Nawet najmarniejszy kot jest
arcydziełem natury.

                 Leonardo da Vinci

Wydawca:




KOTA kupić można
w kioskach i salonach prasowych na terenie całej Polski.

Numery archiwalne i bieżące dostępne są także
w sprzedaży wysyłkowej, realizujemy również sprzedaż
i prenumeratę zagraniczną.

W prenumeracie otrzymasz KOTA bezpośrednio do domu, oszczędzając czas i pieniądze!

Twórz KOTA razem z nami!
Masz ciekawy pomysł?
Chciałbyś podzielić się swoimi wiadomościami o kotach?
Zrobiłeś świetne zdjęcie...
a może napisałeś ciekawy
tekst o kocie?
Zapraszamy do współpracy!
Czekamy na listy, maile, telefony.

Copyright KOT 2005. Wszystkie prawa zastrzeżone
Nr 02(30) Luty

  
Nr 03(31) Marzec

  
Nr 04(32) Kwiecień

  

Numer 04(32) Kwiecień 2008

Zdrowie
12. Szczepienia - harmonogram, powikłania
14. Idiopatyczna dermatoza twarzy u kotów perskich

Białe koty
24. Białe koty - dotknięte skrzydłem anioła
28. Koty jak cumulusy. Pielęgnacja białego futra
30. Biały kot u doktora
32. Jak "powstaje" biały kot?

Co KOT to KOT
36. Ranek Kota, Wieczór Kota
37. Pani Joasia
38. Wiosenne porządki
39. Chciałabym musieć
39. Fundacja Argos
41. Wlazł kotek

Dzikie koty
46. Kot bengalski - miniaturowy lampart

Nauka
48. Genetyka kociego eksterieru. Krzyżowanie kotów. Kolor rudy

Opowiadanie
51. Czarny scenariusz
52. Kasia - kot, który kocha

Poza tym
3. Od redakcji
4. Spis treści
5. Wydarzenia
16. Jak działa instynkt? Zachowania przerzutowe
18. Dom tymczasowy - przystań nadziei
22. Szósty zmysł? - cz. 2
42. Jak z brzydkich kaczątek wyrastają piękne łabędzie. Inżynier Demiś i Ekipa Budowlana
44. Wybierz Mruczka
45. Koty w sztuce
54. Afryka nie taka dzika
59. Listy od czytelników
61. Ogłoszenia
66. Numery archiwalne
Konkursy
56. Zagadka
57. Konkurs fotograficzny
57. Konkurs literacki
58. Kot i dziecko


Witam.
Najbardziej białe są skrzydła aniołów. Niewielu ludzi widziało anioły, niektórym się jednak udaje, James Blunt w swej piosence "You're beautiful" widział, Ty też możesz zobaczyć swego anioła, musisz tylko bardzo chcieć. W naszej kulturze biel kojarzy się z niewinnością i czystością. Bielą okrywają się panny młode i komunijne dziewice, jednak nawet skrzydła aniołów mogą się pobrudzić. Śnieżna biel wymaga systematyczności i uwagi, za co odwzajemnia się niespotykanym przy jakimkolwiek innym kolorze, perłowym blaskiem.
Czy masz już swego anioła? Jeśli jeszcze nie, zaproś go jak najszybciej pod swój dach. Twój anioł może mieć czarne, a nawet pręgowane skrzydła i nie straci przez to nic ze swej szlachetności. Twój anioł ma piękną twarz niezależnie od tego, czy jego rysy podkreśla szlachetne pochodzenie, czy też wiejski wiatr smagał jego ogorzałe lico. Twój anioł będzie umiał nie tylko mruczeć o chmurach, tęczy, tęsknotach i miłościach, on także umie przepowiedzieć przyszłość i ostrzec Cię przed niebezpieczeństwami, musisz tylko nauczyć się czytać w jego oczach.

Ubiegłoroczny, listopadowy numer KOTA, w którym królowały czarne koty, bardzo się Państwu spodobał, postanowiłem więc, że kolejny numer poświęcony kolorowi będzie o kotach białych. Oczywiście nie tylko o białym kolorze kociego futra piszemy w kwietniowym KOCIE. Czy wierzycie Państwo w pozazmysłowe zdolności swych futrzanych przyjaciół? Artykuł Anny Zielińskiej dostrzeżony został nawet przez duży ogólnopolski tygodnik "Angora", gdzie go przedrukowano. W kwietniowym KOCIE sięgnie nas i świeża bryza z Południowej Afryki, i niemiłe echo z Dalekiego Wschodu. Numer zdobią wysmakowane prace naszego grafika, Artura i jak zwykle świetne zdjęcia. Udało nam się także zmienić papier na lepszy, matowy, ułatwiający czytanie.
W maju będziemy obchodzić nasze kolejne, trzecie już urodziny. Czy i jakich zmian oczekujecie Państwo od naszej redakcji? Z uwagą zapoznamy się z Waszymi o KOCIE opiniami, a najlepsze listy opublikujemy i nagrodzimy książkami.

Pamiętaj, tylko od Ciebie zależy, czy pozwolisz się zabrać w piękną podróż na skrzydłach swego mruczącego anioła, czy będziesz umiał zauważyć, że nie tylko biel jest czysta, prawdziwa, niewinna. Pamiętaj, anioły bywają tęczowe. bywają też czarne.
Miłego latania.

Wojciech - Albert Kurkowski,
redaktor naczelny.

powrót


Olimpiada, czyli Wielki Skok Naprzód

Na ulicach Pekinu rozgrywają się dantejskie sceny. Rozpoczęło się oczyszczanie miasta przed mającą nastąpić olimpiadą. Prawdopodobnie zginie tam tysiące kotów, wg. "The Daily Mail" w Pekinie żyje około pół miliona tych zwierząt. Mord zainicjowała informacja władz, iż futrzaki przenoszą groźne choroby zakaźne, np. wirus zapalenia płuc. Przerażający jest fakt, że nawet wychowawcy z przedszkola zatłukli kijami sześć bezdomnych kotów, w tym ciężarne kotki. Zwierzęta, które mają właściciela, też nie są bezpieczne - ich dotychczasowi opiekunowie mają dla nich tyle litości, że sami ich nie zabijają, wyrzucają je jednak na ulicę. Koty są wyłapywane do klatek, wywożone za miasto i tam mordowane. Sceny okrucieństwa można zobaczyć jednak i w centrum Pekinu.
W latach 1958-1962 w Chińskiej Republice Ludowej realizowano propagandę rozwoju gospodarczego, nazwaną Wielkim Skokiem Naprzód. Była to taka "dziedzina olimpijska", która miała pokazać światu, że w Chinach może być coś lepszego niż stalinowskie plany pięcioletnie.
Jednym z elementów Wielkiego Skoku Naprzód była walka ze szkodnikami. Mao Tse Tung wskazał na szczury, wróble, komary i muchy jako na wrogów ludowych. Kampania ruszyła - zaczęło się od wróbli. Ptaki były przeganiane, zabijane z proc, kijami. Martwe obwożono ciężarówkami jako trofeum. Pamiętamy widziane gdzieś koszmarne zdjęcia ciężarówek pełnych martwych wróbli.
Chiny przygotowują się obecnie do Olimpiady - rząd wmówił narodowi konieczność oczyszczenia kraju z bezpańskich zwierząt. Kampania Wielkiego Skoku znalazła swoją kontynuację jako wstęp do zmagań olimpijskich planowanych na 2008 rok.
Można to tłumaczyć szaleństwem komunistycznej dyktatury, można szukać interpretacji w podłożu kulturowym azjatyckich społeczności kolektywistycznych. Jednak w 2004 roku Grecja wydała 10 miliardów euro na przygotowania do Olimpiady. W ramach tych przygotowań mordowano bezpańskie zwierzęta. Wywożono ciężarówkami martwe psy, jak wróble w Chinach. Cały świat protestował, autorzy niniejszego artykułu również podpisywali ten protest.
Za cztery lata, w 2012 roku Polska i Ukraina będą gospodarzami mistrzostw Europy w piłce nożnej. Miejmy nadzieję, że oprócz kilometrów autostrad, setek hoteli i stadionów, będziemy umieli zbudować taką rzeczywistość, w której człowiek nie morduje zwierząt w ramach oczyszczania. Miejmy nadzieję, że zamiast trofeów w postaci koszmarnych ciężarówek zwłok zwierzęcych znajdą się humanitarne rozwiązania problemów bezpańskich zwierząt - jakt masowa sterylizacja.

zosia&ziemowit

powrót


Nowości w projekcie ochrony polskich rysi

Ochrona polskich rysi jest jednym z priorytetów polskiego oddziału międzynarodowej organizacji ekologicznej WWF. Na terenie naszego kraju żyje obecnie zaledwie 200 rysi, w tym jedynie 60 w Polsce północno-wschodniej. W roku ubiegłym eksperci WWF opracowali projekt ochrony naszych największych kotów.
W tym roku każdy podatnik ma okazję przyczynić się do ocalenia polskich rysi. Wystarczy wypełnić odpowiednią rubrykę w zeznaniu podatkowym i przekazać 1% podatku na WWF. Organizacja ta podjęła bowiem decyzję o przeznaczeniu tegorocznych wpływów z 1% na projekt ochrony naszych pięknych kotów.
W zeszłym roku pieniądze uzyskane dzięki podatnikom pomogły polskim niedźwiedziom. Ponad 200 tys. zł, które zasiliło fundusze WWF zostało przeznaczone m.in. na badania warunków zimowania niedźwiedzi w naszym kraju (ogromnym zagrożeniem dla tych zwierząt jest nagłe obudzenie ich w środku zimy, kiedy trudno znaleźć pożywienie).
Przekazując 1% podatku, Polacy wezmą udział w odtwarzaniu populacji rysi na Mazurach, gdzie koty te żyły jeszcze 20 lat temu. Wykorzystując nowatorską metodę reintrodukcji nazwaną "born to be free", WWF zamierza w ciągu najbliższych trzech lat wypuścić do lasów mazurskich ok. 10 rysi. Koty te mają szansę zapoczątkować odrodzenie się mazurskiej populacji. Projekt obejmuje również poszukiwania innych miejsc, w których możliwa będzie reintrodukcja.
Równie ważna jak reintrodukcja jest ochrona rysi w obrębie obecnie istniejących populacji. Koty te cierpią z powodu rozdzielania obszarów leśnych drogami i zabudowaniami. Rysie nie mogą swobodnie szukać nowych terenów łowieckich i często giną pod kołami samochodów. WWF zamierza więc wskazać i oznakować miejsca, w których kierowcy mogą potencjalnie natknąć się na rysie. W planach jest również budowa przejść dla zwierząt, które pozwoliłyby im bezpiecznie przedostać się na drugą stronę drogi szybkiego ruchu.
Do realizacji planu ochrony polskich rysi potrzebne jest wsparcie finansowe. Warto mieć swój wkład w ratowanie zwierzęcia, które należy do skarbów naszej przyrody.

Więcej informacji: www.wwf.pl

AZ

powrót


Posiadanie kota zmniejsza ryzyko zawału - Przeczytane (PAP)

Posiadanie kota zmniejsza ryzyko zawału serca o blisko jedną trzecią - ogłosili naukowcy ze Stanów Zjednoczonych na konferencji American Stroke Association w Nowym Orleanie.

Badania przeprowadzone w okresie 10 lat na ponad czterech tysiącach Amerykanów, doprowadziły do takiego wniosku Naukowców z University of Minnesota.Naukowcy zebrali dane od 4435 Amerykanów w wielu od 30 do 75 lat. Badania pochodziły z lat 70. i 80. XX wieku. 2435 osób było właścicielami kotów, a 2000 nigdy nie posiadało kota. Udało się ustalić, iż wśród właścicieli mruczących przyjaciół zgonów z powodu ataków serca było aż o jedną trzecią mniej niż wśród osób, które zwierząt nie posiadały. Kathie Cole z University of California Los Angeles , która w 2005 roku przedstawiła badania dotyczące wpływu posiadania psa a funkcjonowania serca i płuc podsumowała : każde zwierzę, które dana osoba postrzega jako ważne, może wywoływać dobroczynny wpływ na jej zdrowie.
A my możemy tylko poprosić - do serca przytul kota - na zdrowie !



powrót


Słowińskie pejzaże

28 marca w Palmiarni Ogrodu Botanicznego w Łodzi odbyło się otwarcie wernisażu fotografii Włodzimierza Stanisławskiego zatytułowanego "Słowińskie pejzaże". Włodzimierz Stanisławski, zastępca dyrektora ds. hodowlanych Miejskiego Ogrodu Zoologicznego w Łodzi, jest doskonale znany czytelnikom KOTA ze swoich artykułów i wspaniałych zdjęć dzikich kotów. W zeszłym roku, również w łódzkiej Palmiarni, miała miejsce jego wystawa "Kalahari - raj zwierząt". Tym razem było mniej egzotycznie, ale równie pięknie.
Wystawa "Słowińskie pejzaże" była wyrazem zauroczenia autora krajobrazami naszego rodzimego Słowińskiego Parku Narodowego. Zgromadzeni na wernisażu goście podziwiali zapierające dech fotografie nadmorskich wydm i mieli możliwość zagłosowania na najlepsze ich zdaniem zdjęcie.
Było nie tylko coś dla ducha, ale i coś dla ciała. W trakcie wystawy odbyła się bowiem degustacja chilijskich win.
Wystawę będzie można oglądać przez cały kwiecień.

mau

powrót


Szczepienia - harmonogram, powikłania

W poprzednich numerach KOTA omówiłem szczepienia kociąt i inne zabiegi profilaktyczne wieku szczenięcego. Tym razem skupię się na przedstawieniu zagrożeń, jakie mogą nieść ze sobą szczepienia.

Koty zaszczepione w wieku między 7. a 11. tygodniem życia uzyskują odporność nabytą na patogeny użyte w szczepionkach. Według różnych programów szczepień, zabieg ten w przypadku niektórych chorób powinno się powtarzać co roku (np. szczepienie przeciwko wściekliźnie należy wykonywać co 12 miesięcy, gdyż pozwala to na utrzymanie odpowiedniego poziomu przeciwciał w organizmie kota). Szczepienia przeciwko innym chorobom ( panleukopenia, chlamydofiloza, białaczka, wirusowe zakażenie dróg oddechowych) powinny odbywać się co roku lub 3 lata, w zależności od przyjętego przez lekarza weterynarii programu szczepień oraz zaleceń producenta poszczególnych szczepionek.
Każda ingerencja lekarska, w tym i szczepienie, może nieść ze sobą pewne ryzyko. Ale musimy pamiętać, że szczepienia mają zapewnić odporność naszym zwierzętom w kontaktach z czynnikami zakaźnymi, które mogą wywołać u nich chorobę.
Reakcje (powikłania) poszczepienne nie występują często. Są to łagodne reakcje uogólnione objawiające się brakiem łaknienia, apatią, podwyższoną temperaturą przez 24-48 godzin.
Bardzo rzadko pojawiają się reakcje nadwrażliwości, które mogą prowadzić do śmierci zwierzęcia.
Jednym z powikłań jest powstawanie ziarniniaków poszczepiennych (nacieczeń, zgrubień) w miejscu podania szczepionki. Mogą one tworzyć się nie tylko po podaniu patogenów szczepionkowych, ale również po innych lekach iniekcyjnych.
Mogą również powstawać tzw. "mięsaki poszczepienne" w postaci guza. To powikłanie obserwuje się przede wszystkim u kotów.
Pierwsze doniesienia o związku pomiędzy szczepieniem przeciwko wściekliźnie i późniejszym powstaniem mięsaka u kotów pojawiły się w 1991 roku. Większość badań i opracowań opiera się na obserwacjach przeprowadzonych w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Publikowane są również informacje wynikające ze statystyk zachorowań w Polsce.
Już wcześniej u ludzi stwierdzano związek między powstawaniem nowotworu a miejscem, gdzie toczy się stan zapalny (metalowe implanty czy ceramiczne protezy stawu biodrowego zawierające związki glinu), co prowadziło do rozwoju mięsaków tkanek miękkich.
Obraz kliniczny mięsaków poszczepiennych to twory odgraniczone od otaczających tkanek, występujące w miejscach, w których wykonuje się rutynowo iniekcje podskórne (szyja i okolica międzyłopatkowa w części grzbietowej, okolica krzyżowa czy grzbietowo-boczna okolica klatki piersiowej). Są to guzy rosnące dość szybko, agresywnie, ale przerzuty do innych narządów stwierdza się rzadko, w 12-24% przypadków.
W badaniu mikroskopowym widoczny jest naciek zapalny z makrocytami (komórkami żernymi), w których wnętrzu obserwuje się adjuwant (substancja zawarta w szczepionce, wzmacniająca odpowiedź immunologiczną na podany antygen). Nasuwa się więc podejrzenie, że przyczyną powstawania guzów poszczepiennych mogą być szczepionki przeciwko wściekliźnie i białaczce zawierające wodorotlenek glinu oraz fosforan glinu(obecnie dostępne są w lecznicach szczepionki przeciwko białaczce kotów bez tych adjuwantów)
Podstawą leczenia jest interwencja chirurgiczna. Każde zgrubienie poszczepienne utrzymujące się dłużej niż trzy miesiące powinno być usuwane. Można wcześniej wykonać badanie histopatologiczne po pobraniu tkanek zmienionych za pomocą biopsji.
Guz należy usunąć z szerokim marginesem tkanek zdrowych.
Ponieważ szczepienia wykonujemy w okolicach grzbietowych szyi, klatki piersiowej czy kręgosłupa lędźwiowego, guzy w tych miejscach są bardzo trudne do usunięcia. Można to zmienić, podając szczepionki w miejscach, w których łatwiej wykryć guz oraz przeprowadzić ewentualną interwencję chirurgiczną - są to obwodowe części kończyn miednicznych (podudzie). Iniekcje należy wykonywać ściśle podskórnie, żeby wykryć zmiany patologiczne we wczesnej fazie.
Lekarz powinien zalecić opiekunowi kota obserwację miejsca, w którym wykonano szczepienie, oraz zapisać jego lokalizację w kartotece zwierzęcia i książeczce szczepień (np. lewa kończyna miedniczna - podudzie - białaczka).
Tego rodzaju powikłania po szczepieniu przeciw białaczce czy wściekliźnie występują bardzo rzadko (od 1 do 13 przypadków na 10 000 szczepionych kotów).
W lecznicach, w których pracuję , w latach 2002-2004 szczepiono rocznie przeciwko wściekliźnie średnio 245 kotów. Zmiany rozrostowe poszczepienne stwierdzono tylko u 4 pacjentów. Ale u tych kotów wykonywano szczepienie wścieklizny przed rokiem 2002.
Pojawia się pytanie, czy szczepić koty, wiedząc, że ten zabieg może wywołać chorobę nowotworową?
Porównanie danych o liczbie nowotworów poszczepiennych z danymi o narażeniu kotów na zachorowanie na wściekliznę wyraźnie wskazuje, że ryzyko choroby poszczepiennej jest minimalne w stosunku do możliwości zachorowania na wściekliznę. Bardzo znikome jest również ryzyko wystąpienia takich zmian po szczepieniu białaczki. Można je jeszcze ograniczyć, szczepiąc przeciwko białaczce koty z grupy zwiększonego ryzyka zachorowań.
Opiekunowie kotów powinni być poinformowani o ryzyku wystąpienia powikłań poszczepiennych (zmian rozrostowych w miejscu szczepienia). Pozwoli to na wczesne wykrycie zmian i ich prawidłowe wczesne leczenie.

lek. wet. Jarosław Balcerak
specjalista chirurgii weterynaryjnej

powrót


PANI JOASIA

Pani Joasia pojawiła się w moim życiu za sprawą Puszkina. Wkroczyła w moją monotonną, uregulowaną egzystencję z rozwianym włosem, błyskiem w oku i kontenerkiem do transportu kotów. Wpadła i od razu energicznie wzięła sprawę w swoje ręce.

Puszkin był cudownym kotem, podrzuconym mi na wycieraczkę. Był chodzącą ufnością, mimo paskudnego potraktowania go przez ludzi, przykładem nienagannych manier i niesamowitym gadułą. Opowiadał o wszystkim, co tylko wypatrzył za oknem, co mu się nie podobało i co go zachwyciło. Nie miał do nikogo pretensji. Wszystko wybaczał w mig. Zawsze skory do zabawy i podrywał się jak na sprężynie na odgłos otwierania lodówki. Był też największym kocim cudem, jaki może się trafić właścicielowi tapicerowanych mebli i kosztownych dywanów. Gdy czuł potrzebę naostrzenia sobie pazurków i podrapania czegokolwiek, tak długo zagadywał pod drzwiami, aż mu się je otworzyło. Wtedy wychodził powolutku na wycieraczkę i myk, myk, tarmosił wiklinowy prostokąt, wydając z siebie pomruki zadowolenia. Po czym drąc się w niebogłosy, niczym tenor operowy, wracał do mieszkania w poczuciu prawidłowo załatwionej sprawy.
Pani Joasia znalazła Puszkinowi dom z ogrodem i bielusieńkim owczarkiem podhalańskim do towarzystwa. Podhalańczyk zwariował na punkcie swego gadatliwego kolegi. Pozwala jadać mu ze swojej miski, sypiać na głowie i pętać się między przednimi łapami podczas wyprowadzania opiekunów na spacer.
Drugim powodem pojawienia się pani Joasi był problem chwilowego przechowania Nikity, perskiej szylkretki, która w przeciwieństwie do Puszkina ignorowała drapaki i uwielbiała mięciutkie meble, których tapicerkę można było zamieniać w spiralne girlandki. Cóż, po siedmiu latach domownicy wymienili Nikitę na nowy komplet wypoczynkowy i młodziutkiego yorka. Długowłosa kotka okazała się niezbyt pożądanym dodatkiem do kanapy i foteli w kolorze szampana. Jak można zestawić elegancki kolor bitej śmietany z takim popaćkanym kotem? Okazało się, że nie można. Z braku innej możliwości, pstrokata kotka z pomarańczowymi oczami naruszyła beżowo-błękitną kolorystykę mojego M-ileś, wprowadzając przy tym sporo zamieszania. Ileż ja się natłumaczyłam perskiej arystokratce, próbując ją wywlec spod łóżka, pod którym płakała rzewnymi kocimi łzami za swoją panią, że u mnie jest przecież o niebo lepiej niż na śmietniku. Nigdy mi nie uwierzyła.
Za sprawą pani Joasi szybko znalazła towarzystwo dwóch łódzkich persów, którym ponoć nieźle daje w kość.
Nie upłynęło dużo wody w Wiśle, gdy w kontenerku pani Joasi znowu przybył do mnie kot. Mini, malutka, drobniutka, chudziutka, antracytowa, sponiewierana przez los - a jakże by inaczej - koteczka. Mini uszła z życiem dzięki pani Joasi, tracąc przy tym "jedynie" ogon, który trzeba było amputować. Lekarz weterynarii z jubilerską precyzją uwalniał kocie łapki z betonowych buciorów, które nasadziły jej dzieci. Mini zakochała się w "Junkersie", wytworze niemieckiej techniki grzewczej, któremu przypatrywała się z nigdy nie słabnącą fascynacją, w chipsach i w pluszowej panterze, prezencie od przyjaciółki. Raz po raz próbowała wciągnąć do zabawy nieruchomego stwora, który w dostojnym milczeniu znosił jej zaczepki, nawoływania i harce na grzbiecie. Czarna pantera do końca pobytu Mini zachowała stoicki spokój, nie zaszczycając psotnicy ani jednym spojrzeniem.
Pani Joasia wkomponowała Mini w podczęstochowski krajobraz. Antracytowa diablica, w międzyczasie już słusznych rozmiarów kotka, robi ponoć ze swymi podopiecznymi, co chce, dając im w mniej lub bardziej subtelny sposób do zrozumienia, kto tu, czyli tam pod Częstochową, rządzi. Wiadomo, oswobodzona z betonowych botków Mini.
Nie zdążyłam jeszcze doprowadzić mieszkania do ładu po rządach Mini, która zrobiła w nim maksi bałagan, kiedy na horyzoncie za sprawą pani Joasi pojawił się czarny jak smoła Dratewka. Dratewkę pani Joasia wyrwała z bestialskich łap pewnego szewca, którego niech piekło pochłonie.
Tym razem walka o lepsze życie dla cudownego przylepy, który szybko wybaczył rodzajowi ludzkiemu szewcowe znęcanie się nad nim, zakończyła się porażką. Mimo ogromnych wysiłków, nie udało się uratować łobuzerskiego Dratewki. Mam nadzieję, że przebywa w kocim raju, w którym nie ma żadnych szewców.
Po Dratewce, pani Joasia wyczarowała bezzębnego Piotrusia, nadzwyczaj towarzyskiego kota, mistrza świata w wylegiwaniu się na kolanach. Czarnego jak węgiel Piotrusia wymienił wyrzucony z domu Kopciuch, który po podleczeniu i wykąpaniu stał się Królewną Śnieżką. Po Królewnie Śnieżce nastał, przytargany przez panią Joasię rudy Korneliusz, a po Korneliuszu.
Opowieść o pani wypakowującej z transporterka w przedpokoju mego mieszkania coraz to nowe koty można by tak snuć bez końca. Zmieniają się kolory i gabaryty mruczków, pogoda i pory roku. Nie zmienia się pani Joasia i ostrożny, chwiejny krok, którym kolejny podopieczny opuszcza sfatygowaną klatkę, by rozpocząć nowe życie, obdarzyć zaufaniem swój tymczasowy dom i przyglądającego mu się człowieka.
A pani Joasia? Ona tymczasem wciąż niezmordowanie gna przez świat z rozwianym włosem, błyskiem w oku i kontenerkiem w dłoni w poszukiwaniu kolejnego raju dla swoich czworonożnych podopiecznych. Oby jak najdłużej!

Od redakcji:
Z przyjemnością informujemy, że bohaterka powyższego tekstu, tytułowa pani Joasia, to nikt inny, jak nominowana przez Czytelników KOTA do tytułu Kociarza Roku 2007 pani Joanna Zaremba z Katowic.

Urszula Pawlik

powrót