie prowadzi bowiem do śmierci kociaka. Lekarz powinien obejrzeć naszych podopiecznych dokładnie, często bowiem kotka porzuca swoje dzieci z powodu wad genetycznych lub rozwojowych np. rozszczepu podniebienia. Lekarz pomoże nam również pozbyć się pcheł, które mogą rezydować na takich maluszkach.
Legowisko
Jak zastępujemy kocią mamę? Zacznijmy od legowiska, za które posłużyć może kartonowe pudełko wyściełane niewłochatym kocykiem lub ręcznikami, dobrze sprawdzają się również w tym celu tetrowe pieluszki. W normalnych warunkach kocica ogrzewa swoim ciałem dzieci, my musimy zapewnić im dodatkowe dogrzanie, w czym doskonale sprawdza się poduszka elektryczna nastawiona na najniższą moc, ewentualnie termofor.
Poduszka lub termofor powinny zajmować tylko część powierzchni pudełka. Gdy maluchom zrobi się za gorąco, będą mogły przesunąć się na chłodniejszą jego część. Ważną rzeczą jest też przytulanka, która - jeśli opiekujemy się jednym malcem - pomoże zastąpić rodzeństwo, i w którą będzie się mógł wtulić, a jeśli mamy kilka maluszków - zastąpi częściowo mamę. To może być miękka, pluszowa maskotka lub kawałek puchatej szmatki, coś, co przypomina kocie futerko, jednak nie takie, by kociak mógł najeść się włosów.
Karmienie
Takie kocie oseski (kocięta zaraz po urodzeniu i te z nieotwartymi jeszcze oczkami) potrzebują regularnego karmienia mlekiem co 2 godziny, także w nocy. Karmienie kocich noworodków to cały ceremoniał, który na początku może przerazić, jednak gdy nabierzemy wprawy, nie sprawi nam kłopotu. Powinniśmy je karmić specjalnym mlekiem dla kociąt, które możemy kupić w lecznicy weterynaryjnej bądź sklepie zoologicznym. Karmimy za pomocą specjalnej buteleczki dla kociaków, najczęściej dołączonej do puszki
z mlekiem. U nas najlepiej sprawdziły się miękkie plastikowe butelki, zaś te twardsze doskonale służą do rozpuszczenia sproszkowanego mleka w wodzie i są idealne jako "szejkery". Smoczek trzeba przekłuć lub przepalić igłą, dziurka zrobiona nożyczkami jest zbyt duża i wówczas mleko może dostać się do dróg oddechowych kociaka - z tego powodu nie polecamy też karmienia strzykawką. Pamiętajmy również o wyparzeniu wszystkich tych akcesoriów przed przystąpieniem do sporządzania mleka.
Mleko przygotowujemy zgodnie z instrukcją podaną na opakowaniu. Należy je zagrzać, wkładając butelkę do szklanki, kubka bądź garnuszka z ciepłą wodą, mleka nie gotujemy. Temperaturę sprawdzamy tak jak przy ludzkich niemowlakach, kropla wylana w zgięciu łokcia nie powinna nas parzyć. Postarajmy się, by pozycja przy jedzeniu była zawsze taka sama, i aby kociak nie miał zbyt wysoko uniesionej główki, a tylne nóżki opierał na podłożu. Podczas jedzenia maluch nie może leżeć na plecach. Inaczej mleko może spowodować zachłyśnięcie się lub "zalejemy" malca (zachłystowe zapalenie płuc), gdyż mleko dostanie się do dróg oddechowych. Kocięta powinny ssać butelkę, nie wolno wlewać im mleka do buzi. Kiedy butelka zostanie odwrócona do góry dnem, mleko powinno kapać ze smoczka, a przed włożeniem smoczka do jamy ustnej na jego powierzchni powinna znajdować się kropla mleka. Podczas ssania kociaki bardzo lubią opierać przednie łapki na naszej ręce, tak jakby masowały nimi gruczoł mlekowy matki. Jeśli mleko wylewa się z pyszczka lub przez nos, znaczy, że otwór w smoczku jest za duży i musimy przerwać karmienie, zmienić smoczek, by uniknąć "zalania" malucha. Po każdym posiłku kociakowi powinno się odbić. Trzymamy kociaka na swoim ramieniu (tak jak to się robi z ludzkimi niemowlętami) i klepiemy delikatnie po plecach albo opieramy plecami na swojej piersi i masujemy brzuszek. Jest to bardzo ważne gdyż brak "odbicia" może spowodować wzdęcie.
Niewykorzystane mleko należy wylać, nie nadaje się do ponownego karmienia, gdyż może być przyczyną zakażenia bakteriami. Pamiętajmy również o higienie: zawsze myjemy ręce przed i po zajmowaniu się kociętami, po każdym użyciu powinniśmy też myć i sterylizować gorącą wodą smoczki, butelki i inne przedmioty wykorzystywane przy pielęgnacji. Co prawda kocia mama nie dba tak bardzo
o czystość i sterylność, ale też mleko takiej koteczki zawiera składniki podnoszące odporność malców. To bardzo istotna różnica.
Najczęściej kociaki same regulują pory karmienia i zdarza się, iż można wydłużyć odstępy w podawaniu mleka. Jeśli jednak są niespokojne i płaczą (dziwnie piszczą), trzeba zwiększyć liczbę posiłków. Jeżeli kocięta długo odmawiają przyjmowania pokarmu, konsultujemy się z lekarzem weterynarii. Możemy również je ważyć, gdyż przyrost masy ciała jest bardzo precyzyjnym wskaźnikiem stanu zdrowia malucha. Waga powinna mieć odpowiednią skalę (podziałka co 10 g lub mniej).Optymalnym przyrostem masy ciała jest 10-15 g dziennie, najlepiej ważyć kocięta co 1-2 dni.
Po każdym karmieniu musimy malucha wymasować. Kocięta nie potrafią wypróżniać się bez pomocy. W normalnych warunkach zajmuje się tym kocia mama, wylizując je. Biorąc się za opiekę nad oseskiem, musimy ją zastąpić. Układamy zatem kociaka na ręczniku, najwygodniej nam będzie na kolanach,
i kolistymi ruchami masujemy mu brzuszek,
a okolice odbytu pocieramy leciutko wilgotnym wacikiem. Kociak powinien wtedy zacząć robić siusiu lub kupkę. Nam idealnie do tego celu służyły specjalne nawilżane chusteczki dla niemowląt. Biegunka lub zaparcie to kolejny sygnał, by skonsultować się z lekarzem weterynarii. Życie "butelkowców" może być bardzo kruche, takie konsultacje powinny być jak najszybsze, różnica kilku godzin może przesądzać o losie oseska.
Do dobrego rozwoju takie maluchy bardzo potrzebują kontaktu z człowiekiem, który w tej chwili zastępuje im mamę. Powinniśmy trzymać je na rękach, na kolanach, dotykać jak najczęściej. Rozmawiajmy z taką kruszynką, a wyrośnie na bardzo inteligentnego mruczącego przyjaciela, choć będzie mogła nas usłyszeć dopiero w około piątej dobie po urodzeniu, a zobaczy nas dopiero między siódmym a czternastym dniem życia.
Od drugiego tygodnia życia naszym maluchom zaczynają wyrzynać się ząbki i mogą wtedy troszkę kaprysić. Po ukończeniu trzeciego tygodnia możemy zacząć podawanie stałego pokarmu i początkowo mleko można zastąpić rozrzedzoną, podawaną przez butelkę gotową kaszką dla niemowląt (taką rozpuszczaną w wodzie) najlepiej bezsmakową - nasze berbecie jadły tylko taką mleczno-ryżową o smaku bananowym.
Kiedy kocięta mają ok. 4 tygodni, zaczynamy próby pod tytułem "jem sam". Najpierw podajemy kociakowi do zlizania z palca odrobinkę kaszki lub, jeśli kaszka nie weszła do menu, odrobinkę mleka. By zachęcić kociaka do zlizania, możemy posmarować mu tą odrobinką dziąsła. U naszych podopiecznych przejście z butelki na samodzielne jedzenie odbywało się błyskawicznie, butla szła w kąt, maluchy udawały dorosłe tygrysy. Potem następowała pora na podgotowaną mieloną wołowinę oraz gotowanego kurczaczka zmiksowanego z odrobiną ryżu i gotowanej marchewki. Pierwsze próby samodzielnego jedzenia zwykle kończyły się czyszczeniem futerka - kociaki potrafią całe wchodzić do przygotowanej porcji pokarmu. Zaczynamy również podawać gotową suchą karmę - przeznaczoną dla kociąt w tym wieku, którą początkowo możemy namaczać w przegotowanej wodzie. Nasze Sójki długo przekonywały się do tej potrawy. Kiedy jednak im zasmakowała, namaczanie nie było już konieczne. Przy suchej karmie należy pamiętać o podaniu wody, którą zaczynamy wprowadzać w czwartym, piątym tygodniu życia kociąt. Wraz z wiekiem ograniczamy liczbę posiłków, od piątego tygodnia możemy karmić je 6 razy na dobę (chyba że nadal będą prosiły o więcej).
Nowe mieszkanko i kuweta
Kociaki rosną i przychodzi czas, gdy kartonowe pudełko już im nie wystarcza. Trzeba przygotować dla nich specjalne miejsce
- kojec lub coś, co go zastąpi, by nie mogły samodzielnie się z niego wydostać. Puszczenie malców samopas po mieszkaniu może doprowadzić do wielu wypadków. Berbeć zaplącze się we frędzle od kapy na łóżku lub wejdzie w miejsce, z którego nie będzie mógł się wydostać, co grozi uduszeniem. Od momentu samodzielnego jedzenia powinniśmy zacząć uczyć kociaki korzystania z kuwety. Powinna stać niedaleko od nich, np. blisko miejsca ich zabaw. Po spaniu i po jedzeniu wkładamy kociaka do kuwety, przy pierwszych próbach masujmy mu pupę. Bardzo ważnym odkryciem dla malców jest fakt, że w żwirku można kopać, w trakcie takiej zabawy szybko zaznajamiają się z kuwetką.
Początkowo kuweta musi mieć niskie ścianki, by nie stanowiły one przeszkody, którą kociak się zniechęci. Żwirek powinien być niezbrylający i musimy uważać, aby kociaki go nie jadły. Dobrze też wybierać taki o mniejszych granulkach, bez ostrych końców, bo łapki maluszków są bardzo delikatne. W kojcu możemy ustawić mały drapak, tak by poprzez zabawę maluchy nauczyły się z niego korzystać, co jest bardzo wygodne w późniejszym okresie, kiedy kot drapie tylko drapak, nie zaś nasze meble czy tapety.
Zdrowie
Pierwszym poważnym zabiegiem weterynaryjnym jest odrobaczenie w wieku 4 tygodni, które należy powtórzyć po 7-10 dniach. Termin pierwszego szczepienia wyznacza lekarz weterynarii, zdecyduje on, czy zaszczepimy maluchy w 6. tygodniu, czy możemy poczekać do ósmego.
Szczepienie takie powtarzamy po 4 tygodniach. W ten sposób zabezpieczymy kociaka przed groźnymi chorobami wirusowymi. Zawsze należy doszczepić kota po 12 miesiącach.
Pamiętajmy również o tym, iż typowe oseski, które nie były karmione przez kotkę, posiadają bardzo małą odporność. Trzeba je odseparować całkowicie od innych zwierząt znajdujących się w domu. Poznajemy je
z resztą domowego stadka dopiero po odbyciu kwarantanny poszczepiennej.
Nie wolno też łączyć ze sobą maluchów pochodzących z dwóch różnych miotów.
Na pytanie, czy zawsze udaje się uratować takiego kociego niemowlaka, odpowiedź brzmi - nie.
Jak wspomnieliśmy, kocica często porzuca małe, które jej zdaniem nie mają szans na przeżycie, część z nich ma wyraźne wady wrodzone, do których zalicza się rozszczep podniebienia i wargi, brak odbytu, otwarte ciemiączko, deformacje klatki piersiowej oraz wady serca. Dlatego bardzo ważne jest odwiedzenie lekarza weterynarii, by mógł zobaczyć kociaki zaraz po tym, jak postanowiliśmy się nimi zająć. Lekarz powinien być informowany o wszystkich niepokojących objawach, które mogą wystąpić u naszych podopiecznych.
Nam nie udało się odchować kociaków dwa razy. Raz była to ewidentna wada u malucha, drugi raz trafiły do nas kocięta już zarażone wirusem panleukopenii (tyfus koci), wtedy udało się uratować tylko jedno kocię - Salomkę.
Odchowywanie kociaków sprawia wiele radości, widzimy ich wszystkie etapy rozwoju od otwierania oczu po samodzielne jedzenie i zabawy w wieku późniejszym. Pamiętajmy jednak, iż jest to wielka odpowiedzialność. Całkowicie zmieniony rozkład dnia (karmienie co 2 godziny), poświęcanie kociakom ciągłej uwagi - a jednak widząc efekty naszych starań, widząc dorosłe już koty chowane na butelce, mamy ogromną satysfakcję
i przepełnia nas duma, iż to dzięki naszym staraniom Sójek, Sójka, Salcia czy Florka mogły stać się prawdziwymi domowymi tygrysami. Wszystkim, którzy zdecydują się na zabranie pod swój dach i odchowanie kocich noworodków, życzymy powodzenia.
zosia&ziemowit
powrót
Kocia ciocia
- Synku, natychmiast chodź do mamy! Oglądam się i widzę małego, starawego pudelka truchtającego w kierunku wołającej go pani. Od razu wraca wspomnienie świętego oburzenia, z jakim miałam okazję się zetknąć osobiście, gdy w podobny sposób odezwałam się do któregoś z moich kotów w obecności pewnej znajomej. Ona zawsze miała psy
i uważała, że ich obowiązkiem jest znać swoje miejsce w rodzinie, umocowane zdecydowanie poniżej ludzkich współmieszkańców.
Jej psy, jej sprawa - moje koty, moja wola. Z pewnością bez trudu dogadałaby się z jedną panią rzecznik praw dziecka, która na forum publicznym zżymała się nad faktem, iż słowo "adopcja" używane jest również w odniesieniu do zwierząt, a przecież to określenie czynności przygarnięcia powinno być zarezerwowane wyłącznie dla ludzi.
Niektórzy twierdzą, że kocie córcie i psi synkowie to domena osób samotnych i bezdzietnych. Całkowita nieprawda. Znam rodziny wielodzietne, gdzie zwierzęta egzystują na prawach dzieci, zarówno werbalnie jak i faktycznie (w sensie dbania i dogadzania). Jedna z moich koleżanek, posiadaczka dwójki nadzwyczaj udanych dzieciaków i czterech równie udanych, choć nie tak grzecznych kotów twierdzi, że te ostatnie sprawiają mimo wszystko mniej kłopotów i nie przysparzają tylu stresów. Nie zakochują się bowiem bez wzajemności, nie marzą o markowych adidasach lub najnowszym modelu telefonu komórkowego. Nie wracają ze szkoły zubożone o kurtkę ukradzioną im w szatni, ani wzbogacone pokaźnych rozmiarów guzem. No i, jeśli dopisze im zdrowie, zostaną z nią w domu do końca ich życia, w przeciwieństwie do dzieci, które już przebierają nogami w kierunku samodzielności.
Uroczy młody człowiek przywożący mi żwirek z hurtowni sam zdeklarował się jako koci wujek i mam nadzieję, że nawet gdy już postara się o własne potomstwo, nie odwróci się tyłem do moich kotów. Gdy idę
z wizytą do Kasi, zaraz po wejściu rozbrzmiewa anons: Chodź tu, Norciu, przyszła twoja ulubiona ciocia. Natychmiast puchnę z dumy
i czuję się jak wybranka losu - nie dość, że jestem kocią ciocią, to jeszcze tą najulubieńszą! Podobnie na herbatce u pani Joli: - Michałku, ile razy ci mówiłam, żebyś nie wchodził cioci do torby...
Ech, i o co tu się boczyć? Wiemy przecież dobrze, kto jest dla naszych kotów ciocią czy też wujkiem, a kto tylko zwykłym gościem
i znajomym. Nie obdarzymy tym zaszczytnym mianem żadnych osób postronnych albo zwierzętom nieprzychylnych, a nikt, kto je kocha naprawdę, nie będzie miał pretensji
o to, że w zakoconym domu funkcjonuje na prawach członka rodziny.
Teraz muszę już kończyć, bo moje dzieci domagają się kolacji. A w całej tej sprawie widzę tylko jeden mankament - nie przysługuje mi becikowe.
Maryla Weiss
powrót