Numer 10(26) Październik 2007
Zdrowie
14. Głuchota kotów
Nauka
16. Genetyka kociego eksterieru. Wielkość
Rasy
24. Devon rex
26. Devon rex - E.T. czy psi kot?
28. Jestem "zadevoniona"
29. Życie z devonem
29. Klub Devon Rex
30. Pielęgnacja devon rexa
31. Devon rex u doktora
32. Standard DRX
Co KOT to KOT
36. Ofiara to ja
37. Kot poranny
38. Zły
39. Schronisko Ciapkowo
40. Nie chwal dnia
41. Różnica
Kot w kulturze
50. Kot w Kraju Kwitnącej Wiśni
Dzikie koty
56. Nowy gepard w łódzkim zoo
Poza tym
3. Od redakcji
4. Spis treści
5. Wydarzenia
10. W skrzywionym reporterskim obiektywie
12. Dzieciaki, po kochajcie kociaki!"
18. Świat według kota. Kot i psy.
20. Adopcja kota dorosłego
22. Kot trojański
42. Jak z brzydkich kaczątek wyrastają piękne łabędzie. Grzywka, czyli dziki łabędź
44. Kwik rozpaczy
45. Zmartwychwstałek
46. Jesień życia
47. Zaduszki zwierzęce
48. Sterylizacja i kastracja - tak!
49. Kociarze
49. Parada Zwycięzców
52. Do czego kotu potrzebny jest tułów?
54. Przeznaczenie czy wybór?
58. Tropimy koty
62. Listy od czytelników
63. Ogłoszenia
66. Numery archiwalne
Konkursy
57. Konkurs literacki
57. Konkurs fotograficzny
58. Zagadka
60. Kot i dziecko
Witam.
Gdy przed laty po raz pierwszy zobaczyłem devon rexa, nie byłem pewien, czy to kot. Jego małpia twarz i rozbrajające spojrzenie natychmiast oczarowuje i wywołuje uczucia zarówno zachwytu, jak i litości - to stworzenie wygląda tak, jakby czekało wyłącznie na naszą natychmiastową pomoc i... najczęściej mu ulegamy. Ja nie uległem devonom tylko dlatego, że
w Polsce ich nie było, a import takiego zwierzaka z zagranicy niestety nie wchodził w rachubę. Po dziś dzień obok devona nie umiem przejść bez emocji... No bo czyż nie patrzy on na nas jak tytułowy bohater znanego filmu Stevena Spielberga "E.T"? Scena prezentacji ras październikowego KOTA zabłysnęła światłami z latających talerzy, a w ich blasku pojawiła
się niesamowita rasa - kosmiczne devony.
Jesienią częściej dopada nas nostalgia. Szykująca się do zimowego snu przyroda feerią barw ogłasza światu początek umierania. Do drzwi serca częściej niż w innych miesiącach puka refleksja, zastanowienie, myśli o przemijaniu. Może dlatego październik jest miesiącem zwierzęcych zaduszek. To dobrze, że są takie dni, gdy panie Nostalgia z Refleksją przypominają nam o przyjaciołach, którzy mimo iż odeszli, nadal mieszkają w nas i co najistotniejsze - nas tworzą.
Gdy oddaliśmy poprzedni, wrześniowy numer KOTA do druku, dotarła do nas wiadomość o śmierci Oscara - kota przepowiadającego śmierć. Najsmutniejsze jest to, że zamordowali go ludzie, wśród których się urodził i mieszkał. Człowiek często próbuje przechytrzyć los... ale jeszcze nikomu nie udało się przechytrzyć śmierci, bez względu na to, jak bardzo nienawidzi wszystkiego i wszystkich, którzy mu o niej przypominają. Oskar zginął zupełnie bezsensowną śmiercią... tylko dlatego, że towarzyszył umierającym ludziom w ich ostatniej samotnej wędrówce.
Pamiętając o przemijaniu, nie zapominajmy o wielu wspaniałych istotach, które mogą zmienić nasze życie w ciekawsze, pełniejsze, barwniejsze. Nie bójmy się zaprosić w nasze progi dorosłego kota. O adopcji dorosłych kotów doskonały artykuł napisała Jana Zamięcka. To bez wątpienia lektura obowiązkowa październikowego KOTA.
Nasza Maryla (Weiss, oczywiście) miała wyjątkowego pecha, łamiąc sobie palec. Dudusiu i wszystkie pozostałe koty Maryli, bardzo proszę, dajcie jej odetchnąć! Nie nabijajcie jej guzów, nie rańcie oczu i ogólnie, grzeczniej proszę! Maryla dla Was - serce, wątrobę i wszelkie inne podroby sumiennie warzy i przyprawia... a Wy?! Takie brewerie! To nie uchodzi. Marylo, nie martw się. Może po prostu w Twym domu musi zamieszkać jeszcze jeden kot. Mądry i odpowiedzialny, który nauczy wszystkie pozostałe odpowiednich manier, taki np. Behemot byłby idealny. Specjalnie dla Ciebie Piotr Tatarowski narysował "Marylę szczęśliwą", tak więc od dziś koniec z pechem! Od dziś tylko uśmiech niech gości na Twym licu, a Twe urwisy niech się mają na baczności. Behemot może pojawić się w każdej chwili. Marylo - jesteśmy z Tobą!
Przypominam, że 15 października upływa termin zgłaszania kandydatur na tytuł Kociarza Roku 2007. Wiem, że wielu Czytelników przejętych jest zupełnie innymi wyborami... ale zapewniam Was, pamięć o politykach żyje bardzo krótko, a prawdziwi kociarze, jak koty, mają wiele żyć.
Miłej lektury.
Wojciech - Albert Kurkowski,
redaktor naczelny.
powrót
OSCAR NIE ŻYJE
W poprzedni numerze KOTA pisaliśmy o Oscarze, kocie mieszkającym w Centrum Opieki i Rehabilitacji Steer House w Providence (USA), który potrafił przewidywać śmierć pacjentów. Oscar miał zwyczaj odwiedzania pacjentów na kilka godzin przed ich śmiercią. Bezbłędnie przewidział 25 zgonów na oddziale ostatnich etapów demencji. Gdy zatrzymywał się dłużej przy jakimś łóżku i zwijał się przy pacjencie w kłębek, oznaczało to, że danej osobie pozostało nie więcej niż 4 godziny życia. Fenomen Oscara szeroko komentowały światowe media.
Życie dopisało niezwykle smutne zakończenie tej historii. W połowie sierpnia 2007 roku świat ponownie usłyszał o Oscarze. Tym razem za sprawą ludzi, którzy skazali go na śmierć.
Zmasakrowane zwłoki Oscara znaleziono w jednym z korytarzy Centrum Opieki i Rehabilitacji Steer House. Z nieoficjalnych źródeł wynika, że zwierzę zabili pensjonariusze. Po serii artykułów i materiałów, jakie wyemitowały m.in. stacje CNN i BBC, Oscar podobno zaczął być niemile widziany w klinice. ,,Powiedzmy, że po ostatnich doniesieniach w mediach, Oskar stał się wyjątkowo niepopularny wśród pacjentów" - poinformował Ronald Kitzmiller, członek władz kliniki.
Staruszkowie ponoć unikali kota i histerycznie reagowali na jego odwiedziny. "Często siadał i wpatrywał się w ciebie tak, jakby chciał powiedzieć "będziesz następna" - zwierzyła się "The Daily Redundancy" jedna z pensjonariuszek, Gertrude Feinman.
Dyrekcja ośrodka nie chce ujawnić przyczyny śmierci kota. Anonimowy świadek zdarzenia zeznał, że na miejscu zbrodni znaleziono odkształcone metalowe naczynie.
Rzecznik domu starców zbagatelizował możliwość pogwałcenia praw zwierząt. "Nie chcemy na ten temat spekulować. Czekamy na raport koronera i wtedy zadecydujemy, czy uzasadnione jest wszczęcie procedury sądowej".
Do tragedii Oscara doprowadzić mogli ludzie, którzy obsesyjnie boją się śmierci. W ferworze walki o życie zapomnieli, że czas każdego z nas prędzej czy później się skończy. Jeżeli Oscar sprowadzał śmierć, z Centrum Opieki i Rehabilitacji Steer House w Providence nikt nigdy już nie odejdzie. Ale czy jest to możliwe?
Magdalena Kotlicka
Tomasz Michoń
powrót
Integracja na sianie, czyli koci Olsztyn
W ostatni weekend sierpnia 2007 roku odbyła się V i VI Międzynarodowa Wystawa Kotów Rasowych w Olsztynie zorganizowana przez Club 4 Cats. Na ziemię kujawską zjechały najpiękniejsze koty z wielu zakątków naszego kraju oraz zagranicy. Wystawę oraz Best in Show z dużym zapałem i zaangażowaniem poprowadził Roman Grabara. Ciekawostką wystawy były łyse koty ras sfinks i doński sfinks.
W sobotę tytuł Best of the Best I zdobyła biała kotka perska YN STYLE TRILLIUM OF PANDA *PL, której właścicielką jest Zdzisława Lachowska; Best of the Best II powędrował do kocura brytyjskiego IC. SIMON LOVELY PANTHER *CZ, JW., należącego do Martyny Paturalskiej; Best of the Best III zdobył maine coon EC. FIN ESCAPE'S POKER FACE, JW. DSM Anny Adamczyk, a rudy kocur orientalny GIC. NEWTON BI CATORI JW. zdobył tytuł Best of Best IV - opiekunką tego uroczego i gadatliwego dżentelmena jest Marta Kilczewska.
W niedzielę nastąpiły małe zmiany i tytuł Best of the Best I przypadł tym razem kocurowi brytyjskiemu IC. SIMON LOVELY PANTHER *CZ, JW., Best of Best II zdobył kocur norweski leśny IC. CADOGAN MILANOR *PL należący do Anity Miłaszewskiej; Best of the Best II powędrował do orienta GIC. NEWTON BI CATORI JW a Best of the Best IV otrzymał niezwykle sympatyczny czarny egzotyk GIC. FERDYNAND WSPANIAŁY JANTAR *PL, którego właścicielką jest Zofia Kujawa.
Spośród dachowców największe uznanie sędziów wzbudził w obydwa dni wystawy kocurek Oli, którego opiekunem jest Paulina Włodarczyk.
Nie można nie wspomnieć również o wspaniałej imprezie integracyjnej na sianie. Były przejażdżki bryczką, popisy koni i ich opiekunów, cudowne kujawskie tańce i muzyka ludowa. Chłopskie jadło w wielkiej stodole wśród pląsów i wywijańców smakowało chyba każdemu. We wszystkich konkursach integracyjnych bezkonkurencyjny okazał się nasz międzynarodowy sędzia felinologiczny Marek Chadaj. Jeśli tak będziemy się integrować co roku, to kiedyś nie wyjedziemy już z Olsztyna.
Wszystkim zwycięzcom gratulujemy wygranych i życzymy dalszych sukcesów, a organizatorom wytrwałości w organizacji kolejnych wspaniałych kocich imprez!
ana
powrót
ZooMarket 2007
W dniach 7-9 września w warszawskim Pałacu Kultury i Nauki odbyły się VI Międzynarodowe Targi Zoologiczne ZOOMARKET 2007. Targi wpisały się już na dobre w harmonogram wrześniowych imprez w stolicy i jak co roku przyciągnęły rzesze miłośników zwierząt. Wśród patronów medialnych ZooMarketu nie zabrakło miesięcznika KOT.
Jak zwykle, opiekunowie zwierzaków mogli wybierać spośród całej gamy produktów przeznaczonych dla ich pupili. Wśród kocich akcesoriów znalazły się rozmaite karmy, smakołyki, żwirki i zabawki (od tradycyjnych myszek, przez wędki i woreczki z kocimiętką, aż po długie szeleszczące tunele). Pojawiły się także liczne artykuły rozpieszczająco-rozpuszczające w rodzaju kociego kawioru, obróżek z mieniącymi się kamieniami czy (z psiej branży) okularów przeciwsłonecznych.
Choć większość stoisk oferowała produkty służące do pielęgnacji zwierząt i umilania im życia, opiekunowie również mogli znaleźć coś dla siebie. Koszulki, kubeczki czy figurki cieszyły się niemałym powodzeniem.
Bardzo ciekawe stoisko urządzili członkowie internetowego forum MIAU. Udekorowali je pięknymi fotografiami uratowanych przez siebie kotów. Na targach pojawiła się również Fundacja Viva. Oprócz zakupienia fundacyjnego notesu czy koszulki, odwiedzający mieli tu możliwość podpisania petycji, których celem jest (jak zawsze) ratowanie zwierząt przed ludzkim okrucieństwem. Na stoisku wydawnictwa Galaktyka, można było między innymi otrzymać autograf doktor Doroty Sumińskiej, która chętnie odpowiadała na pytania czytelników.
Weekend uświetniła Międzynarodowa Wystawa Kotów Rasowych, zorganizowana pod patronatem FIFe przez Stowarzyszenie Miłośników Kotów "Jedynka", członka Polskiej Federacji Felinologicznej "Felis Polonia". Bardzo licznie reprezentowane były tym razem trzy rasy "udomiowionych dzikusów": koty syberyjskie, norweskie leśne oraz maine coony. Nie zabrakło również kotów rosyjskich niebieskich, brytyjskich, perskich czy tureckich vanów. Obok zwierząt rodowodowych pojawiła się także dumna reprezentacja kotów domowych, na czele z dwiema szylkretami - weterankami warszawskich wystaw.
Wyniki wystawy były identyczne w sobotę i w niedzielę. Zwycieski tytu3 Best of the Best przypad3 maine coonowi IC. COTEK MR. JAPAC *PL - MCO ds 23, należącemu do Ewy Brzozowskiej-Szymanek. Drugie miejsce zajął kot brytyjski IC. SIMON LOVELY PANTHER *CZ JW. - BRI a, którego właścicielką jest Martyna Paturalska; trzecie - pers BALANTINES EQUI-CAT *PL - PER d 33, należący do Marii Redel; a czwarte - syjam FERRARI DI GATTINATA *PL JW. - SIA d 21, którego właścicielką jest Renata Szałacka.
Oprócz kociego show odbyły się również wystawy: rasowych świnek morskich, akwarystyczna i terrarystyczna. W sobotę wybierano ponadto najpiękniejszego kundla stolicy.
Nowością tegorocznych targów była uroczystość wręczenia trzech nagród specjalnych za produkty przyjazne kotu, psu oraz królikowi. Nagrodę za produkt przyjazny kotu przyznały miesięczniki KOT i "Kocie sprawy". Tytułem tym nagrodzono oferowaną na stoisku internetowego sklepu Animalia.pl siatkę do zabezpieczania okien i balkonów, której producentem jest firma Flexi oraz hamak do bezpiecznego i wygodnego przewozu kotów w samochodzie, z możliwością doczepienia szelek do pasów bezpieczeństwa, prezentowany na stoisku firmy Pupilion.
AZ
powrót
Wystawa w Rydze
Ryga, piękne miasto, stolica Łotwy. Od wielu już lat tamtejszy Klub REBUSS (członek FIFe) organizuje bardzo udane wystawy kotów. Tegoroczna jesienna wystawa miała miejsce 8 i 9 września. Mimo iż Łotwa jest w sercu EU, to da się tu wyczuć jeszcze atmoferę byłego ZSRR, ale to jedynie dodaje jej pikanterii. Postsowiecka hala pełna była pięknych i zadbanych kotów. Zdecydowanie przeważała kategoria III, zadziwiająco mało (jak na nasze wystawy) kotów kategorii II, zaledwie 40 na 300 zgłoszonych: 10 NFO i tylko 10 MCO! Dużo brytyjczyków, aż 45, tyle samo burm, i aż 10 burmilli, które miały swą wystawę specjalistyczną.
Polski akcent na wystawie to nie tylko polski sędzia (A. Kurkowski) i polski asystent (A. Wilczek) lecz także polski wystawca Dariusz Świderski z CCL. Kotka pana Darka, czteromiesięczna BRI f 03 - JENNIFER Z HERBU KADAR *PL dwukrotnie otrzymała nominacje do BiS w tej wyjątkowo mocnej konkurencji.
Gwiazdą wystawy był przepiękny czteromiesięczny brytyjczyk BRI ns 22 64 - UNO DE NOBLE * LV, który w niedzielę otrzymał tytuł Best of the Best!
Warto wybrać się do Rygi. wszak to prawie po sąsiedzku.
AQ
powrót
Kociarz Roku 2007
Przypominamy, że to już ostatnia chwila, aby zgłosić swoich kandydatów do trzeciej edycji plebiscytu na Kociarza Roku. Na prośby Czytelników w tym roku wybierać go będziemy aż w trzech kategoriach.
1. Kociarz Roku 2007 - kategoria: OSOBA (która zasłużyła się w pomocy i promocji kotów).
2. Kociarz Roku 2007 - kategoria: FIRMA lub INSTYTUCJA (np. lecznice, producenci karm i akcesoriów dla zwierząt, sklepy i hurtownie oraz inne firmy, które poświęcają swój czas i środki na pomoc kotom).
3. Kociarz Roku 2007 - kategoria: MEDIA (prasa, programy radiowe i telewizyjne, portale i fora internetowe propagujące szacunek dla kotów).
Zachęcamy do głosowania na tych, którzy w różny sposób niosą pomoc kotom i uwrażliwiają innych na potrzeby zwierząt. Na Państwa propozycje (nazwiska, nazwy firmy i mediów wraz z krótkim uzasadnieniem) czekamy do 10 października 2007. Głosować można jednocześnie we wszystkich trzech kategoriach. W listopadowym numerze opublikujemy listę osób, firm i mediów, które zbiorą najwięcej głosów i spośród tych finalistów wyłonią Państwo zwycięzcę w każdej z kategorii. Wręczenie tytułów i statuetek odbędzie się w lutym 2008 r. na uroczystej Gali Światowego Dnia Kota organizowanego corocznie przez KOTA.
Czekamy na listy i maile z dopiskiem "Kociarz Roku 2007".
powrót
Kartka z pozdrowieniem od Mistrza Twardowskiego z Bydgoszczy
Czy ktoś wie, jak bogata w secesję jest Bydgoszcz? Ten niezwykły i unikatowy styl można spotkać niemal wszędzie, spacerując uliczkami miasta. Na Starym Rynku kłania się przechodniom głęboko w pas sam Mistrz Twardowski. Znany wszystkim czarnoksiężnik, śmieje się, kręci sumiastym wąsem i coś szepce, o kotach chyba. W ręku ma cyrograf i złoto, które podobno potrafił produkować.
W połowie września mogli się o tym przekonać uczestnicy I i II Międzynarodowej Wystawy Kotów Rasowych, zorganizowanej przez Cat Club Bydgoszcz, zrzeszony w Polskiej Federacji Felinologicznej "Felis Polonia".
Dodatkową atrakcją była wystawa klubowa Kotów Cornish Rex i Devon Rex zorganizowana w sobotę z ogromnym rozmachem przez kluby ras Kornelion i Devon Rex Club. Przybyło na nią kilkadziesiąt kotów tych dwóch niezwykłych ras, Tytuł Best of Best Cornish Rex przypadł siedmiomiesięcznej kotce PL*CATTUS DE LUX DIRACHIEL, której właścicielami są Anna i Mariusz Marciniak, a tytuł Best of Best Devon Rex otrzymała kotka dorosła z tytułem International Champion NOBLE REX`S CARA MIA, należąca do Magdaleny Wicińskiej-Nalewaj.
W niedzielę natomiast królowały koty nieuznanej jeszcze rasy neva masquarade na specjalnie dla nich zorganizowanym pokazie.
Zwycięzcami sobotniej rywalizacji okazały się trzy imponująco piękne kotki - przedstawicielka mało popularnej jeszcze w Polsce rasy american curl LETITIA BLUE EMINENCE *PL (Best of the Best I), czarna cętkowana kotka perska GIC. KALAHARI LINGORA *PL (Best of the Best II), kotka rosyjska CH. ADALGISA CATS OF SANAR *PL (Best of the Best III); oraz jedyny w tym żeńskim towarzystwie czarny cętkowany kocur orientalny CH. ANCIENT SEAFEARER RO*ZALMOXIS JW. (Best of Best IV).
W niedzielę natomiast tytuł Best of the Best I powędrował do szylkretowej burmy MALSAN VIRGINIA, tytuł Best of the Best II trafił w kocie łapki rudego syberyjczyka IC. WOLKONSKAJ'S OSCAR *D, tytuł Best of Best III przypadł ponownie kotce perskiej GIC. KALAHARI LINGORA *PL, a na czwartej pozycji uplasował się elegancki czarny syjam CH. FANCY FONZJE KOOSJE van TUTTE'S.
ana
powrót
Dramat kotów z Korabiewic
W piątek, 7 września w korabiewickim schronisku dla zwierząt wybuchł pożar. Spłonął jeden z dwóch baraków, w których mieszkały koty. W płomieniach zginęły dwa, kilka jest bardzo poparzonych. Ogień strawił wszystko: miski, kontenery, jedzenie. Opiekunka kotów, pani Basia straciła ubrania, rzeczy osobiste nawet rodzinne pamiątki. W schronisku rozważany jest projekt adaptacji magazynu na kocie potrzeby i budowa kociarni. Niestety taka inwestycja wymaga czasu. "Pogorzelcy" muszą gdzieś przetrwać trudny okres, jakim jest zima. Potrzebne są fundusze na zakup tymczasowego baraku i wsparcie finansowe na opłacenie leczenia poparzonych i chorych kotów. Dzięki pomocy forumowiczów z internetowego Forum Miau udało się zdobyć koce, posłania, kuwety, miski, transportery do przewożenia zwierzaków. Brakuje żwirków oraz metalowych klatek. Te koty bez pomocy ludzi o wielkich sercach nie przeżyją. Najlepszym rozwiązaniem dla nich byłoby znalezienie domów. Koty , które najbardziej ucierpiały w wyniku pożaru, znajdują się pod stałą opieką weterynaryjną. Proszą o pomoc dla swoich towarzyszy. Kotka Gryzelda ma opalone futro, spalone wąsy, bardzo mocno poparzone łapki (nie może na nich stawać), prawdopodobnie ma poparzony również układ oddechowy. Walka o jej życie trwa.
Gdyby ktoś z naszych czytelników chciał wesprzeć korabiewickie koty, może to zrobić wpłacając pieniądze na konto:
Fundacja Viva! - Akcja dla Zwierząt
ul. Kopernika 6/8, 00-367 Warszawa
49 1370 1109 0000 1706 4838 7303
z dopiskiem: Koty z Korabiewic.
Wszystkich, którzy chcieliby wysłać paczkę lub zdecydowaliby się na adopcję któregoś z korabiewickich kotów, prosimy o kontakt z redakcją.
z&z
powrót
Włamania do azylu Cichy Kąt
Na początku września do wielu miłośników zwierząt dotarła wiadomość o włamaniach do Społecznego Azylu dla Bezdomnych Zwierząt " Cichy Kąt " w Tarnowskich Górach.
Początkowo włamania wyglądały jak bezsensowne poczynania młodych ludzi odurzonych alkoholem. Zniszczone ogrodzenie, ukradzione skoble od kojców, posłanka, powypuszczane psy. Kolejne noce przyniosły bardziej tragiczne wydarzenia. Znowu zniszczono ogrodzenie, tym razem jednak włamywacz posunął się do zamknięcia razem w boksach agresywnych psów. Jeden z psów został obrzucony kawałkami płytek chodnikowych. Włamano się również do kociarni, próbowano wpuścić tam psa. Dyżurujący w Azylu wolontariusze prawdopodobnie spłoszyli napastnika, który uciekając, porzucił siekierę.
Stało się oczywiste, że nie są to zdarzenia przypadkowe. Po kolejnym włamaniu, 9 września dzięki akcji wolontariuszy i przyjaciół Cichego Kąta policja zatrzymała sprawcę, który po przesłuchaniu został zwolniony. Czynności śledcze trwają.
"Cichy Kąt" nadal nie jest bezpieczny. Potrzebni są wolontariusze, którzy mogą dołączyć do dyżurujących w CK nocami. Potrzebne są pieniądze na zakup elektronicznych środków dozoru. Potrzebna jest ludzka życzliwość i przyjaźń. W trudnej sytuacji, w jakiej znalazł się Cichy Kąt, przyda się każda sensowna pomoc.
http://azyl.schronisko.net/index.php
z&z
powrót
Zły
Nie znosiłam tego psa. Na widok wszystkiego, co się rusza, dostawał amoku. Zamknięty w kojcu, rzucał się na siatkę, skakał do góry i szczekał tak strasznie, że aż się krztusił. Wielki, wilczuropodobny - bałam się go i życzyłam wszystkiego najgorszego. Byłam na niego skazana co roku przez dwa tygodnie urlopu: idąc do domu, w którym mieszkałam, kilka razy dziennie maszerowałam wąskim, długim podwórkiem, z tą bestią tuż obok. Nie pozostawiał żadnych złudzeń, było widać, że jak mnie dopadnie - to mnie zje. No a w końcu ta siatka za którymś razem mogła nie wytrzymać jego wielkiego cielska! Szłam więc czujna, na sztywnych nogach, boczkiem, cichutko, prawie niewidzialna - tak jakby on potrzebował mnie widzieć czy słyszeć! - zaczynał wariować, zanim jeszcze podeszłam do furtki.
Któregoś dnia na podwórku przywitała mnie cisza. Wcale mnie to nie uspokoiło, oj nie! Może ktoś nie domknął kojca? Może psisko czai się za mną? Rozejrzałam się dokładnie. Byłam coraz bliżej. I oto co wtedy zobaczyłam: pies stał nieruchomo. Niepewnie odwracał głowę to na prawo, to na lewo, bezradnie i z rezygnacją podglądając, co dzieje się na jego plecach. A tam dwa małe kocięta urządziły sobie ściankę wspinaczkową. Jeden już siedział na psim grzbiecie, drugi mozolnie wspinał się do góry po psiej nodze. Ten na górze, czy dla psikusa, czy też niechcący, trącił tego wspinającego się. Więc tamten mu oddał, ale żeby nie spaść, pozostałymi pazurami musiał się mocniej wczepić w psa, a zrobił to tak mocno, że wilczur aż pisnął i znów niespokojnie zerknął do tyłu. Ale stał nadal nieruchomo, podczas gdy na jego grzbiecie już obaj malcy urządzili sobie plac zabaw. Tarzały się, boksowały, grały w berka. Przerwała im dopiero matka wzywając dzieci do siebie.
Sprawnie zjechały po psiej nodze i przedostały się na drugą stronę siatki, a pies odzyskał władzę w nogach i gardle: jak nie huknął na mnie, jak się rzucił! Leżał na chybotliwej ściance kojca i ujadał jak stado brytanów - co zainteresowało kociaki. Oderwały się od kocicy i zjeżone, ostrożnie podeszły bliżej. Wystająca przez drucianą dziurę psia łapa bardzo je zaciekawiła. Przyczaiły się i oba jednocześnie wykonały na nią niesprawny jeszcze, ale skuteczny skok. Psie ujadanie straciło na pewności, wilczur jednym okiem popatrywał na malców, a już tylko drugim na mnie, ostrożnie ruszył łapą, jeden z kotków odpadł, ale radośnie przywitał nową zabawę, wspiął się znów błyskawicznie, tym razem aż na samą górę i stamtąd łapał psa za ucho.
A ten już szczekania całkiem zaprzestał, a jeżeli leżał nadal na siatce, to dlatego, że był zafascynowany kociątkami i tym, co one mają odwagę z nim robić: jeden nadal walczył z psią łapą, drugi od ataku na ucho przeskoczył na psią głowę i bawił się w obfitej sierści. Matka znów je zawołała , a one posłusznie pobiegły do niej. Byłam na drugiej stronie podwórka więc pies uznał, że w zasadzie może już mnie przecież nie zauważyć. Nie odrywał więc wzroku od kociaków.
W następne dni to szczekał jak dawniej, to całkiem nieuważnie - w zależności od odległości, w jakiej znajdowały się koty. Ale ogólnie stracił na impecie. A może to ja nie umiałam się już przejąć strasznie groźnym psem, któremu dwa kociaki włażą na głowę? A on stoi sztywno, gdy się wspinają, albo z opuszczoną głową, jeśli akurat potrzebują mieć zjeżdżalnię, a to znów w rozkroku, głębokim i wyraźnie niewygodnym, gdy mają potrzebę bycia pod nim i biegania między łapami.
I teraz na pytania rodziny, gdzie pojedziemy na kolejny urlop i jakie są plany na wakacje odpowiedziałam: "Tam, gdzie zawsze, no tam, gdzie jest ten fajny pies".
Agnieszka Pilarska
powrót
"DZIECIAKI, POKOCHAJCIE KOCIAKI!"
KOT patronuje niezwykłej akcji, prowadzonej przez Fundację Magnus. Wspólnie staramy się pomagać dzieciom, dla których los nie okazał się łaskawy. Mamy nadzieję, że ta piękna idea poruszy serca wielu ludzi.
Egipcjanom w czasach faraonów dane było posiadać wiedzę pozwalającą na wznoszenie najpotężniejszych budowli świata i ujarzmienie kapryśnego Nilu. Mądrość starożytnych mieszkańców północno-wschodniej Afryki wzbudza podziw do dnia dzisiejszego. Do dziś również nie udało się zgłębić wielu egipskich tajemnic. Ale trudno zaprzeczać faktom. Ludzie, którzy 5000 lat temu potrafili zbudować konstrukcję idealną, trudną do odtworzenia nawet w XXI wieku, są na pewno absolutnie wyjątkowi i godni naśladowania. Szczególnie, że charakteryzowało ich jeszcze coś: szacunek dla kotów. W krainie piramid koty były święte. Starożytna cywilizacja od dawna nie istnieje, ale na szczęście miłość do kotów okazała się silniejsza niż inne fascynacje faraonów. Również dla wielu współczesnych kot jest najbardziej magicznym, godnym szacunku stworzeniem.
Kto chociaż raz w życiu miał kota, zna jego niesamowitą moc. Żadne inne zwierzę na świecie nie wywiera na człowieka tak ogromnego wpływu. Głaskanie kota, jego mruczenie, wycisza, wzbudza wiele pozytywnych emocji. Pozwala zniwelować stres i odzyskać psychiczną równowagę. A to jest szczególne ważne dla osób, którym życie przyniosło zbyt dużo przykrych chwil...
Pracuję z dziećmi od piętnastu lat. Znam wiele ich smutnych tajemnic. Wiem też, ile radości potrafi wnieść w ich życie czworonożny przyjaciel, który zawsze cierpliwie wysłucha, pozwoli wypłakać smutki w puszyste futerko. Który nigdy nie zdradza sekretów. Który zawsze ma czas.
Projekt Fundacji MAGNUS "Dzieciaki, pokochajcie kociaki!" powstał na bazie wielu doświadczeń. Skierowaliśmy go do dzieci najbardziej doświadczonych przez los. Jest to projekt edukacyjny z elementami terapeutycznymi. Chcemy, żeby nasze działania jak najczęściej wywoływały uśmiechy na dziecięcych buziach.
Rozpoczęliśmy festynem integracyjnym dla wrocławskich rodzin, który odbył się w ostatni wakacyjny weekend pod Iglicą. Nasi trenerzy prowadzili warsztaty artystyczne, uczyli fechtunku bezpieczniakami, strzelania z łuków, prowadzili konkursy sprawnościowe. Dwoili się i troili, żeby dzieciaki mogły z przyjemnością przez wiele dni wspominać nasze "iglicowe miasteczko". I udało się. Do dzisiaj otrzymujemy od uczestników imprezy podziękowania i miłe słowa. Udało nam się coś jeszcze: w trakcie festynu dzieci namalowały portrety kotów (włożyły w to tak wiele serca, że trudno nam się teraz rozstać z ich pracami). W niedzielne popołudnie sędziowie, którzy oceniali żywe koty na Międzynarodowej Wystawie Kotów Rasowych we Wrocławiu w hali IASE, przyszli tuż przed Best in Show na plac pod Iglicą, i wspólnie z wrocławskimi artystami ocenili prace, wybierając ich zdaniem najlepsze. Nam najwięcej radości sprawił fakt, że drugie miejsce zajął obraz niepełnosprawnego Pawełka, którego los bardzo ciężko doświadczył. Takie wyróżnienie przez międzynarodowe jury będzie długo wspominane przez chłopczyka i jego siostry, które współtworzyły "liliowego kota" (nawiasem mówiąc, takie określenie koloru przez pana Wojciecha-Alberta Kurkowskiego, międzynarodowego sędziego felinologicznego. wzbudziło wiele emocji, szczególnie u pani Anety Augustyniak - wrocławskiej plastyczki - na szczęście ich ocena pracy była jednakowo wysoka).
Obrazy stworzone przez dzieci oraz zdjęcia artystów pokazane zostały podczas targów w Zoo-Botanica we Wrocławiu (14-16 września). Wystawa w całości zaprezentowana zostanie 17 lutego, podczas Światowego Dnia Kota.
Nasz projekt ma nie tylko rozwijać manualne zdolności dzieci, ale przede wszystkim sprawić, aby nie czuły się odrzucone i wyobcowane. Stosując innowacyjne metody edukacyjne, wspieramy wszechstronny rozwój młodych ludzi. Wdrożyliśmy już we Wrocławiu kolejny etap: do dwóch rodzinnych domów dziecka, które wygrały wielką olimpiadę wiedzy o kotach dużych i małych, trafiły dwa rasowe kocięta. Obie rodziny pod czujnym okiem doktora nauk weterynaryjnych, Jarosława Mazura rozpoczęły naukę o biologii kota, jego zachowaniach, sposobach pielęgnacji i żywienia. W czasie zajęć z doświadczoną szefową stewardów - Marzeną Włodarską, uczyć się będą, w jaki sposób przygotowywać zwierzęta do wystaw i prezentować je na ringu (Marzena rozpocznie również prace nad stworzeniem wśród dzieci grupy stewardów). Przygotowaliśmy też wiele spotkań z doświadczonymi hodowcami, którzy zaszczepiać będą w dzeciach pasję do poznawania "kocich" tajemnic.
Takie zajęcia to nie tylko kwestia nauki anatomii ssaków czy wzbudzanie w osieroconych dzieciach poczucia odpowiedzialności za siebie i innych, to również pokazanie im zupełnie nowych możliwości, jakie mogą mieć w życiu.
Są wśród nas dzieciaki, które spotkało wiele złego. Niczym sobie na to nie zasłużyły. Winę ponoszą dorośli. Na szczęście jest wielu dorosłych o wyjątkowej wrażliwości. I są wyjątkowe zwierzęta. Zwierzęta, które o nic nie pytają. Po prostu mruczą do małych uszu kołysanki, rozpraszając koszmary.
Przygotowując projekt, spotkałam wielu wspaniałych ludzi. Dzięki ich pomocy udało nam się już wywołać uśmiechy na dziecięcych buziach. I szczerze wierzę, że spotkam wielu następnych, którzy wiedzą, że tylko wtedy koty będą traktowane, tak jak w Egipcie, gdy nauczymy dzieci obdarzać je miłością. A to uczucie pomoże i jednym, i drugim.
projekt objęty został patronatem prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza
patronat medialny: KOT
naszymi partnerami są: Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, JAMREN CATTERY, hipermarket Carrefour, Mercedes-Benz Mirosław Wróbel
Anna Wysocka-Gazda
Fundacja Magnus
www.magnus.org.pl
powrót