Nawet najmarniejszy kot jest
arcydziełem natury.

                 Leonardo da Vinci

Wydawca:




KOTA kupić można
w kioskach i salonach prasowych na terenie całej Polski.

Numery archiwalne i bieżące dostępne są także
w sprzedaży wysyłkowej, realizujemy również sprzedaż
i prenumeratę zagraniczną.

W prenumeracie otrzymasz KOTA bezpośrednio do domu, oszczędzając czas i pieniądze!

Twórz KOTA razem z nami!
Masz ciekawy pomysł?
Chciałbyś podzielić się swoimi wiadomościami o kotach?
Zrobiłeś świetne zdjęcie...
a może napisałeś ciekawy
tekst o kocie?
Zapraszamy do współpracy!
Czekamy na listy, maile, telefony.

Copyright KOT 2005. Wszystkie prawa zastrzeżone
Nr 04(32) Kwiecień

  
Nr 05(33) Maj

  
Nr 06(34) Czerwiec

  

Numer 05(33) Maj 2008

Zdrowie
14. Podróż z kotem po Europie
16. GSD typ IV, czyli ukręcić wszystkie łby hydrze

Kot w kulturze
22. Zbrodnia i śledztwo w kocim świecie

Rasy
24. MCO, NFO, SIB - podobne, acz różne
28. Maine coon - anielski olbrzym
30. Norweski leśny - wesoły psotnik
32. Kot syberyjski - rozgadany przyjaciel

Co KOT to KOT
36. Drugie dno
37. Nie-do-cze-ka-nie
38. Nie porzucaj!
39. Drapaki naturalne
40. Wiosenne porządki - suplement
40. Fundacja "Canis et Felis"
41. Wybór

Dzikie koty
46. Margaj - mistrz akrobacji

Nauka
50. Genetyka kociego eksterieru. Krzyżowanie kotów. Kolory karmelowy, brzoskwiniowy i bursztynowy

Opowiadanie
52. Miłość, która nie ustaje

Poza tym
3. Od redakcji
4. Spis treści
5. Wydarzenia
12. Pekin nie dla kotów
20. Jak działa instynkt? Ruchy intencjonalne
42. Jak z brzydkich kaczątek wyrastają piękne łabędzie. Pan Kot - ucieczka z więzienia przez szpital
44. Pora na wegetarianizm
51. Kocia paszcza
54. Jak pies z kotem
58. Listy od czytelników
61. Ogłoszenia
66. Numery archiwalne

Konkursy
56. Kot i dziecko
57. Zagadka
57. Konkurs fotograficzny


Drodzy Czytelnicy,
Wasz KOT ma już trzy lata. Czas płynie niezwykle szybko! Pamiętam, jak zupełnie niedawno pojawiłem się z pierwszym projektem KOTA u prezesa wydawnictwa Galaktyka, Andrzeja Niewiarowskiego. Były to poskładane kartki papieru z kiepskimi wydrukami kocich fotografii, ale już wówczas interesującymi tekstami. Miałem wiele szczęścia, gdyż prezes Galaktyki kocha zwierzaki, a koty już od dawna sprawują rządy w jego domu. Tak więc wiosną 2005 KOT wprowadził się pod dach Galaktyki i tak już mruczy tu trzy lata. W czasie tych trzech lat wydaliśmy 33 numery magazynu, na 2194 stronach opublikowaliśmy około 3000 ilustracji, pisaliśmy o sprawach ważnych i zabawnych. Wraz z Wami, drodzy Czytelnicy, uczymy się kociej genetyki, poznajemy rasy, czasami łza potrafi nam się w oku zakręcić, gdy czytamy o smutnych losach kocich istnień.
KOT w czasie trzech lat objął swym patronatem wiele imprez, doradzał swymi recenzjami i był współorganizatorem największego w Polsce "kociego święta" - Światowego Dnia Kota. To Wy, drodzy Czytelnicy, przyznajecie tytuły "Kociarza Roku", o których tak głośno było ostatnio we wszystkich polskich, a nawet zagranicznych mediach.
Z roku na rok zyskujemy coraz większe grono prenumeratorów, nasz magazyn często jest zamawiany poza granice Polski i mimo barier językowych KOT trafia do wielu krajów europejskich, USA, RPA, Japonii, Izraela, a nawet Australii. KOT doskonale znany jest w większości klubów felinologicznych FIFe jako pismo fachowe i niezwykle przyjazne kotom domowym.
W listach od Państwa czytamy wiele pochwał, ale nie szczędzicie nam także słów krytyki, gdy coś się Wam w KOCIE nie podoba. Współtworzycie KOTA razem z zespołem redakcyjnym - za co Wam bardzo dziękuję.
KOT - jak niektórzy z Was piszą - to nie tylko pismo o zwierzętach, lecz przede wszystkim mądry, doskonale ilustrowany i elegancki, opiniotwórczy magazyn, który uwrażliwia ludzi na koci los. Pisząc o kotach rasowych i zamieszczając informacje ze świata felinologicznego, nie zapominamy o najpopularniejszej i najliczniejszej grupie kotów - kotach domowych. Wiele z nich za pośrednictwem KOTA znalazło nowy dom i swego człowieka.
KOT dociera także do najmłodszych. Bierze udział w dziecięcych imprezach, gdzie promowany jest szacunek dla zwierząt i miłość do kotów.
KOT to nie tylko miesięcznik felinologiczny. To żywi, wrażliwi ludzie, którzy go tworzą i czytają, to koty, których losy rozgrywają się tu i teraz. KOT informuje, uczy, bawi, kształci. To, jaki jest KOT, zależy także od Ciebie, drogi Czytelniku. Każdy, komu leży na sercu dobro zwierząt, jest mile widziany w progach naszej redakcji.
Z okazji naszych urodzin zapraszamy wszystkich na lampkę szampana, która będzie serwowana 10 maja około godz. 15 podczas Międzynarodowej Wystawy Kotów Rasowych w Łodzi. Państwu i sobie z całego serca życzę, by KOT żył długo i szczęśliwie!

Wojciech - Albert Kurkowski,
redaktor naczelny.

powrót


Rozmruczany Chorzów

W pierwszy weekend kwietnia (5-6.04) chorzowska hala wystawowa "Kapelusz" rozmruczała się na dobre głosem setek kocich piękności. Śląski Klub Miłośników Kotów Rasowych rozpoczął wiosenny sezon wystawowy z pompą i niewątpliwie - z sukcesem. Wystawę obejrzało ponad 3500 zwiedzających, a swoje wdzięki zaprezentowało ponad 350 kocich gwiazd. Na wystawie najliczniej stawiły się maine coony, (aż 106 kotów) Poza rasami znanymi i popularnymi można było podziwiać też kilka prawdziwych kocich rarytasów - bardzo liczną widownię przez cały weekend miał zarówno jedyny na wystawie egipski mau, jak przedstawiciel rasy selkirk rex.
W sobotę odbył się specjalny pokaz kotów brytyjskich, w niedzielę zaś podziwiać można było "szmaciane lalki", czyli ragdolle. Special Ragdoll Show był również, jak określił go jeden z organizatorów, "chrztem bojowym" dla nowo powstałego Ragdoll Cat Club.
Jedyne, na co od czasu do czasu narzekali wystawcy, to temperatura hali. Rzeczywiście było bardzo gorąco, ale część kotów wydawała się zadowolona z panujących wokół warunków. Wybór hali ogółem był jednak trafny - było przestronnie i jasno, a i dla pokazu myszy rasowych znalazło się miejsce.
Niekwestionowanym zwycięzcą wystawy okazał się jednak czarny perski kocur CH PIECES OF A DREAM BAUNTY BEAUTY *CZ, którego właścicielką jest Tatana Cudovska z Czech. Zarówno w sobotę, jak i w niedzielę zdobył tytuł Best of Best - najlepszego kota całej wystawy. Większość wystawców w niedzielę popołudniu opuszczała chorzowski park z uśmiechami na twarzy. Każdy w końcu wie, że to właśnie ich kot - z BIS-em czy bez - jest najpiękniejszy.

Olga Dziewulska

powrót


Czego to ludzie nie wymyślą.

Czego jeszcze potrzeba twojemu kotu do szczęścia? Amerykańska firma Kittywings ma w swojej ofercie.peruki dla kotów. Do wyboru są różne różnokolorowe modele o wyszukanych nazwach: pink passion, silver fox, electric blue. Firma zapewnia, że w tych perukach koty będą czuć się elegancko, modnie i bardzo kocio. W tym całym szaleństwie znaleźć można jednak pozytywny akcent - 20% zysków ze sprzedaży peruk przeznaczono na potrzeby fundacji walczącej o prawa zwierząt.
Na amerykańskim rynku akcesoriów dla zwierząt czekają klientów jeszcze inne niespodzianki. Możemy nabyć na przykład urządzenie do zdalnej opieki nad naszymi ulubieńcami. Jeśli mamy komputer z odpowiednim programem, z każdego miejsca na ziemi możemy wydzielać kotu karmę, spowodować samooczyszczenie się kuwet i podglądać na ekranie, co akurat robi nasz kot. Jednak nawet najwymyślniejsze urządzenie nie zastąpi nam przyjemności przebywania z kotem i dotyku jego miękkiego futerka. I całe szczęście.

mau

powrót


Kocięta mau w Polsce

W hodowli E'XODJA *PL w grudniu ubiegłego roku przyszły na świat kocięta egipskie mau: kocurki GATHON-RE, GELDOF i GANDALF oraz kotka GESMETHIRE. Jest to pierwszy w Polsce miot kotów tej rasy. Wszystkie kocięta są czarne srebrzyste cętkowane tabby (ns 24).
Matką kociąt jest SAMIRA ELMRIDGE, kotka srebrzysta cętkowana, która przyjechała z Wielkiej Brytanii do Polski w maju 2006 roku, a ojcem MATIKI'S AMULET OF SCHOOERTJES, kocur srebrzysty cętkowany, pochodzący z jednej z najstarszych i najbardziej zasłużonych amerykańskich hodowli, obecnie mieszkający w Holandii.
Egipskie mau są uważane za jedną z najstarszych naturalnie cętkowanych ras kotów. Ich rodowód sięga czasów starożytnego Egiptu. Koty te zachwycają nie tylko nietuzinkowym wyglądem, ale również wyjątkową inteligencją, łagodnością i niezwykłym przywiązaniem do opiekuna.

Monika Boroń

powrót


Podróż z kotem po Europie

Wiosną i latem zwiększa się liczba wyjazdów ze zwierzętami. Podróżujemy najczęściej po Europie i coraz częściej wyjeżdżamy na wypoczynek z naszymi kotami. Jeździmy również z naszymi zwierzakami na wystawy i pokazy organizowane przez związki felinologiczne.

Wymagania dotyczące wyjazdów za granicę ze zwierzętami, stawiane przez kraje Unii Europejskiej, są regulowane Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego z maja 2003 roku, a obowiązują od 1 października 2004 roku.
Jednym z warunków, jaki musimy spełnić, żeby nasz kot mógł podróżować z nami do innych krajów, jest założenie identyfikatora mikroczipowego.
Mikroczip to nieduża kapsułka zawierająca numer, który można odczytać za pomocą specjalnego czytnika. Pod tym numerem w bazie danych znajdują się informacje o właścicielu zwierzęcia. Mikroprocesor pozwala na bezbłędną identyfikację zwierzęcia. Mikroczip jest implantem wszczepionym podskórnie w środkowej części lewej strony szyi. Zabieg wszczepienia jest bardzo prosty, przypomina wykonanie iniekcji podskórnej. Obecność takiego mikroczipa jest całkowicie obojętna dla organizmu, a dzięki specjalnej substancji, którą jest powleczony, nie ulega on przemieszczeniu. Znakowanie kotów staje się coraz popularniejsze.
Zwierzęta powinny być oznakowane przed wykonaniem szczepienia przeciwko wściekliźnie, które stanowi drugi warunek wyjazdu z naszym kotem za granicę. Zwierzę musi być zaszczepione przeciwko wściekliźnie w wieku powyżej trzeciego miesiąca życia szczepionką urzędowo dopuszczoną do stosowania. Jeżeli było zaszczepione przeciwko wściekliźnie przed datą implantacji mikroczipa, to należy je ponownie zaszczepić po założeniu identyfikatora elektronicznego. Jeżeli kot był po raz pierwszy szczepiony przeciwko wściekliźnie, to jego wyjazd jest możliwy po upływie 21 dni od szczepienia. Jeżeli natomiast zwierzę było doszczepiane w odpowiednim terminie po raz kolejny, to może wyjechać bez oczekiwania aż upłynie 21 dni.
W kilku krajach Unii Europejskiej po szczepieniu przeciwko wściekliźnie obowiązuje wykonanie badania krwi w celu sprawdzenia efektywności szczepienia. Sprawdzany jest poziom przeciwciał we krwi badanego zwierzęcia. Lekarz weterynarii pobiera krew i wysyła ją do laboratorium, które ma uprawnienia do wykonywania tego badania.
Przy wyjeździe do Irlandii, Wielkiej Brytanii i na Maltę krew do badań serologicznych pobierana jest po miesiącu od szczepienia. Jeżeli miano przeciwciał przeciwko wściekliźnie będzie odpowiednie, zwierzę może wyjechać po 6 miesiącach od pobrania krwi.
Przy wyjeździe do Szwecji krew do badania pobierana jest między 120. a 365. dniem po szczepieniu. Jeżeli miano przeciwciał przeciwko wściekliźnie jest w normie, zwierzę może wyjechać.
Pozostałe kraje Unii Europejskiej wymagają w przypadku wścieklizny tylko szczepienia przeciwko wściekliźnie (omówionego wcześniej).
Kot wyjeżdżający do Finlandii musi być dodatkowo odrobaczony na 30 dni przed wyjazdem. Przy wyjeździe do Wielkiej Brytanii, Irlandii czy na Maltę zwierzę musi być odrobaczone i trzeba mu podać środki przeciwkleszczowe na 24-48 godzin przed wyjazdem.
Szwecja wymaga także odrobaczenia kota na 10 dni przed wyjazdem.
Wszystkie wyżej wymienione czynności są odnotowane przez lekarza weterynarii w paszporcie przeznaczonym dla kotów (psów i fretek). I teraz już bez problemu możemy podróżować po Europie z naszym pupilem.
Szczegółowe informacje na temat wymogów poszczególnych krajów dostępne są na stronie: www.lecznica-as.lodz.pl

lek. wet. Jarosław Balcerak
specjalista chirurgii weterynaryjnej

powrót


Drugie dno

Znów miałam kłopot z taksówką. Kiedyś już o tym pisałam, że trudno ją zamówić, gdy chce się przewieźć zwierzaka. Pożaliłam się na łamach KOTA, po czym problem zniknął. Dzwoniłam, informowałam, że będę z kotem w kontenerku i już po chwili wygodnie jechałam do mojej ulubionej lecznicy.
Tym razem, a było to parę dni temu, tak łatwo nie poszło. Pani trzymała mnie przy telefonie dobre dziesięć minut, pozwalając wysłuchać kilkunastu monitów do aktualnie wolnych taksówkarzy: - Może weźmiesz pasażerkę z kotem? Po czym dowiedziałam się, że nic z tego, żaden z panów nie ma na to ochoty.
Wyraziłam dezaprobatę, poinformowałam bogu ducha winną dyspozytorkę, że rezygnuję z usług tej korporacji i zadzwoniłam do konkurencji. Taksówka podjechała niemal natychmiast, a że kierowca okazał się niezwykle sympatyczny, wylałam swoje żale na taksówkarską brać, bo bardzo się czułam rozgoryczona uprzednią odmową.
- Wszystkiemu winni są ludzie - powiedział. - Ja zawsze chętnie biorę pasażerów ze zwierzętami, bo bardzo lubię i psy, i koty. Ale nie raz już się na tym przejechałem i niech się pani nie dziwi, że inni, mając podobne przypadki, nie chcą tego więcej znosić. Fakt, że niektórzy z nas mają alergię, ale to mała grupa, a pozostali - ci, co nie wożą zwierząt - zniechęcili się na skutek nieprzyjemnych dla nich wydarzeń.
Kiedyś wsiadła kobieta z kotem na ręku - bez żadnej torby czy smyczy. Mówię jej, że to niebezpieczne, a ona że kot grzeczny i nie raz już tak podróżował. No to w drogę.
Było dobrze do chwili, gdy minęła nas karetka na sygnale. Kot dostał szału, skoczył mi na plecy, o mały włos, a spowodowałbym wypadek. Jeezuu, ależ się wtedy zdenerwowałem! Teraz zawsze pytam, czy kot będzie w transporterze lub jakoś zabezpieczony - naprawdę koty lubię, ale zabić się przecież nie chcę.
Albo to - czekam na postoju, leje deszcz, błoto do kostek. Otwierają się drzwiczki i do auta wskakuje mi pudelek, prosto na tapicerkę, umorusany po pachy. Za nim pani: "Pikusiu, posuń się, zrób mi trochę miejsca". Powiedziałem, że mogłaby tego psa wpuścić na podłogę albo choć wytrzeć mu łapy, a ona na to: "Przecież to tylko taksówka". I co z taką robić?
Albo inna historia, Facet wiózł dużego psa, na podłodze, a jakże, ale psisko cierpiało chyba na chorobę lokomocyjną i całą drogę wymiotowało. Dźwięki i zapach nie były przyjemne, lecz co winien pies? Dojechaliśmy na miejsce, człowiek płaci i wysiada. - Panie - mówię - a może by pan tak sprzątnął po swoim piesku?! - To nie mój pies to zrobił, to już było - odpowiedział z obrażoną miną i tyle go widziałem.
No niech sama pani powie, co te zwierzaki są winne, że mają takich właścicieli?
Musiałam przyznać mu rację. Jego monolog uzmysłowił mi, że może zbyt pochopnie tak negatywnie oceniłam kierowców taksówek. Przypomniałam sobie, ileż to razy irytowałam się, widząc, jak mama lub babcia stawia brzdąca w ubłoconych bucikach na siedzeniu w autobusie, żeby sobie powyglądał przez okno. Informacja, że potem ktoś na tym krześle usiądzie i ubrudzi ubranie nie jest w stanie utorować sobie drogi do ich szarych komórek. Każde zwrócenie uwagi takiej opiekunce kwitowane jest stwierdzeniem wypowiedzianym głosem pełnym świętego oburzenia: - Pani to chyba nie lubi dzieci?!
Tak więc, Panowie Kierowcy taksówek, przepraszam Was za wszystkich klientów przewożących zwierzęta bezmyślnie. Przyjmuję do wiadomości, iż to oni ponoszą odpowiedzialność za to, że mój chory kot musi czasami długo czekać na transport do weterynarza.
A najgorsza w tym wszystkim jest świadomość, że owi niefortunni pasażerowie to przecież tacy sami miłośnicy zwierząt jak ja! I nigdy, przenigdy nie uwierzyliby, że działają na ich szkodę.

Maryla Weiss

powrót