Numer 5(9) Maj 2006
Zdrowie
10. Atopowe zapalenie skóry
Żywienie
12. Kuchnia domowa - rozmaitości
Zagrożenia
14. Koty wychodzące cz. II. Zagrożenia w ogrodzie
Temat miesiąca
17. Rozmnażanie kotów
17. Ruja i ciąża
18. Kocia mama
20. Kotka w amorach
22. Kastracja kociąt
Rasy - kot syberyjski
24. Syberyjski - uśmiechnięty kot Północy
25. SIB jak z Baśni
26.SIB + Szwajcaria = World Winner
28. Syberyjski skarb Rosji
29. Koty syberyjskie w Polsce
30. Co syberyjczykowi w duszy gra
31. Standard SIB
31. SIB w oczach sędziego
32. Kot w masce
33. Syberyjski u doktora
33. Sybirak - czy naprawdę kot dla alergika?
Co KOT to KOT
36.Chłopcy są milsi
36. Fundacja Felis
36. Porównanie
38. Z mojego podwórka
40. Dzieciaki
40. Gdy kot przebiegnie ci drogę
Opowiadanie
42. Koty księżnej Anny
Kot w literaturze i sztuce
46. Koty ekspresjonistyczne
Nauka
50. Genetyka kociego koloru cz. VI. Różne geny albinizmu.
Dzikie koty
56. Żbik - leśny drapieżnik
Poza tym
3. Od redakcji
4. Spis treści
5. Wydarzenia
16. Dziesięć powodów, dla których musisz mieć kota
44. Stereotypy cz. IV
48. ABC kocich wystaw cz. IV. Zwycięzcy Świata
51. Koci zodiak
52. Pokój z widokiem.
54. Senior Gato, czyli Pan Kotek z Argentyny
62. Listy od czytelników
63. Ogłoszenia
66. W poprzednich numerach
Konkursy
60. Konkurs literacki
61 Kot i dziecko
61. Zagadka
62. Konkurs fotograficzny
KOT in English
64. Senior Gato, the Mr. Cat of Argentina
64. A Siberian Fairy Tale
64. Siberian Cats in Poland
65.KOT is 1 year old
65. SIB + Switzerlabd = World Winner
65. KOT at the FIFe G.A.
Witam.
Mruczymy dla Was już od roku. Tak, tak. KOT obchodzi urodziny. Pierwszy numer zawierał sporo technicznych błędów, wzbudził wiele emocji i kontrowersji. W ciągu minionego roku wiele nauczyłem się nie tylko o kotach, ale także
o składzie pisma, tajnikach druku i wielu innych sprawach, które muszą koniecznie znać redaktorzy naczelni. By zaspokoić głód na "kocią" wiedzę, KOT najpierw przytył o kilkanaście stron, później zmienił drukarnię na bardziej "kolorową", następnie wzbogacił się o świetnego grafika i wiele wspaniałych osób, które podjęły z nami współpracę, by tak oto wyglądać w swe pierwsze urodziny. Secesyjny kociak z naszego nowego logo zalotnie uśmiecha się do wszystkich. Mam nadzieję, że go Państwo polubicie. W ciągu minionych 12 miesięcy KOT na dobre zagościł w Galaktyce. Wydawnictwo to coraz częściej publikuje świetne pozycje dotyczące kotów, za książki te i za KOTA - dziękuję.
Dzisiejszym numerem zawładnęły uśmiechnięte koty Północy - syberyjskie. Koty bliskie każdemu, kto lubi naturę, wolność i chłodny smak wiatru tajgi. Przed laty widziałem półdzikie koty w małej wsi nad Jenisiejem na Syberii, były piękne, dumne i. co mnie bardzo zaskoczyło - uśmiechnięte. Dziś często widuję "sybiraki" na wystawach, mimo iż są dość różne w typie, wszystkie mają w sobie wspaniałą syberyjską dumę i, podobnie jak ich syberyjscy przodkowie, miło się uśmiechają. Serdecznie polecam przygotowaną przez "SIB Cat Club" monografię tej rasy.
O rozmnażaniu kotów niby wiemy wiele. ale czy na pewno? Ruja, krycie, ciąża, odchowanie kociąt. można o tym i pisać i czytać w nieskończoność. Wie o tym każdy, kto choć raz miał w domu kocięta. Mam nadzieję, że aktualny temat miesiąca pomoże Państwu znaleźć odpowiedzi na wiele nurtujących pytań.
Dla miłośników naszego działu o dzikich kotach artykuł o kocie, którego można jeszcze spotkać w naszych lasach - żbiku. Sławomir Lipiecki i Magda Zamiara jak zwykle ciekawie i pięknie opowiadają słowem i obrazem o dzikich kuzynach naszych Mruczków.
O domowym żywieniu kotów w swym kulinarnym cyklu pisze znany już z KOTA Jacek Narożniak, a specjalnie na prośbę Czytelników o atopowym zapaleniu skóry lubiany doktor Jarosław Balcerak.
Życząc miłej lektury, serdecznie zapraszam na urodzinowy tort KOTA, który pokroimy podczas Międzynarodowej Wystawy Kotów Rasowych w Łodzi, 13 maja.
Wojciech - Albert Kurkowski,
redaktor naczelny.
powrót
Łódź, majowa stolica kotów
Łódź, drugie co do wielkości miasto położone w samym centrum Polski, co roku w połowie maja zamienia się w europejską stolicę kotów. A wszystko za sprawą "Cat Club - Łódź" działającego od ponad 20 lat pod patronatem największej na świecie międzynarodowej federacji felinologicznej - FIFe. Do tego miasta zjeżdża ponad 350 kotów z różnych krajów. Międzynarodowy jest również skład jury, najwybitniejsi sędziowie zapraszani są na tę imprezę już z dwuletnim wyprzedzeniem. Kocia arystokracja prezentująca się na wystawie poza zdobywaniem zaszczytnych tytułów ma także szansę wygrania wielu cennych nagród rzeczowych, na szczególną uwagę zasługuje fundowany już od lat przez LOT bilet lotniczy dla kota. i jego opiekuna.
13 i 14 maja 2006 - Międzynarodowa
Wystawa Kotów Rasowych
Hala "Społem",
ul. Północna 36
tel: +48 / 88 000 1225
www.catclub-lodz.pl
AQ
powrót
Pierwsze urodziny KOTA
Czas płynie niesamowicie szybko. Aż trudno uwierzyć, że minął już rok, odkąd Wydawnictwo Galaktyka i Albert Kurkowski wpadli na pomysł, aby zebrać grupę ludzi i stworzyć czasopismo dla miłośników kotów. Od tego momentu wszystko potoczyło się błyskawicznie. Wystartowaliśmy jako dwumiesięcznik, ale już od stycznia 2006 r. - w odpowiedzi na liczne prośby naszych czytelników - zaczęliśmy ukazywać się co miesiąc. Wsparcie i sympatia, które nam okazaliście, dodały nam skrzydeł i pozwoliły z radością rzucić się w wir nowych obowiązków (niektórzy z nas zrezygnowali nawet z poprzednio wykonywanych zajęć, aby zupełnie poświęcić się pracy w KOCIE).
Przez miniony rok wydaliśmy 9 numerów KOTA. Każdy z nich prezentował jedną wybraną rasę i zawierał wiele pięknych zdjęć oraz różnorodnych informacji dotyczących wspólnego życia człowieka z kotem. Zmienialiśmy się (mamy nadzieję, że na lepsze) z każdym kolejnym numerem, słuchając Waszych rad
i starając się spełnić oczekiwania czytelników, których ciągle przybywało. Obecnie KOT dociera daleko poza granice kraju, a nasza redakcyjna Kocilla podróżuje po całej Polsce, spotykając się z najmłodszymi i zupełnie już dorosłymi miłośnikami kotów.
Dziś, Drodzy Czytelnicy, trzymacie w ręku nowy, zupełnie odmieniony numer KOTA. Mamy nadzieję, że nasze nowe logo i odświeżona szata graficzna przypadną Wam do gustu.
Zapraszamy Was wszystkich serdecznie na nasz urodzinowy tort, który zostanie podany 13 maja, podczas Międzynarodowej Wystawy Kotów Rasowych w Łodzi. Przyjdźcie, aby świętować razem z nami. i 350 obecnymi na wystawie kotami.
W imieniu redaktora naczelnego i całego zespołu dziękujemy Wam za wszystko. Nie byłoby nas bez Was, i oczywiście bez naszej wspólnej miłości do tego najcudowniejszego, najpiękniejszego i najbardziej magicznego spośród wszystkich zwierząt - kota.
Redakcja
powrót
KOT na Generalnym Zebraniu FIFe
W maju tego roku odbędzie się w Rzymie Generalne Zebranie FIFe. Przypomnijmy, że po wykluczeniu w zeszłym roku z FIFe reprezentującego Polskę SHKRP, FIFe objęło patronatem nowo powstałą Polską Federację Felinologiczną "Felis Polonia". Mamy nadzieję, że na tegorocznym Generalne Zebraniu FIFe zapadną decyzje, które utorują "Felis Polonii" drogę do najszybszego uzyskania członkostwa FIFe.
Podobnie jak w poprzednich latach, na Generalnym Zebraniu delegaci będą przez tydzień omawiać kwestie związane z rolą FIFe na arenie międzynarodowej, standardami ras, zdrowiem i wszystkim tym, co dotyczy kociego świata.
Już po raz drugi na Generalnym Zebraniu FIFe będzie obecny również KOT. Delegaci, członkowie Zarządu i wszystkich Komisji oraz goście będą mogli się przekonać, jak długą drogę przeszło nasze czasopismo w ciągu minionego roku. Każdy otrzyma ten numer KOTA w prezencie. Mamy nadzieję, że spodoba im się nowa szata graficzna i wszystkie zmiany, które udało nam się wprowadzić dzięki wielu życzliwym opiniom i nieustającemu wsparciu naszych czytelników.
fido
powrót
KOCILLA I KOT W BUTACH
7 kwietnia w Teatrze Lalki i Aktora "Pinokio" w Łodzi odbył się pokaz przedpremierowy "Kota w butach" - klasycznej baśni C. Perraulta o mądrym i przebiegłym kocie w reżyserii Piotra Seweryńskiego. Na spektakl zaproszono młodych laureatów konkursu rysunkowego, o którym pisaliśmy w poprzednim numerze, reprezentantów szkół i przedszkoli biorących udział w konkursie oraz... Kocillę.
W foyer teatru zorganizowano przepiękny wernisaż nagrodzonych i wyróżnionych prac rysunkowych i malarskich. Od intensywności barw i wszystkich kolorów tęczy Kocilli kręciło się w głowie.
Dzieci wprost oniemiały na jej widok. Niektóre myślały, że to baśniowy Kot w Butach, więc pytały nieustannie dlaczego urósł mu taki wielki brzuch i gdzie podziały się jego buty i szpada. Inne dzieci prezentowały Kocilli swoje prace i opowiadały o tym, jakie były inspiracje i motywy ich powstania. Nie zabrakło oczywiście pamiątkowych zdjęć i czułych uścisków.
Przedstawienie rozpoczęło się uroczystym powitaniem wszystkich przez dyrektora teatru Waldemara Wilhelma. Spektakl powstał w konwencji opowieści przygodowo-awanturniczej typu "płaszcza i szpady", podobał się wszystkim, a Kocilla chwilami nie potrafiła ukryć emocji.
ana
powrót
Humphrey z Downing Street
Słynny kot Humphrey nie żyje - tę wiadomość oficjalnie potwierdził rzecznik Downing Street. W 1989 roku Humphrey zaczął pracować w rezydencji premierów Wielkiej Brytanii w charakterze niezłomnego pogromcy myszy i szczurów. Ponoć znalazł go i przyniósł jeden z urzędników. Ten biało-czarny kocur zdobył szturmem serca pracowników Downing Street, a z czasem jego sława rozprzestrzeniła się na cały kraj.
Zatrudniało go kolejno trzech premierów: Margaret Thatcher, John Major i Tony Blair. Kiedyś o mało nie zginął pod kołami cadillaca ówczesnego prezydenta Stanów Zjednoczonych Billa Clintona podczas jego wizyty w siedzibie premiera. Za kadencji Johna Majora zaginął, by po jakimś czasie odnaleźć się na terenie Westminster Medical College. Gdy w 1995 roku zniknął ponownie, sądzono, że przyszła jego pora i odszedł, aby dokonać żywota gdzieś w ciszy i spokoju. Lecz on znów powrócił. Niestety, okazało się, że nie jest już mile widziany w miejscu pracy. Na fotelu premiera zasiadł Tony Blair i to jego żonę obwiniano o przedwczesne odesłanie Humphreya na emeryturę. Podobno miała wygłosić opinię, że koty to zwierzęta roznoszące choroby i niehigieniczne.
Słowa te wywołały oburzenie opinii publicznej, więc pani premierowa sfotografowała się z kotem na rękach, a rzecznik rządu zaprzeczył, jakoby z jej ust padły takie sformułowania. Jednak, rzekomo z powodów zdrowotnych, kot musiał podać się do dymisji i już na dobre zniknął z Downing Street.
Ponieważ jego wielbiciele obawiali się, że po cichu został uśpiony i domagali się informacji na temat swojego ulubieńca, zaproszono dziennikarzy do nowej rezydencji Humphreya i obfotografowano go ze wszystkich stron... siedzącego na najnowszych wydaniach gazet, aby nie było wątpliwości, że zdjęcia są aktualne.
Humphrey zmarł w wieku 18 lat, dziewięć lat po odejściu na emeryturę. Ile myszy mógł jeszcze złapać, gdyby pozwolono mu pracować dłużej?
A ponieważ ciągle pojawiał się i znikał, wiele osób zastanawia się, czy kot, który właśnie odszedł, to był rzeczywiście i z całą pewnością Humphrey?
mary
powrót
Koty w Blue City
25 i 26 marca w Blue City w Warszawie odbyła się dwucertyfikatowa Międzynarodowa Wystawy Kotów Rasowych, zorganizowana przez Stowarzyszenie PFA oraz firmę MURATOR, pod patronantem FPL i FIFe. W wystawie wzięło udział ponad 300 kotów, które oceniało 8 sędziów.
W sobotę najwyższe tytuły Best of the Best otrzymały koty:
BOB I - IC Clou Ewjatar*PL, wł. Ewa Kralka; RUS
BOB II - EC Ofka Makaranta*PL wł, Rafał Lewandowski; NFO n09 23
BOB III - Bafi Panda*PL wł. Urszula Rzepecka ; PER g02
BOB IV - IC Anatolian Puszczyk*PL, wł. Monika Kierepa, SIA n
W niedzielę:
BOB I -EC Ofka Makaranta*PL wł, Rafał Lewandowski; NFO n 09 23
BOB II -Charlotte Ab Ovo*PL, wł. Ewa
i Piotr Piwowarczyk; CRX g 03
BOB III -CH Atena of Ediuda*PL, wł. Urszula Rzepecka; PER d 03
BOB IV - IC Amadeus Puszczyk*PL, wł. Monika Kierepa. SIA n 21
Best in Show kotów domowych w obydwa dni - Lonia, wł. Paulina Bojanowicz,
HK SH ns 22.
Trochę przeszkadzały płynące z głośników reklamy sponsorów, ale generalnie wystawa w takim miejscu i przy tak dużej liczbie zwiedzających na pewno zasługuje na pochwałę.
Wystawa w Blue City, podobnie zresztą jak zeszłoroczna, zgromadziła wielu sprzedawców artykułów dla kotów. Ogromną furorę zrobiły bardzo atrakcyjne dla kotów zabawki. szczury z materiału nasączone walerianą. Atrakcją obydwu dni imprezy były wykłady dotyczące hodowli i zdrowia kotów, jeden z nich poprowadziła współpracująca z KOTEM dr Dorota Sumińska.
Następna wystawa organizowana przez PFA już 29 kwietnia w Cieszynie, tym razem podczas łączonego TRIANGEL SHOW, przygotowanego razem z naszymi sąsiadami
z Czech i Słowacji.
A.Ł.
powrót
Duże konkurowały w Szczecinie
Jak każdego roku wiosną, tak i tym razem (8-9 kwietnia) Szczecin gościł kocie piękności z różnych stron kraju i Europy. Po raz pierwszy Międzynarodowa Wystawa Kotów Rasowych odbyła się tu pod szyldem nowego stowarzyszenia "Cat Club Pomerania" (członek FPL - FIFe). Choć prezentacja w przyjaznych progach hali sportowej MKS "Pogoń" tradycyjnie była dość kameralna, to jednak walka o tytuł najpiękniejszego okazała się niełatwa. Ostro konkurowały ze sobą koty tzw. dużych ras: main coony i norweskie leśne. Wśród nich liczni przybysze z Niemiec oraz olśniewający swą bielą "norweg" z Danii. Duże rasy wyraźnie zdominowały wystawę - tuż za nimi
w szranki stanęły koty perskie, brytyjskie krótkowłose, rosyjskie niebieskie i święte koty birmańskie. Prawdziwą ozdobą były nieliczne rexy (devońskie i kornwalijskie), samotny kot somalijski oraz dwa, jak zawsze urocze, koty abisyńskie. Jeden z tych ostatnich - odważny i ciekawy świata - postanowił przełamać stereotypy i porzuciwszy nudne siedzenie w klatce wyprowadził swą panią na spacer. Kot prowadzący na smyczy właściciela to jednak wciąż rzadki widok - zainteresowanie widzów było więc spore.
Szczecińska wystawa ma duże szanse, by rozkwitnąć. Potrzeba jednak, by informacja
o niej utrwaliła się w świadomości zagranicznych sąsiadów. Organizatorzy już myślą o zachętach dla międzynarodowych gości. Pierwszy drobny gest w postaci starannie wykonanych dwujęzycznych kart nominacyjnych, był już tym razem dość dobrze widoczny. Warto przyjechać na tę wystawę za rok. Szczecin czeka.
R.C.
powrót
Tam byliśmy...
W dniach 8-9 kwietnia b.r. w Hradec Kralove odbyła się Międzynarodowa Wystawa Kotów Rasowych.
Duża hala "Slavia" pomieściła bez problemu ponad 300 kotów. Było przestronnie, panowała spokojna, sympatyczna atmosfera. Mankamentem był jedynie brak krzeseł.
Z Polski przyjechało 20 kotów różnych ras: 1 egzotyczny, 1 syberyjski, 2 ragdolle, 2 rosyjskie niebieskie, 3 brytyjskie, 3 maine-coony, 3 perskie oraz 5 norweskich leśnych.
W pierwszym dniu wystawy nominacje do BIS-u otrzymały 3 polskie koty kat. II:
w klasie 3-6 m-cy - MELODY Duszek Lasu*PL-NFO, w klasie kastratów EP DONAR Kot Freyi*PL-NFO, w klasie dorosłych kocurów EC BOND El-Retiro*PL JW.-NFO.
Koty te wygrały BIS-y swojej kategorii. Zwycięzcą został piękny czeski pers C.BOOGIE Terra Felis *CZ, który otrzymał tytuł Best of the Best I.
BOB II - kotka abisyńska BARBARA Berenetto*CZ, BOB III - kot NFO EC BOND El-Retiro*PL JW., BOB IV - kotka balijska INFERNAL GIRL Happy Eyes*CZ.
W drugim dniu wystawy nasza radość była jeszcze większa, ponieważ nominacje do BIS-u otrzymało 5 polskich kotów, wszystkie II kategorii. Do nominowanych w poprzednim dniu dołączyły: w klasie dorosłych kotek C. CASSANDRA Atlas*PL-NFO, w klasie 6-10 m-cy A JAGERS Adam*A-RAG. BIS-y swojej kategorii wygrały: EP DONAR Kot Freyi*PL i EC BOND El-Retiro*PL JW.
Kiedy zaczął się wybór najpiękniejszego kota wystawy, nasze emocje sięgnęły zenitu. Wszystkie koty były piękne i zasługiwały na zaszczytny tytuł Best of the Best.
BOB IV przypadł tym razem kotu orientalnemu C. JUPITER Little Stuart *CZ JW., BOB III kotu perskiemu C. BOOGIE Terra Felis*CZ, BOB II kotu brytyjskiemu EC BINGO of New Celtic Henge*CZ. Na ringu został polski kot NFO EC BOND El-Retiro*PL JW., który w tym dniu okazał się najpiękniejszym kotem wystawy.
Wszystkim kotom życzymy wielu sukcesów i sympatycznych, jak te, wystaw.
KLUB NFO-2000
3 Gracje
powrót
Karetka ratunkowa dla zwierząt w Warszawie
Kiedy w pewne mroźne popołudnie pod główne wejście do jednego z warszawskich hoteli podczołgał się ranny kociak, pracownicy byli przerażeni. W niedzielę najbliższa lecznica weterynaryjna jest zamknięta, zresztą jak transportować kota w takim stanie? Na szczęście ktoś przypomniał sobie o działającej w Warszawie od niedawna karetce ratunkowej, która do bezdomnych zwierząt, poszkodowanych w wypadkach, przyjeżdża bezpłatnie. Ambulans przyjechał z lekarzem weterynarii i kotek trafił na ostry dyżur do lecznicy "Psi Los". Po zbadaniu okazało się, że nie został wcale pogryziony, ale ma bardzo rozlegle i zainfekowane odmrożenia, głównie okolic szyi i głowy. Był w bardzo ciężkim stanie, ale dzięki troskliwej opiece, jaką został otoczony w szpitaliku, jego stan systematycznie poprawiał się. Mirek, bo takie imię otrzymał od personelu lecznicy, już następnego dnia zaczął jeść samodzielnie, a przed upływem miesiąca od chwili znalezienia trafił do nowego domu.
Lecznica "Psi Los" działa w Warszawie od września ubiegłego roku i jako jedyna w kraju, dysponuje karetką ratunkową dla zwierząt. Ambulans wyposażony jest w stół operacyjny, dwa komplety potrzebnych do zabiegów narzędzi, tlen, narkozę, sprzęt do reanimacji i niezbędne leki. Wśród uratowanych dzięki niemu zwierząt jest wiele bezdomnych psów i kotów. Wszystkie one po wyleczeniu znajdują troskliwych opiekunów i zaczynają nowe, normalne życie.
Janusz Orzechowski, założyciel i właściciel lecznicy, za pomysł i organizację pierwszego w Polsce pogotowia ratunkowego dla zwierząt został nominowany w III Edycji Konkursu "Serce dla zwierząt", organizowanego przez miesięcznik "Mój pies". Wśród nominowanych znalazła się także nasza redakcyjna koleżanka dr Dorota Sumińska.
mag
powrót
Rozmnażanie kotów
Maj jest miesiącem, w którym na świat przychodzą owoce marcowych kocich harców. Czy powinniśmy rozmnażać koty?
W jaki sposób zapobiegać rozmnażaniu bezdomnych kotów? Jak rozmnażają się koty? Ile trwa ciąża? Jak rodzą się kocięta? Co należy zrobić, by odpowiednio je odchować? Czy i kiedy należy kastrować koty?
Temat rozmnażania kotów jest nie tylko bardzo ciekawy, ale także dość kontrowersyjny. W przypadku rozmnażania zwierząt rasowych hodowcy ponoszą odpowiedzialność za znalezienie odpowiedniego domu dla swych kociaków. Najczęściej udaje się umieścić wypieszczonego kociaka tam, gdzie ludzie otoczą go troską i odpowiednią opieką. Problem dotyczy jednak kociaków, rodzących się w piwnicach, na strychach, w zakamarkach ulic. Są one narażone na wiele niebezpieczeństw i tylko około 30 procent dożywa wieku dorosłego. Niestety często nierasowe kocięta - także te, które rodzą się w pobliżu ludzkich domów, a nawet w nich - trafiają na ulice, gdzie zasilają rzeszę bezdomnych, głodnych kotów. Oczywiście, trzeba im pomagać. Ale wszyscy wiemy, jak często bezdomne koty cierpią przez człowieka.
Kocie zaloty, przygotowanie do porodu, a także sam poród, obserwacja rozwoju kociąt i ich zachowań jest dla miłośnika zwierząt niezwykłym i wspaniałym widowiskiem. Nie da się porównać z niczym uczuć, jakie towarzyszą kontaktom człowieka z wychowywanymi przez niego od pierwszych dni kociakami.
Czy warto mieć kociaki? Tak! Trzeba jednak pamiętać, że ponosimy odpowiedzialność za wszelkie istoty, które przychodzą na świat dzięki naszemu przyzwoleniu. Jeśli ktoś chce mieć kocięta, powinien zastanowić się nad posiadaniem rasowego kota, bowiem kociakom z rodowodem zdecydowanie łatwiej znaleźć dom, w którym zostaną otoczone troskliwą opieką.
AQ
powrót
Kotka w amorach
Za oknami wiosna, maj, na świat będą przychodzić owoce marcowej kociej miłości. Dlaczego uważa się, że kotki mają ruje w marcu? A która dziko żyjąca kotka zdecydowałaby się na urodzenie kociąt w mroźną zimę? Wiosną - to zupełnie co innego. Dzień staje się dłuższy, myszy opuszczają zaciszne spiżarnie i ludzkie domostwa, gdzie spędzały zimę i przenoszą się na łąki i pola, ptaki zmęczone mrozami stają się także łatwiejszą zdobyczą. Najedzone koty są gotowe do amorów.
U naszych domowych kotek pierwsza ruja pojawia się różnie - nawet ok. 4-5 miesiąca życia, może też nie być jej do roku. Kotka wchodząca w ruję najpierw robi się przymilna, potem nawołuje, a następnie wypina pupę w charakterystyczny sposób. Zdarza się, że zaczyna znaczyć moczem różne miejsca w nadziei, że partner się pojawi. Niepokryta kotka za 3-4 tygodnie wchodzi w następną ruję, potem w kolejną i może to trwać bez końca. Permanentne ruje mogą prowadzić do zaburzeń hormonalnych, których następstwem może być ropomacicze lub cysty na jajnikach. Dzieje się tak dlatego, że kotka podczas rui nie ma owulacji, komórki jajowe opuszczają jajniki dopiero podczas krycia, stymulowane kopulacją. Nie ma więc przerwy na to, aby nowe komórki dojrzały. Kotka wciąż jest gotowa do krycia. Dziś sprawa jest prosta, umawiamy się z naszym lekarzem weterynarii na kastrację kotki i po kłopocie. Jednak ja chcę opowiedzieć tu historię, która miała miejsce ponad ćwierć wieku temu, a myślę, że podobne zdarzają się niestety i dziś.
Pod koniec lat 70. moja siostra przyniosła do domu śliczną koteczkę. Sprawa była uzgodniona z rodzicami i wszyscy oczekiwali kici. Dziś wiem, że była czarną szylkretką, wtedy mówiłam, że jest czarna z rudymi i kremowymi przebłyskami. Nazwałam ją Mika.
Mika była charakterną kocicą - ale to już temat na inną opowieść. Dziś najważniejsze jest to, że Mika dorosła i miała ruję za rują. W tamtych czasach nikomu przez myśl nie przeszła sterylizacja kotki. Kocury i owszem, kastrowano, ze względu na pozostawiany przez nie smrodek. Ale kotki? Nie. Żeby kotkę wyciszyć podczas rui, dostaliśmy od lekarza weterynarii coś na uspokojenie. Specyfik pomagał kotce i domownikom przetrwać ruje, ale nie rozwiązywał problemu. Po jakimś czasie nasz lekarz powiedział, że kotka ma początki ropomacicza i koniecznie musi urodzić kocięta. Co myśmy się wtedy naszukali niekastrowanego kocura! Jedyny, którego udało nam się znaleźć, miał niestety właścicieli równie niedoświadczonych jak my. Wszyscy myśleliśmy, że krycie to tak rach ciach, i już. Tymczasem po kilku godzinach bezskutecznego wywoływania Miki spod szafy, właściciele kocura kazali mi ją stamtąd wyciągnąć. Co tu opowiadać - zrobiła mi z rąk jesień średniowiecza. A "zdrowotnych" kociąt jak nie było, tak nie było.
W końcu moja mama nie zdzierżyła kolejnych rujowych wrzasków. (Zapomniałam dodać, że Mika była półsyjamką i temperament odziedziczyła po mamusi). Pewnego wiosennego dnia moja mama otworzyła drzwi i powiedziała: "Jak tak koniecznie chcesz, to idź". I Mika poszła. Trzeciego dnia jej nieobecności, zaczęłam jej szukać. Chodziłam po piwnicy, podwórku, wołałam. Nie było jej nigdzie. W końcu weszłam do drugiej klatki schodowej, połączonej z naszą wspólną piwnicą. Mika siedziała pod odpowiadającymi naszym drzwiami. Zabrałam ją do domu.
Dziś, z perspektywy 25 lat nie mogę się nadziwić naszej nieodpowiedzialności. O szczepieniach to nawet nikt wtedy nie myślał. Ale samochody, autobusy? Nie było ich wtedy tyle co teraz, ale jednak jeździły naszą ulicą. Szczęśliwie kotce nic się nie stało. A gdy nadszedł 65. dzień po jej wyjściu z domu, Mika zaczęła szykować się do porodu. Karton-porodówka stał przygotowany od kilku dni. Od rana kicia była niespokojna, chciała, żeby ją głaskać po brzuchu, siedzieć z nią. Późnym popołudniem zaczęła rodzić. Siedziałam przy niej i odbierałam kolejne kociaki. Mika każdego wylizywała z błon płodowych, odgryzała i zjadała łożysko. Urodziła cztery - dwa rude kocurki i dwie bure koteczki. Następnego dnia rano obudziło mnie słodkie mruczenie - to cała kocia rodzina była u mnie na kołdrze. Ależ to było słodkie. Minęły dwa kolejne dni, podczas których Mika przeprowadziła się do wersalki w moim pokoju. Trzeciego dnia, mama podeszła do mnie i powiedziała: "Co my zrobimy z czterema kociakami, komu je damy? A właściwie odwrotnie - kto je od nas weźmie?". Czy czternastolatka może powiedzieć mamie: "to trzeba było o tym pomyśleć, kiedy wypuszczałaś Mikę do piwnicy"? Zresztą, takie były czasy i dla mnie naturalne było, że część kociąt trzeba uśpić. Więc zostawiłyśmy "chodliwe" rude, no i kocury - te przynajmniej się kastruje i nie ma problemu, a koteczki zaniosłam do uśpienia. Do dziś to pamiętam, choć chciałabym o tym zapomnieć. Kocurki dorosły. Z wersalki Mika przeniosła je do szafy i tam trzymała ok. 4 tygodni. Potem, pewnego dnia rano plask, plask - rudasy zostały wypchnięte mokrym nosem mamy na podłogę. Po kilku dniach nauczyły się korzystać
z kuwety i jeść samodzielnie. A po kilku tygodniach wyprowadziły się do nowych domów. Na szczęście na rudasy 25 lat temu, tak jak
i dziś, byli amatorzy.
A co z Miką? Po niedługim czasie zaczęła "rujkować" na nowo. Późną jesienią, lub wczesną zimą, mama zrobiła ten sam numer co rok wcześniej, choć odgrażałam się, że nie będę już usypiać kociąt. Tym razem Mika się przeziębiła. Na skutek choroby i podawanych leków ciąża zamarła, wdał się stan zapalny. Trzeba było natychmiast operować. Ale gdzie? Jak? Był początek stanu wojennego, narkozy brakowało dla ludzi, a co dopiero dla kota. Udało się jednak - Mika została zoperowana na SGGW, wówczas na Grochowskiej w Warszawie, jako lekcja praktyczna dla studentów. A problemy z rujami skończyły się bezpowrotnie.
Dziś w moim domu moje rasowe, rodowodowe kotki rodzą raz na jakiś czas kocięta, których ojcami są ściśle dobrani reproduktorzy. I to jedyny sposób, jeśli chcemy cieszyć się cudem kocich narodzin i macierzyństwa. Nie postępujmy tak, jak niegdyś moja mama i ja. Dziś nierasową kotkę można szybko, łatwo i niedrogo wysterylizować. Można to zrobić bez szkody dla jej zdrowia, nawet przed pierwszą rują. Bądźmy odpowiedzialni za naszych podopiecznych. Bo w 1981 roku ja i moja mama nie byłyśmy i strasznie mi z tego powodu wstyd.
Agnieszka Łodzińska
powrót
Fundacja FELIS
Fundacja FELIS jest jednoosobową organizacją charytatywną, powstałą z potrzeby niesienia pomocy bezdomnym i pokrzywdzonym zwierzętom, głównie kotom. Działa od lutego 2005 roku na terenie Lublina i jest jedyną organizacją prozwierzęcą w regionie, promującą sterylizację jako najwłaściwszy
i najskuteczniejszy sposób zmniejszenia liczby bezdomnych zwierząt.
Fundacja zajmuje się sterylizacją kotów wolno żyjących, organizuje opiekę pooperacyjną i leczenie chorych zwierząt. Dorosłe
i nie dające się oswoić koty są wypuszczane na wolność w miejscu dotychczasowego pobytu, osobniki oswojone i wszystkie kocięta trafiają do adopcji.
FELIS zapewnia im dom tymczasowy
i transport do nowych opiekunów na terenie całego kraju.
Zdarza się, że do fundacji trafiają zwierzęta, które nie są w stanie poradzić sobie na wolności, a z różnych powodów nie mogą znaleźć nowego domu. Obecnie w siedzibie fundacji przebywa 15 kotów. Jest wśród nich Pysio - kotek z uszkodzonym na skutek wypadku rdzeniem kręgowym, który musi chodzić w pampersie, 19-letnia niewidoma i bezzębna kotka Ruda czy przygarnięty z jednego ze schronisk Bratek, ze sparaliżowanymi tylnymi łapkami. Część tych kotów to zwierzęta stare, niepełnosprawne lub przewlekle chore. Wszystkie wymagają specjalnej troski
i dodatkowych nakładów finansowych. Można im pomóc poprzez wirtualne adopcje. Cztery koty mają już swoich internetowych sponsorów-opiekunów. Miesięczny koszt utrzymania jednego podopiecznego to ok. 30 zł. Bardzo potrzebni są też wolontariusze, którzy mogliby zaoferować dom tymczasowy zwierzętom oczekującym na adopcję.
Fundacja nie otrzymuje żadnych dotacji,
a fundusze na działalność pozyskuje od ludzi dobrej woli. Jednym z pomysłów na zebranie pieniędzy, potrzebnych do prowadzenia działań statutowych, jest "Akcja Bałwanek", polegająca na zebraniu grupy osób, które zadeklarują wsparcie dla fundacji, poprzez regularne wpłacanie co miesiąc niewielkiej kwoty, jaką stanowi 8 złotych. Lista sponsorów akcji "Bałwanek" znajduje się na stronie www.fundacjafelis.pl obok bieżących informacji, galerii kotów szukających domu i imponującego spisu tych, które dzięki fundacji znalazły troskliwych i kochających opiekunów. Fundacja planuje także otworzenie własnego, internetowego sklepiku z artykułami tylko dla kotów.
Fundacja FELIS działa pod nadzorem Ministra Rolnictwa - wspierając ją finansowo można skorzystać z odpisów podatkowych.
Fundacja Felis
Bank PeKaO S.A II O/Lublin
82 1240 2496 1111 0010 0568 3416
Magdalena Mrozowska
powrót
STEREOTYPY cz. IV
My, wielbiciele kotów, bardzo często zachwalamy ich niezwykłe umiłowanie czystości. Opowiadamy wszystkim o tym, jak dbają one o swoje futerka i jak grzecznie załatwiają się w kuwetach, starannie zakopując pozostawione nieczystości. Nie to co takie psy, które brudzą na środku trawnika. Mam nadzieję, że miłośnicy psów wybaczą mi tę uwagę, bo przecież "każda sroczka swój ogon chwali". Zresztą, z tą czystością kotów jest niezupełnie tak, jak to zwykliśmy sądzić. Owszem, dbają o futro, ale nie są w tym względzie jakimś wyjątkiem, a zakopywanie odchodów... No, ale po kolei.
"Koty są czyścioszkami, ponieważ często się myją"
Futro chroni przed deszczem, zimnem,
a nawet przed upałem, dlatego zwierzęta bardzo starają się utrzymać je w dobrym stanie. Stosują przy tym różne techniki, na przykład małpy czyszczą sierść rękoma, kangury za pomocą pazurów w tylnych kończynach, a jelenie robią to zębami. Dbanie o okrywę włosową nie polega jednak tylko na mechanicznym usuwaniu z niej wszelkich nieczystości. Lizanie i czochranie pobudza gruczoły łojowe, których wydzielina dodatkowo chroni futro przed przemakaniem.
Toaleta w wykonaniu zwierząt to swoisty rytuał przebiegający u poszczególnych gatunków niemal zawsze w ten sam sposób. Nasze koty zaczynają od nawilżenia śliną wewnętrznej strony jednej z przednich łap, którą następnie starannie, kolistymi ruchami myją jedną stronę głowy. Później w ten sam sposób szorują drugą łapą drugą stronę głowy. Gdy skończą, wylizują i przeczesują zębami całe ciało od karku do ogona.
Oczywiście nie ma żadnych wątpliwości co do tego, czy koty dbają o własne futerka. Tyle tylko, że wylizywanie sierści wcale nie musi być przejawem higieny. Przede wszystkim nasze "mruczki" nie mają gruczołów potowych pełniących istotną rolę w termoregulacji.
W upalne dni grozi im zatem przegrzanie. Tak się jednak nie dzieje, ponieważ naniesiona na futro ślina paruje i ochładza ciało kota.
Czasami możemy zaobserwować, jak kot, którego jeszcze przed chwilą trzymaliśmy na kolanach i głaskaliśmy, zaczyna się dokładnie wylizywać. Nie robi tego, ponieważ go ubrudziliśmy, ale dlatego, że nasze dłonie pozostawiły na jego sierści nasz zapach. Zwierzak zbiera językiem cząsteczki zapachowe i "smakuje je". Nie w sensie dosłownym oczywiście, jako że kubki smakowe nie są zdolne do odbierania wrażeń zapachowych. Koty mają jednak, mieszczący się
w podniebieniu wyspecjalizowany organ, zwany narządem Jacobsona. Służy on właśnie rejestrowaniu pewnych bodźców zapachowych. Dodatkowo, podczas takiej toalety nasz milusiński usuwa z futerka zapach opiekuna, którym przesiąkł, zastępując go swoim własnym. Oczywiście nie dlatego, że się nami "brzydzi". Po prostu zapach odgrywa u kotów znaczącą rolę w komunikowaniu się. Stąd każdemu kotu "zależy", by pachnieć jak kot,
a nie jak taki człowiek na przykład.
W literaturze można spotkać się również
z informacją, iż wylizując sierść, koty zbierają powstającą na niej pod wpływem promieni słonecznych witaminę D.
Ale to nie wszystko. Istnieje jeszcze przyczyna bardziej psychicznej niż fizycznej natury. Otóż zdenerwowane i sfrustrowane koty uwalniają napięcie poprzez czyszczenie futra. Dzieje się tak np. wówczas, gdy zwierzak nie może zrobić czegoś, co pragnie. W tym przypadku toaleta jest tzw. działaniem zastępczym zastępuje czynność, którą kot zamierzał wykonać.
"Koty są czyścioszkami, ponieważ zakopują swoje odchody"
Koronnym argumentem przemawiającym za "czystością" kotów ma być fakt zakopywania przez nich odchodów. Przykro mi rozczarować wielu miłośników tych zwierząt, ale postępują one tak z zupełnie innych powodów. W rzeczywistości naszym podopiecznym chodzi o ukrycie własnego zapachu.
Jak wiemy, koty zaznaczają granice swoich rewirów moczem, a raczej jego zapachem. Ale nie tylko. Ich odchody także pachną i to czasami bardzo mocno. Zapach ten również informuje inne zwierzęta o obecności osobnika, który go po sobie pozostawił. Jeśli tak, to dlaczego koty zakopują odchody, starając się tym samym ukryć ich zapach? Jak się okazuje, zachowanie to dotyczy tylko zwierząt podporządkowanych.
Kilkakrotnie podkreślałem już, iż koty należą do istot towarzyskich. Wprawdzie nie polują w sforach jak psy i nie tworzą tak zorganizowanych grup jak małpy, jednak lubią przebywać z innymi przedstawicielami swojego gatunku. Możemy również zaobserwować wśród nich wyraźną hierarchię. Są tu osobniki o wyższym i niższym statusie społecznym. Jest też kot-szef, któremu inne ustępują z drogi. Te podporządkowane zwierzęta starają się "nie rzucać się za bardzo dominantowi w oczy". W tym przypadku owo "nie rzucać się" oznacza również ukrywanie swojego własnego zapachu poprzez zakopywanie odchodów. Nie eliminuje to co prawda zapachu całkowicie, ale tłumi go w takim stopniu, by dominujący osobnik nie poczuł, że jego pozycja jest zagrożona. Nasi czworonożni domownicy, chociaż tak często przez nas rozpieszczani, stoją jednak na dole drabiny społecznej
w ludzkiej grupie. Nie powinno nas zatem dziwić, że grzecznie chodzą do kuwety i starannie zakopują pozostawiane tam nieczystości.
Kot o najwyższej pozycji społecznej - dominant, w odróżnieniu od swoich "podwładnych" nie musi ukrywać własnego zapachu. Wręcz przeciwnie, stara się przy jego pomocy podkreślać swoją władzę. Nie troszczy więc o zakopywanie odchodów, a nawet pozostawia je w bardzo widocznych miejscach. Takie zachowanie naszego podopiecznego może świadczyć zatem o tym, że postanowił zdominować opiekuna, albo już uważa się za "władcę".
Są więc te nasze kochane koty czyścioszkami czy nie? Z ludzkiego punktu widzenia tak. Podkreślam jednak, że zachowania zwierząt nie możemy interpretować według ludzkich norm. Przynajmniej w większości przypadków.
Jacek P. Narożniak
powrót