Numer 02(30) Luty 2008
Zdrowie
12. Narodziny kociąt
14. Zespół eozynofilowy - tajemnicza choroba kotów
Rasy
22. Kot domowy - mądrość, gracja, przywiązanie
24. Kot współpracujący
26. Kocie agility, czyli kot na torze przeszkód
28. Koci cyrk
32. Jaki ojciec taki syn?
33. Piekło zwierząt
Co KOT to KOT
36. Zastępcze mamy
37. Siostry spod Dobrej Gwiazdy
38. O Felku
39. Fundacja "Canis"
40. Wodzirej
Dzikie koty
44. Taraj - rybak z pazurem
46. Domowy tygrys
Nauka
48. Genetyka kociego eksterieru. Krzyżowanie kotów. Kolor czekoladowy i liliowy
Forum
51. Zanim zaczniesz hodować koty
Opowiadanie
54. Spotkanie z czarownicą
Poza tym
3. Od redakcji
4. Spis treści
5. Wydarzenia
16. Jak działa instynkt? Bodźce
18. Opowieść o karmicielach
41. Idealny dom dla kota
42. Jak z brzydkich kaczątek wyrastają piękne łabędzie. Władek z piwnicy
43. Porzuceni
52. Izrael - koci raj
56. Koci humor
60. Listy od czytelników
63. Ogłoszenia
66. Numery archiwalne
Konkursy
57. Konkurs fotograficzny
57. Konkurs literacki
58. Kot i dziecko
62. Zagadka
Witam.
Rzym, luty 1999, mokre, zachmurzone popołudnie. Via dei Fori Imperiali była jak zwykle zatłoczona i gwarna - tysiące samochodów, dźwięk klaksonów i tłumy niecierpliwych Włochów przebiegających między ciasno zaparkowanymi autami."Wszedłem w spacer" w Via del Colosseo, tu było zdecydowanie ciszej. Zauważyłem dwa duże eleganckie czarne koty przechodzące na drugą stronę ulicy i kierujące się do małego parku. Stąd Koloseum wyglądem chyba najbardziej przypomina oryginalną budowlę sprzed prawie dwu tysięcy lat. Lubię te ruiny. Tchną spokojem, mimo iż były sceną najbardziej krwawych spektakli reżyserowanych przez człowieka. Koty, jakie występowały wówczas na arenie Koloseum, nie były słodkimi mruczkami.
Szary dzień nieco się rozjaśnił, zwłaszcza że w ruinach amfiteatru zobaczyłem około stu wielobarwnych kotów. Małe, duże, krótkowłose i kudłate, najróżniejszych maści i kształtów. Większość kociego towarzystwa gromadziła się wokół grupki kilkunastu osób rozkładających suchą karmę i zmieniających wodę w miskach. Mauro wyglądał na czterdziestolatka. Niewysoki, barczysty, czarnooki mężczyzna z radością w oczach głaskał wielkiego pręgowanego kocura. Laura była emerytowaną nauczycielką angielskiego, zaskoczyła mnie, mówiąc, że ma osiemdziesiąt jeden lat, a tu przychodzi już od dwudziestu pięciu. Luigi działał w prozwierzęcej organizacji pozarządowej i pomagał pozyskiwać pieniądze na dokarmianie i akcje sterylizacyjne. Monica była modelką, ale dziś nie miała na sobie strojów od DG ani Versace, ubrana w dżinsy i ciasny skafanderek próbowała złapać szylkretową kotkę do sterylizacji. Jakież było moje zaskoczenie, gdy dowiedziałem się, że ten dzień jest Światowym Dniem Kota. Laura opowiadała mi, że odkąd pamięta zawsze właśnie 17 lutego spotykała się z rzymskimi kociarzami w Koloseum, by uczcić kocie święto. - Tak było od zawsze i miejmy nadzieję, tak pozostanie - mówiła. Podobno dziś na kamiennym grobie Laury na rzymskim cmentarzu Campo Santo Verano często zobaczyć można śpiącego rudego kota.
Kiedy opowiadałem moim przyjaciołom w Polsce o Światowym Dniu Kota, najczęściej spotykałem się z pobłażliwym uśmieszkiem. Wiedzieli, że mam kota na punkcie kotów i wiele dziwnych, by nie powiedzieć zwariowanych planów. Nikt, ze mną samym włącznie, nie przypuszczał, że Światowy Dzień Kota obchodzony może być tak hucznie. Nikt też nie sądził, że kocie święto może połączyć odległe czasami światy hodowców i karmicieli. że powstanie wspaniała akcja "Rasowce - Dachowcom". Wierzyłem jednak, że dzięki akcjom promocyjnym i medialnym, dzięki wspaniałym ludziom uda się zaszczepić szacunek dla tych zwierząt. Od zaledwie trzech lat obchodzimy w Polsce Światowy Dzień Kota, i - jak powiedziałaby Laura, która zapewne byłaby dumna z Polskich kociarzy - niech zawsze tak będzie. Ja powtórzę za najpiękniejszą na świecie orkiestrą: Niech trwa do końca świata i jeden dzień dłużej.
Wojciech - Albert Kurkowski,
redaktor naczelny.
powrót
KOT zagrał z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy!
W tym roku nasz miesięcznik przyłożył łapkę do wielkiej akcji zbierania pieniędzy dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Prenumeraty KOTA przeznaczyliśmy bowiem na charytatywne aukcje allegro wystawiane przez Wydawnictwo Galaktyka.
Z wielką radością obserwowaliśmy licytacje i kibicowaliśmy prenumeratom i książkom z autografami, wśród których znalazły się również pozycje autorstwa współpracującej z KOTEM Doroty Sumińskiej.
Dzięki hojności "allegrowiczów", udało nam się zebrać ponad 300 zł dla chorych dzieci Wszystkie pieniądze wpłacane były bezpośrednio na konto fundacji, a Galaktyka pokryła koszty wysyłki.
Dziękujemy za udział w akcji i za miłe słowa towarzyszące naszym aukcjom. Za rok z pewnością znowu zagramy z Wielką Orkiestrą. A może i nasi czytelnicy przekażą coś do licytacji.?
KK
powrót
Jeden procent na konkretny cel
W poprzednim numerze KOTA pojawiła się informacja o zmianach w przepisach w przekazywaniu 1% od podatku na cele charytatywne (przypominamy, że wystarczy w odpowiedniej rubryce zeznania podatkowego podać nazwę oraz numer KRS organizacji, którą chcemy wesprzeć, a urząd skarbowy przekaże za nas pieniądze).Jednak w ostatniej chwili nastąpiła jeszcze jedna zmiana. W ubiegłych latach przekazując 1% podatku, można było wskazać konkretny cel, na jaki nasze pieniądze mają być wykorzystane. Pozwalało to darczyńcom, na przykład, na podanie imienia konkretnego kota lub psa, któremu chcemy pomóc. Zmiany w przekazywaniu 1% w obecnym okresie rozliczeniowym stwarzały zagrożenie, że takiej dyspozycji nie będzie można zaznaczyć. Na szczęście pod koniec grudnia 2007 r. Ministerstwo Finansów wydało decyzję umożliwiając taki manewr.
W zeznaniu podatkowym podatnik może wpisać dodatkowe informacje, które będą mieć wpływ na dystrybucję środków gromadzonych przez organizację pożytku publicznego. Informację taką należy zamieścić w rubryce "Inne informacje, w tym ułatwiające kontakt z podatnikiem", znajdującej się bezpośrednio nad wnioskiem o przekazanie 1% podatku należnego, odpowiednio w:
poz. 135 - PIT-28,
poz. 311 - PIT-36,
poz. 107 -PIT-36L,
poz. 123 - PIT-37,
poz. 59 - PIT-38.
Informacje te zostaną przekazane organizacji pożytku publicznego przez urząd skarbowy jako uszczegółowienie przekazanych kwot.
Anna Szwapczyńska
Fundacja Viva! - Akcja dla Zwierząt
powrót
Fundacja Canis
Fundacja Opieki nad Zwierzętami CANIS, powstała z inicjatywy Danuty Skarbek w połowie 1992 roku, działa na terenie Warszawy na rzecz bezdomnych zwierząt. Celem organizacji jest ograniczenie populacji miejskich kotów wolno żyjących poprzez sterylizację, niesienie pomocy niechcianym, zagubionym i porzuconym czworonogom oraz prowadzenie działalności edukacyjnej, mającej za zadanie upowszechnienie humanitarnego stosunku do naszych braci mniejszych. Canis nie prowadzi schroniska, wszystkie psy i koty, którymi się opiekuje, przebywają w domach wolontariuszy i w niewielkim mieszkaniu pani Danuty. W lecznicach weterynaryjnych, współpracujących z fundacją są zwierzęta leczone, szczepione i poddawane zabiegom kastracji. Większości z nich udaje się znaleźć nowych, odpowiedzialnych opiekunów. Koty nieoswojone wracają do swojego naturalnego środowiska. W miarę możliwości fundacja wspiera materialnie małe prywatne przytuliska.
Canis nie otrzymuje żadnych dotacji, wszystkie środki finansowe pozyskuje od osób prywatnych i instytucji. Jednym ze sposobów zdobywania funduszy na działalność statutową są aukcje internetowe, na których sprzedawane są przedmioty podarowane przez sponsorów. Sporym sukcesem zakończyła się akcja SMS-owa. Cyklicznie powtarzane są zbiórki pod hasłem "Bombka" i "Pisanka" . Fundacja działa pod nadzorem ministra ochrony środowiska i darowizny na jej rzecz podlegają odpisowi podatkowemu.
Na stronie internetowej www.canis.org.pl oprócz informacji o psach i kotach, czekających na adopcję i bieżącej działalności można znaleźć wiele cennych porad, dotyczących opieki nad zwierzętami domowymi m.in. na temat przygotowania się na przybycie nowego domownika, zapewnienia mu bezpieczeństwa w mieszkaniu (zabezpieczenie okien i balkonu) możliwości odczulenia się na kota czy zdrowego żywienia naszych podopiecznych. Można dowiedzieć się, jak pomóc kotom osiedlowym i dlaczego nie powinno się dopuszczać do rozmnażania zwierząt niehodowlanych. Założycielka Canis była nominowana przez czytelników KOTA do tytułu Kociarza Roku 2006.
Fundacja Opieki nad Zwierzętami CANIS
PKO BP II O/Warszawa
96 1020 1026 0000 1602 0102 2938
(z dopiskiem "dotacja na rzecz bezdomnych zwierząt")
Magdalena Mrozowska
powrót
Kocie piękności w Kaliszu
Kalisz, najstarsze z polskich miast, w dniach 12-13.01.2008 roku gościł po raz pierwszy kocią arystokrację zgromadzoną na I i II Międzynarodowej Wystawie Kotów Rasowych. Do hali sportowej "Winiary Arena" przybyło około 230 kotów z Polski, Czech, Niemiec i Holandii. Śląski Klub Miłośników Kotów Rasowych dzięki wystawie w Kaliszu dołączył do grona klubów organizujących wystawy, zrzeszonych w Polskiej Federacji Felinologicznej "Felis Polonia". Skąd jednak śląski klub i Kalisz? Otóż dwie mieszkanki Kalisza, Iwona Urbanowska, wieloletni sędzia kynologiczny i radna Rady Miasta Kalisz oraz Sylwia Sielicka, członkini śląskiego klubu wpadły na pomysł, aby wystawę zorganizować właśnie w tym mieście, ponad 200 km od siedziby klubu. Wystawa ta nie odbyłaby się bez przychylności władz miasta, a w szczególności prezydenta Janusza Pęcherza, który ufundował wspaniałe puchary dla zwycięzców.
Wystawę odwiedziło prawie pięć tysięcy kaliskich miłośników zwierząt, którzy po raz pierwszy mogli obejrzeć przedstawicieli 23 kocich ras, a wśród nich tak rzadkie koty jak selkirk rex, burmillla czy amerykański curl z zawadiacko wywiniętymi uszkami. W niedzielę dodatkową atrakcją był pokaz kotów rasy devon rex w ramach Special Devon Rex Show. Oczywiście, jak na wszystkich wystawach, nie mogło też zabraknąć wspaniałych podwórkowych burasków, czyli kotów domowych.
Nie obyło się też bez niespodzianek. Sędziowie uznali, że koty występujące w finałowej konkurencji są tak "dobre i wyrównane", iż nie wskazali jednego zwycięzcy wystawy, a tytuł BOB zarówno w sobotę, jak i w niedziele przyznali równorzędnie dwóm kotom. Taki wynik obu wystaw był dużym zaskoczeniem dla organizatorów i fundatora nagród. Nie było wyjścia, obie wystawy zakończyły się w dość nietypowy sposób - losowaniem głównej nagrody, Pucharu Prezydenta wśród zwycięzców wystawy.
ŚKMKR serdecznie zaprasza na swoją następną wystawę, która odbędzie się 5-6.04.2008 w Katowicach.
Wyniki wystawy:
Sobota (12.01.2008)
BOB 1 - EC. NIEMEN DUSZEK LASU *PL JW., kocur NFO n 24, wł. Leszka Szpineter; oraz DEARCATS BLUE OLIVIA, kotka BRI a, wł. Agnieszka Ziemendorf.
BOB 3 - IC. (N) DU MONET LONG KISS GOODNIGHT, kotka PER n, wł. Aneta Makowska.
BOB 4 - IC. S*ARIADNES MAIKO, kotka OSH f 03, wł. Monika Kiereja.
Niedziela - 13.01.2008
BOB 1 - CH AUS* KIMLAI GUMNUT BLOSSOM, kotka BUR b, wł. Agnieszka Ostrowska; oraz IC. (N) DU MONET LONG KISS GOODNIGHT
BOB 3 - EC. NIEMEN DUSZEK LASU *PL JW.
BOB 4 - IC. S*ARIADNES MAIKO
Pełne wyniki wystawy dostępne na stronie internetowej http://skmkr.miau.pl/
Zwycięzca Special Devon Rex Show: IC. DUMBO REX LOKI MIAO *PL wł Anna Marks, Adam Kozieł.
Pełne wyniki dostępne na forum Devon Rex Klubu http://www.devonrex.ras.pl/forum/
Grażyna i Jerzy Pietrzok
powrót
Świecące koty
W połowie grudnia światowe media podały sensacyjną wiadomość. Koreańscy naukowcy z Uniwersytetu Gyeonsang wyhodowali koty, które w ciemnościach świecą na pomarańczowo. Kocięta te, rasy turecka angora, mają już rok, ale dopiero w grudniu podano wiadomość o ich istnieniu i zostały one zaprezentowane publicznie.
Kocięta za dnia nie wyróżniają się niczym szczególnym. Jednak w ciemnościach, gdy włączy się żarówki emitujące światło ultrafiloletowe, ich futerko nabiera pomarańczowego blasku. Jest to wynik modyfikacji DNA kotów. Po co ten eksperyment? Koreańscy naukowcy twierdzą, że umiejętność klonowania kotów ze zmienionymi genami pomoże w prowadzeniu badań nad chorobami genetycznymi. Zapewniają jednocześnie, że modyfikacja DNA nie wpłynęła ujemnie na zdrowie kotów i "świecące" angory czują się świetnie.
oprac: mau
powrót
"Noworoczna padewska"
Padwa może poszczycić się nie tylko najstarszym na świecie uniwersytetem, ale także jedną z najliczniej odwiedzanych kocich wystaw. W pierwszy weekend stycznia (05-06.01) tradycyjnie już odbyła się tam, pod patronatem FIFe, Międzynarodowa Wystawa Kotów Rasowych zorganizowana przez jeden z klubów ANFI ,Veneto, pod przewodnictwem Constancy Farinelli.
Około 250 kotów, masa publiczności. Przestronna, ogromna hala zapewne zmieściłaby więcej kotów, ale nie więcej ludzi. Tłumy stoją w długich kolejkach, mimo dość wysokiej ceny, jakiej organizatorzy żądają za bilet (10 euro). Zwiedzający przychodzą na tę wystawę nie tylko na chwilę, często pozostają aż do finału BiS, podczas którego głośno manifestują swe "kocie" preferencje i aplauzem wskazują własnych faworytów.
Na wystawie oczywiście różne rasy i koty z różnych stron Europy. Niebywale piękne dwa rude perskie kocury spotykają się w tej samej klasie International Championów. W sobotnim finale tytuł BOB1 dorosłych zdobywa IC. GIUFRANS MARIOOTTINO (PER d), wspaniale przygotowany do wystawy, ciężki i mocny kocur w typie cobby, należący do Francesco Spadafora. Niedzielny BOB1 otrzymuje jego konkurent IC. RHUM DE LA PRIMAVERA (PER d) o niebywale "otwartej" ekspresji, należący do Gabrielli Monastero. Aż szkoda, że oceniając te dwa piękne persy w tej samej klasie, jednemu z nich sędzia musi przyznać EX2. Cóż, takie reguły wystaw - zwycięzca może być jeden!
Organizatorzy przeprowadzali konkurencje finałowe w systemie Best of Best: dorosłych, kastratów i młodzieży z kociętami. BOB kastratów obu dni otrzymała kotka perska w kolorze seal point (PER n 33) GIP. D.D. DEO GRATHA - wspaniały typ i kondycja. Sobotni BOB młodzieży i kociąt przypadł sześciomiesięcznemu persowi (PER d 22) NON LO SO DEL FALCO D'ORO. Niedzielny BOB kociaków należał do przepięknego sfinksa REDANGEL NABO POLASSAR *I.
Nie zabrakło wśród finałowych zwycięzców polskiego akcentu. BOB2 w dwa dni otrzymał piękny, zaledwie jedenastomiesięczny kocur (RAG a 03) ragdoll z polskiej hodowli, należący obecnie do holenderskiej wystawczyni Marian Groenendijk, CH. PL* GREGORIUS-CAT DOMINIK.
Mimo iż Padwa daleko, a pora roku nie sprzyja podróżom, warto odwiedzić to piękne stare włoskie miasto i zobaczyć, jak jego mieszkańcy znakomicie bawią się na kocich wystawach.
AQ
powrót
Pałac Kultury i Nauki - w zgodzie ze zwierzętami
Krótka historia walki o niezwykłe równouprawnienie zaczyna się w latach 60. ubiegłego wieku w samym środku stolicy. Największy monument i zarazem dar sowiecki stał się areną nieprawdopodobnych wydarzeń.
Tuż po oddaniu do użytku warszawskiego Pałacu Kultury i Nauki rozpoczęło w nim pracę sporo osób pochodzących z małych miasteczek oraz wsi. Kiedy któremuś z nich okociła się kotka, przynosił odchowane przez nią potomstwo do miejsca pracy. Z czasem nowi mieszkańcy najwyższej warszawskiej budowli zaczęli się rozmnażać i samowolnie zajmować nieprzebyte labirynty podziemnych korytarzy. W pewnym momencie w PKiN mieszkało ponad 60 kotów.
Ówczesne władze Pałacu, niezadowolone z wyraźnej obecności "dzikich" mieszkańców, postanowiły podjąć odpowiednie kroki. Zobligowano pracowników schroniska do wyłapania wszystkich dachowców. Spryt kotów oraz doskonała znajomość zakamarków monumentalnej budowli sprawiły, że nie sprostali oni zadaniu. Zarząd podjął decyzję legalizującą obecność zwierząt, tworząc 25 etatów dla obecnych tam kotów. W ten sposób wywalczyły one swoje prawa, formalnie równając się z ludźmi.
Pałacowe koty mają do dziś doskonałe warunki "pracy". Są codziennie karmione przez opiekunkę, Elżbietę Michalską, która zajmuje się kotami od 14 lat. Co tydzień podawane są im pigułki antykoncepcyjne po to, żeby w centrum stolicy nie kwitł rynek pracy na czarno. Mają też doskonały dozór weterynaryjny, dzięki któremu są w doskonałej fizycznej kondycji. Dzięki ich obecności, w Pałacu nie ma problemów z gryzoniami, o które byłoby łatwo, gdyż piwnice są połączone z kanałami. Zatem wszyscy czerpią wyraźne korzyści z doskonale układającej się współpracy, która trwa już klika ładnych dekad.
Mamy nadzieję, że ta jakże miła informacja dotrze do większej liczby urzędników. Może rynek pracy dla kotów w końcu się nasyci. Wciąż jest przecież niezliczona ilość potencjalnych miejsc pracy dla mruczących łowców. A i na nasze emerytury będzie komu zarobić.
O tym, że Pałac Kultury i Nauki jest przyjazny kotom świadczy również fakt, że 17 lutego odbędą się tam główne obchody tegorocznego Światowego Dnia Kota w Polsce. Czyżby miejsce imprezy zostało wybrane nieprzypadkowo.?
Warto jeszcze dodać, że oprócz kotów, w Pałacu mieszka obecnie jedna z 10 żyjących na wolności par sokołów. Jedna z samic wypuszczonych przez Instytutu Zoologii PAN w 1998 roku wybrała miejsce na gniazdo właśnie na 42. piętrze PKiN. Sokoły pojawiają się tam jednak tylko w marcu i kwietniu, w okresie lęgowym.
Gotar Reinard
powrót
Przedświąteczna masqarada
Polska ma szansę mieć "swoją" rasę. W naszym kraju odbyła się bowiem wystawa prezentacyjna kotów ubiegających się o uzyskanie statusu rasy. Naszym kandydatem jest neva masquarade - krewniak kota syberyjskiego. Prezentacja nevy oraz show kotów syberyjskich były gwoździami programu XIII i XIV Międzynarodowej Wystawy Kotów Rasowych.
Impreza, która nazwano Christmas Cat Show, odbyła się w hali Expo w CH Blue City w Warszawie w dniach 15 i 16 grudnia. Przybyło na nią wiele kotów różnych ras: od sfinksów, przez koty brytyjskie, abisyńskie czy rosyjskie, aż po persy. Zresztą nie tylko miauczący goście pojawili się w ten weekend w hali Expo - obok wystawy kotów odbywały się bowiem jednocześnie wystawy myszy rasowych oraz fretek.
Tradycją już jest, że kocie imprezy w naszym kraju goszczą liczną reprezentację trzech długowłosych ras naturalnych, czyli maine coonów, kotów norweskich oraz syberyjczyków. Nie inaczej było i tym razem, chociaż trzeba przyznać, że ten weekend należał do jednej rasy. Grudniowymi gwiazdami były koty syberyjskie oraz ich bliscy krewni - nevy.
Najwięcej powodów do radości miała zapewne pani Leszka Szpineter z hodowli DUSZEK LASU *PL, której kocury norweskie leśne triumfowały na wystawie: S* ANIMANIAC'S GET SHORTY (NFO es 22) w obydwa dni zdobył tytuł BiS, a GIC. NIEMEN DUSZEK LASU *PL JW. (NFO n 24) również dwukrotnie otrzymał tytuł BOS.
Drugiego dnia wystaw odbył się show kotów syberyjskich. Warto dodać, że w tym roku obchodzimy dziesięciolecie uznania rasy, więc tym bardziej było to wydarzenie szczególne.
Sobotnią atrakcją była natomiast wystawa prezentacyjna kotów neva masquarade. Koty te od dawna znane są hodowcom z St. Petersburga. Nevy mają wszystkie typowe cechy kota syberyjskiego, ale z jednym wyjątkiem: ich futerko jest jasne z ciemnymi znaczeniami typu point na łapkach, masce, uszach i ogonie.
Chociaż nevy mają rodowód rosyjski, to właśnie hodowcy z Polski (zwłaszcza Sib Cat Club) zainicjowali proces starania się o uzyskanie statusu rasy dla tych pięknych kotów. Do tej pory nevy były oceniane jako nieuznany kolor kotów syberyjskich. Nie miały prawa udziału w Best in Show ani też szans na zdobycie tytułu championa. Jak powiedziała pani Danuta Santarek z hodowli BAŚNOWY SEN, polscy hodowcy zabiegają o uznanie nevy za rasę siostrzaną kota syberyjskiego. Nie może być to rasa zupełnie oddzielna, ponieważ wiele syberyjczyków jest nosicielem genu point. Tak więc fakt, że w miotach syberyjczyków pojawiają się często nevy, jest czymś zupełnie naturalnym.
Wystawa prezentacyjna jest ważnym krokiem w kierunku "równouprawnienia nevy". Decyzja w sprawie ewentualnego przyznania nevie statusu rasy wstępnie uznanej zapadnie w maju 2008 roku na Generalnym Zebraniu FIFe. Gdyby wszystko się powiodło, neva byłaby pierwszą rasą uznaną przez FIFe zgłoszoną przez Polską Federację Felinologiczną "Felis Polonia". Miejmy nadzieję, że nevy podbijają serca delegatów Walnego Zjazdu FIFe i już od stycznia 2009 roku uzyskają status rasy wstępnie uznanej
AZ
powrót
Kot współpracujący
Większość badaczy kocich zwyczajów twierdzi, że koty nie są zdolne do współpracy z innymi kotami, a tym bardziej z człowiekiem czy psem.
Na pozór wydaje się to prawdą, bo kot to wszak samotny łowca. W warunkach naturalnych kot, tak jak żbik, miałby swoje terytorium łowieckie, na którym inny kot stanowiłby tylko dla niego konkurencję w zdobywaniu pokarmu. Poza tym inny kot tej samej płci mógłby zagrozić linii genetycznej gospodarza, a także być konkurentem pokarmowym dla jego potomstwa. Tak mogłoby być, gdyby nasz kot żył na swobodzie. Mogłoby, ale nie musiało. Część dzikich kotowatych żyje w stałych grupach, tak jak lwy, a wszystkie inne spędzają "dzieciństwo" z rodzeństwem i matką. W jednym i drugim przypadku obserwujemy współpracę poszczególnych osobników w bardzo różnych dziedzinach. Lwy-samce wspólnie bronią terytorium, haremu lwic i potomstwa. Lwice współpracują podczas polowania i przy opiece nad młodymi. Młode samce geparda - bracia, już odtrąceni przez matkę, jeszcze długo polują wspólnie.
Pośród wolnożyjących kotek domowych nierzadko obserwuje się wspólne odchowywanie kociąt. W większych kocich społecznościach kotki często kocą się w tym samym czasie i w bezpośrednim sąsiedztwie. Zazwyczaj są to kotki spokrewnione np. matka i córka , ale bywa, że nie łączą ich więzy krwi, tylko sympatia. Kotki pozwalają się ssać nie tylko swoim dzieciom i razem bronią gniazda. Najciekawsze jest jednak to, że zdarzają się kocury pełniące rolę piastuna kociąt, i to wcale nie swoich. Najczęściej w opiece nad kociakami uczestniczy ich starszy brat z poprzedniego miotu, ale i tu są wyjątki. Zdarzają się kocury z opiekuńczymi skłonnościami w stosunku do niespokrewnionych z nimi kociąt.
Koty to zwierzęta bardzo inteligentne i wbrew ogólnie panującej opinii szybko się uczą, zmieniając swoje zwyczaje zależnie od warunków życia. Vitus B. Droscher opisuje zachowania kotek opiekujących się potomstwem. Według jego obserwacji, kotka karmiąca kocięta jest dość obojętna na wołanie kociaka, który wypełzł z gniazda. Reaguje dopiero na jego czwarte zawołanie i przynosi malucha. Z moich długoletnich obserwacji wynika, że kotki trzymane domu zmieniają swoje zachowanie. Kiedy jedno z kociąt wypadnie z gniazda i rozpaczliwie krzyczy, większość kotek szuka ratunku u człowieka. Kotka staje się niespokojna, miauczy i biega między kociakiem a człowiekiem. Wiele lat temu gościła w moim domu kotka z czwórką osesków. Spałyśmy w jednym pokoju. Kotka budziła mnie, gdy w nocy dzieci jej się "porozsypywały".
Nie ulega wątpliwości, że koty bardzo szybko uczą się i jeśli wymaga tego sytuacja, zmieniają swoje, jak do niedawno myślano niezmienne, obyczaje. Współpraca przy odchowywaniu potomstwa między dwiema kotkami, między kotką i kocurem, między kotką i człowiekiem to często obserwowane zjawisko, ale zdarza się również, że kotka współpracuje z psem. Od zarania dziejów kot i pies towarzyszyły człowiekowi. W dawnych czasach i pies, i kot, i człowiek żyli w dużo mniejszym zagęszczeniu. Dziś często w jednym niedużym mieszkaniu żyją razem ludzie, psy i koty. W związku z ograniczeniem powierzchni życiowej koty bardzo zbliżyły się do psów i odwrotnie. Nawiązują się przyjaźnie międzygatunkowe i bywa, że kotka i pies staja się nierozłączni. Spędzają razem dużo czasu i gdy kotka ma rodzić, wybiera w tym celu. psie legowisko. Z punktu widzenia kotki jest to najbezpieczniejsze miejsce. Nie tylko nam pies kojarzy się ze stróżem.
Kilka razy w życiu byłam świadkiem powstania kocio-psiej spółki rodzinno-wychowawczej. Widziałam kocięta odchowywane w psiej budzie, kocięta wylizywane przez psa, na którego posłaniu przyszły na świat. Nie ma wątpliwości, że koty urodzone lub wychowane w domu, w którym są życzliwe psy, uczą się pewnych psich zachowań. Przede wszystkim są znacznie mniej nieufne wobec obcych. Często na psią modłę witają gości.
Zazwyczaj koty chowają się, gdy w ich otoczeniu pojawia się nowy obiekt. Są ostrożne i wolą zachować dystans, zanim nie upewnią się co lub kto to jest. Koty urodzone i wychowane w domach, gdzie psy mają z nimi stały kontakt, nie tylko nie boją się nowości, ale wzorem psów chcą natychmiast poznać zawartość torby lub "nieznanego garnituru".
Moim zdaniem najciekawsze są kocio-psie spółki w akcjach zdobywania pokarmu. Zazwyczaj jest tak, że to pies jest zależny od łaskawości "darczyńcy" kota. Miałam kiedyś kotkę domową, burą, pręgowaną wykarmioną przez suczkę rasy shar-pei. W domu było pięć psów i cztery koty. Wszystkie żyły w przyjaźni, ale psy mogły liczyć tylko na mleczną córkę sharpeiki. Kocia jadłodajnia była na blacie kuchennym, aby psy nie opróżniały kocich misek. Stała tam zawsze "dyżurna" miska z suchą karmą. Na blacie dyżurna miska, a na podłodze dyżurna grupa psów - może coś spadnie? Wspomniana kotka, kiedy sama zaspokoiła głód, spoglądała z góry na psy i jakby czekała na ich prośby. Psy zaczynały popiskiwać i wpatrywać się w nią błagalnym wzrokiem, a ona zrzucała im po ziarenku karmy. Z wyraźnym zadowoleniem przypatrywała się, jak polują na smakowite kuleczki.
Teraz mieszkam na wsi. Opisywana koteczka już nie żyje, ale inna, też szaro-bura, dba o psie podniebienie. Jeden z psów jest "degustatorem" norników (polne gryzonie), a kotka Zula dostarcza mu materiału do degustacji.
Choć znawcy kocich zachowań zaprzeczają temu, że kot wałęsa się gdzieś bez sensu, to powszechnie nadal panuje taka opinia. Kot niczego nie robi bez sensu, a to, że zazwyczaj samotnie penetruje teren, nie znaczy, że się włóczy bez celu. Myślę, że taka opinia o kocich wędrówkach powstała z powodu kociej niechęci do "chodzenia przy nodze". Kot jest znacznie większym indywidualistą niż zapatrzony w swego pana pies. Mimo to coraz częściej spotkać można koty, które wzorem psa chętnie nie odstępują "nogi" opiekuna. W moim domu jest kot, czarny dziesięcioletni kastrat, który towarzyszy mi podczas większości zajęć w ogrodzie. Jak szkolony pies chodzi przy nodze. Co ciekawe, zawsze gdy zbliża się do nas inny kot, pies czy człowiek, kot miauczy gardłowym głosem, demonstrując swoje niezadowolenie. Wyraźnie nie lubi, gdy ktoś przeszkadza nam w ogrodowych wędrówkach. Jeśli jest to jeden z psów, kot odpędza go pacnięciem w pysk. O dziwo, psy akceptują taką sytuację i odchodzą niepyszne. Może jest to jeden z niewielu kotów obronnych?
Jeśli współpracą można nazwać zorganizowaną zabawę, to nie tylko psy i ludzie tak się "rozrywają". W moim domu dość często można zobaczyć zabawę w berka między psem i kotem. Czteroletni pies, mieszaniec, Drapek i czteroletni kocur, kastrat Mundek, oba czarno-białe urządzają gonitwy po ogrodzie. To, że pies goni kota, to nic dziwnego, ale to że kot zaczyna gonić uciekającego psa, zadziwia mnie za każdym razem. Powtarza się to do kilkunastu razy. Kiedy się zmęczą, kładą się obok siebie i kot zaczyna wylizywać psu pysk. Nie ma w tej zabawie cienia przemocy. Oni się po prostu bawią.
Mimo że nie ma do tej pory kotów stróżujących, można zaobserwować współpracę psów i kotów w obronie wspólnego terytorium. Najczęściej to koty pierwsze zauważają obcego kota za ogrodzeniem. Przybierają wtedy pozycję przyczajonego łowcy i wydają gardłowe pomruki. Psom to zupełnie wystarczy, aby ruszyć do zmasowanego ataku przy dźwiękach rozszczekanej orkiestry. Koty nigdy same nie atakują intruza, zawsze czekają na wsparcie psów, a potem z ukrycia obserwują przebieg akcji. Po co same mają się narażać? Są na to za inteligentne.
Dorota Sumińska
powrót